Idą po kapitał oraz wiarygodność

Artur Szymański
opublikowano: 2003-10-16 00:00

Spółki, które postanowiły przejść drogę na giełdę razem z „PB”, chcą uzyskać z rynku kapitałowego około 150 mln zł.

Akcja „Z Pulsem na giełdę” ruszyła. Razem z nami — na razie — drogę na GPW chce przebyć pięć spółek. Szósta — KIM Group — jeszcze się zastanawia. Ich drogę na rynek będziemy relacjonować w „PB”, by inwestorzy mogli poznać przyszłych debiutantów jeszcze przed publikacją prospektu emisyjnego.

Dziś wiemy, że chcą oni uzyskać z rynku 150 mln zł, najwięcej kapitału potrzebuje Torfarm. Toruński dystrybutor farmaceutyków liczy na 40 mln zł. Czekamy na kolejne spółki.

W akcji „Z Pulsem na giełdę” uczestniczą ATM Grupa, Betacom, Doradztwo Gospodarcze DGA, KIM Group, Torfarm i Zelmer. Kilkadziesiąt milionów złotych to górna granica wpływów, jakich spodziewają się przyszli debiutanci z emisji akcji na rynek giełdowy.

Po zsumowaniu deklaracji pięciu firm czyniących starania o uzyskanie statusu spółki publicznej łączna kwota spodziewanych wpływów z emisji wynosi około 150 mln zł. 40 mln zł chce z rynku uzyskać toruński Torfarm. Na kilkadziesiąt milionów liczy także Doradztwo Gospodarcze DGA. Wpływów powyżej 30 mln spodziewa się też wrocławska ATM Grupa. Najmniej, bo zaledwie kilkanaście milionów, potrzebuje informatyczna spółka Betacom. Rzeszowski Zelmer nie chce na razie ujawniać spodziewanych wpływów. Decyzja w tej sprawie, a także w kwestii docelowej struktury akcjonariatu, leży w gestii właściciela, którym jest Skarb Państwa.

150 mln to nie jest wielka suma. Tyle zebrał z rynku Impel, którego prawa do akcji debiutują dziś na GPW. Najważniejsze jest jednak to, że rynek pierwotny ożywa. Wiesław Rozłucki, prezes GPW, uważa, że to dopiero początek nowej fali debiutów na GPW.

— Wydaje mi się, że firmom coraz trudniej będzie uzyskać kredyt, bo banki kupują coraz więcej obligacji skarbowych. W związku z tym giełda może już niedługo stać się niezwykle atrakcyjnym źródłem finansowania działalności. Spodziewam się już wkrótce znacznej liczby debiutów na warszawskiej giełdzie — mówi Wiesław Rozłucki.

Oczywistym powodem, dla którego spółki idą na giełdę, jest chęć rozwoju za pieniądze uzyskane ze sprzedaży części akcji. Przedstawiciele spółek, które przed tygodniem wzięły udział w debacie w redakcji „PB”, mają sprecyzowane plany.

— Potrzebujemy pieniędzy na rozbudowanie naszych studiów telewizyjnych. Otrzymujemy zlecenia nie tylko z Polski, ale także z Holandii i Niemiec. Wybudowane niedawno studio już dziś nie jest w stanie obsłużyć wszystkich klientów — wyjaśnia Tomasz Kurzewski, prezes spółki ATM Grupa.

— Osiągnęliśmy już próg, do którego spółka mogła się rozwijać za własne pieniądze. Do dalszego rozwoju potrzebujemy wsparcia inwestorów — dodaje Kazimierz Herba, prezes Torfarmu.

Samo pozyskanie finansowania nie jest jedynym celem przyszłych debiutantów. Równie dużą wagę przyszli debiutanci zwracają na prestiż związany z byciem spółką giełdową.

— Surowa ocena inwestorów oraz Komisji Papierów Wartościowych i Giełd sprawi, że w oczach klientów biznesowych wzrośnie nasza wiarygodność — podkreśla Andrzej Głowacki, prezes DGA.

Jacek Socha, przewodniczący KPWiG, zaznacza jednak, że samo wejście na rynek giełdowy tej wiarygodności nie zapewnia.

— Giełda sama w sobie nie jest sposobem na zdobycie wiarygodności. Na GPW trzeba cały czas się starać, by utrzymać zaufanie inwestorów — podkreśla Jacek Socha.

W czasie dyskusji wiele uwagi poświęcono kwestii, jak uniknąć błędów popełnianych przez szykujące się do debiutu spółki. Cenną uwagę przekazał Bogdan Dzik, prezes Impela.

— Gdybym mógł przejść całą drogę jeszcze raz, zacząłbym od zaangażowania solidnego doradcy prawnego. Dopiero w jego obecności podpisałbym umowę z doradcą inwestycyjnym, by ominąć zawarte w kontrakcie pułapki — stwierdził prezes Impela.

Podkreślono również, że upublicznienie akcji spółki nie może być sztuką dla sztuki.

Spółka, która chce w pełni wykorzystać możliwości otwierające się przed nią już po debiucie, musi mieć opracowany harmonogram kolejnych emisji jeszcze przed przeprowadzeniem pierwszej.

— Spółka myśląca o zdobyciu kapitału za pośrednictwem giełdy powinna mieć konkretny plan rozwoju, uwzględniający także kolejne emisje. Dobry przykład to LPP. Wejście na giełdę nie może być jednorazowym skokiem na kasę ani uwieńczeniem historii spółki. Tak naprawdę giełdowy debiut to dopiero jej początek — zaznaczył Bogdan Małachwiej, doradca zarządu spółki Betacom.

Okiem inwestora

Nie wyrzucać za drzwi

Na polskiej giełdzie często się zdarza, że spółki dbają o inwestorów indywidualnych tylko podczas emisji. Po jej zakończeniu pamięć o drobnych udziałowcach dziwnie zanika. To tak, jakby najpierw zaprosić gościa do domu, by za chwilę wyrzucić go za drzwi.

Badania uniwersytetu w Toruniu oraz SII pokazują, że ze sposobu prowadzenia przez spółki relacji inwestorskich zadowolonych jest tylko 6 proc. indywidualnych inwestorów. Tymczasem to właśnie od nich bardzo często zależy wycena rynkowa spółki. Ta więc giełdowa spółka powinna traktować drobnych graczy jak najlepiej. Przecież oni praktycznie nie różnią się od klientów biznesowych firmy.

JarosŁaw Dominiak prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych