I tak źle, i tak niedobrze

Adam Sofuł
opublikowano: 08-12-2006, 00:00

Po wyborach samorządowych premier i jego otoczenie zapowiadali „nowe otwarcie”. Nie minęły dwa tygodnie od tych deklaracji i koalicja znów trzeszczy w szwach a zamiast nowego otwarcia premier musi chyba rozważyć ewentualność wielkiego zamknięcia. I to tym razem na dobre. Koalicyjni partnerzy, którzy mieli zapewnić parlamentarną większość przy realizacji programu sanacji państwa, stali się nagle bagażem, którzy ciągną premiera i PiS na dno. Ironia sytuacji polega zaś na tym, że bez koalicjantów premier też się raczej długo na powierzchni nie utrzyma.

Nie ma co się nad szefem rządu użalać. Widziały gały co brały. Premier zawierzył jedynie parlamentarnej arytmetyce i przegrał bo nie wziął pod uwagę, że te parlamentarne szable to nie bezosobowy tłum ale konkretni ludzie, z konkretnym, często nieciekawym, życiorysem. Ten błąd się teraz mści — ujawnione w ostatnich dniach neonazistowskie wybryki i seksualne ekscesy nie tylko budzą niesmak i psują wizerunek kraju. Zaczynają już zakłócać funkcjonowanie państwa.

Nagle premier odwołuje w ostatniej chwili swoją wizytę na Litwie w dość istotnej sprawie jaką jest budowa tzw. mostu energetycznego między oboma krajami. Podpisanie umowy może się obyć bez premiera, ale warto pamiętać przy tej okazji, że właśnie finalizujemy tam sporą inwestycję polskiej firmy, a Litwa to jeden z naszych niewielu sojuszników w sprawie embarga mięsa do Rosji. Gorąca i duszna atmosfera staje się pożywką dla plotek, które mogą przyprawić o kołatanie serca świat finansów — minister finansów opowiadała wczoraj wieczorem dziennikarzom, jak to z telewizji dowiedziała się, jakoby złożyła dymisję. A to przecież dopiero początek obecnego przesilenia. Prawdopodobieństwo głębokiej rekonstrukcji rządu (a może nawet dymisji) jest spore, a to wszystko na finiszu prac nad budżetem, czy negocjacji z Komisją Europejską w sprawie polskich stoczni.

Sytuacji nie wyjaśnia również propozycja Platformy Obywatelskiej: zgoda PiS na wybory wiosną, w zmian PO popiera budżet (na którym w debacie nie zostawiła suchej nitki) i pomaga PiS przeprowadzić parę ważnych ustaw. Brzmi kusząco tyle, że akurat odrzucenia, a nie poparcie budżetu zwiększałoby szansę na wiosenne wybory. Ponadto jeżeli PO chce uchwalać z PiS ważne ustawy, to może niech te partie zawiążą koalicję i rządzą nie trzy miesiące, a trzy lata.

Nie zmienia to faktu, że premier znalazł się w ślepym zaułku i nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Może uda mu się wziąć jeszcze ten polityczny wiraż, może nie. Jednego możemy być pewni: w tej politycznej telenoweli coraz niższych lotów ciąg dalszy na pewno nastąpi. Aż strach pomyśleć...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu