...i nie sprywatyzuje dwóch Polmosów

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 1999-04-16 00:00

...i nie sprywatyzuje dwóch Polmosów

Wysokie wyceny znaków towarowych polskich wódek oraz niska rentowność przemysłu spirytusowego zniechęciły Ambrę do inwestowania w branżę. Spółka szykowała się do przejęcia Polmosów z Lublina i Łańcuta.

Janusz Palikot, prezes Ambry, szacuje, że za każdy ogólnopolmosowski znak towarowy trzeba będzie zapłacić co najmniej 100 mln zł.

— Inwestowanie tak dużych pieniędzy miałoby sens, gdybyśmy kupili jeden z najlepszych znaków, np. Luksusową czy Krakusa. Spodziewam się jednak, że ich ceny znacznie wzrosną w przetargach, a przy fatalnej kondycji branży i konieczności poniesienia olbrzymich kosztów promocji znaków rada nadzorcza uznała inwestycję za nieopłacalną — wyjaśnia prezes spółki.

Akcjonariusze doszli do wniosku, że na zwrot inwestycji musieliby czekać dłużej niż 5-6 lat.

Takie stanowisko Ambry nie jest odosobnione. Większość firm chętnych do przejęcia wódczanych fabryk obawia się pozycji Agrosu — wyłącznego importera polmosowskich wódek. Dlatego też przyszli inwestorzy i spirytusowe fabryki nie zamierzają podbijać cen w przetargu na marki. Tymczasem budżet planuje dostać za każdy z popularnych znaków około 100 mln zł.

Zniechęca też kondycja samych Polmosów. Sprzedaż krajowych zakładów spirytusowych zmniejszyła się w 1998 roku o 18 proc. w porównaniu ze 114,7 mln l wódki sprzedanymi w roku 1997. Głównym powodem był 12-proc. wzrost akcyzy. Tymczasem we wrześniu budżet planuje kolejną — o 4,5 proc. — podwyżkę. Pogłębi to jeszcze bardziej kryzys w branży.

Monopol Agrosu na zagraniczną sprzedaż wódki i fiskalna polityka państwa, która, jak twierdzą Polmosy, pogłębia złą kondycję branży, mogą spowodować, że inwestorzy w ogóle nie będą chcieli angażować się w przejmowanie spirytusowych fabryk.