Huta Zygmunt musiała upaść
ŻYCIE PO ŻYCIU: Jerzy Mrzygłód, były prezes Huty Zygmunt, uważa, że dopiero teraz firma ma szansę na restrukturyzację. fot. ARC
Sąd Gospodarczy w Katowicach ogłosił upadłość bytomskiej Huty Zygmunt. Jej większościowy pakiet należy do Agencji Węgla i Stali.
Jerzy Mrzygłód, były prezes Huty Zygmunt, twierdzi, że zarząd musiał złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości, gdyż spółka utraciła płynność finansową.
— Po ogłoszeniu upadłości hutę będzie można podjąć próbę jej zrestrukturyzowania — twierdzi Jerzy Mrzygłód.
Janusz Antosik, syndyk masy upadłościowej, wystąpił do sądu z wnioskiem o utrzymanie w niej produkcji jeszcze przez trzy miesiące. Część pracowników zatrudni powołana na początku marca spółka Stal Odlew, dzierżawiąca od huty pomieszczenia i urządzenia.
Na bazie likwidowanego majątku ma powstać jeszcze jedna spółka, która zatrudni około 150 osób. Nie wiadomo jednak jeszcze, jaki będzie jej profil działalności.
Zygmunt nie był typowym zakładem hutniczym. Firma wytwarzała urządzenia i maszyny hutnicze dla przemysłu ciężkiego, w tym również linie do ciągłego odlewania stali. W strukturach huty znajdował się także oddział metalurgiczny, wytwarzający odlewy.
Jerzy Mrzygłód uważał, że przyszłością huty jest produkcja maszyn m.in. dla energetyki. Zabrakło jednak środków na inwestycje, a zakład był poważnie zadłużony. Zarząd nie ujawnia wyników za 1999 r. Wiadomo tylko, że łączne zobowiązania przedsiębiorstwa w połowie 1998 roku wynosiły 50 mln zł.
Większościowym, 60-proc., akcjonariuszem Huty Zygmunt jest katowicka Agencja Węgla i Stali. Jej przedstawiciele twierdzą, że zainwestowali w zakład 4,5 mln zł. 25 proc. akcji należy do Skarbu Państwa, 15 proc. mają pracownicy firmy.