Ideal Group karmi i poi całą dobę

Gazela Biznesu dzięki swoim foodomatom zapewnia ciepłe posiłki fabrykom i biurom. W ciągu kilku lat chce to robić na globalną skalę

Maszyna przypominająca vendingową, ale zamiast batonów wydająca sushi, jabłko, sałatkę czy schabowego. Lokalnie wytwarzane i dostarczane do niej kilka razy dziennie. To pomysł na kolejną nogę biznesu Ideal Group z Białegostoku, która rośnie jak na drożdżach. W 2016 r. jej przychody sięgały prawie 53 mln zł, czyli pięć razy więcej niż rok wcześniej. Zeszłorocznych jeszcze nie ujawnia, a teraz zaczyna masowo wprowadzać na rynek swój wymyślony, opracowany i opatentowany foodomat. I ma śmiały plan.

Na drugą zmianę

— W 2025 r. chcemy być z nim obecni u 10 tys. klientów na całym świecie. Obecnie foodomaty działają w ośmiu lokalizacjach — zakładach produkcyjnych i usługowych. Do końca roku powinny działać już w 40 podmiotach, a w kolejnym w 100 — mówi Andrzej Nartowicz, prezes Ideal Group.

Grupa z vendingiem związana jest od kilkunastu lat — dostarczała kawę, wodę i przekąski z automatów.

— Rynek się zmienia. Pracownicy i pracodawcy przywiązują coraz większą uwagę do dobrego odżywiania jako elementu zdrowego trybu życia. Stwierdziliśmy więc, że brakuje łatwego dostępu do ciepłego posiłku czy zdrowych przekąsek np. w fabryce, w której pracuje się na trzy zmiany. Jeśli ktoś zapomni przynieść sobie jedzenia z domu, to jest skazany na batony, bo pracownicze stołówki zamykane są zazwyczaj koło 15. Tak narodził się pomysł na maszynę, która wyda ciepły posiłek o każdej porze — opowiada Andrzej Nartowicz.

Na rynku pojawiają się automaty robiące przy kliencie pizzę czy frytki.

— To jednak trwa kilka minut, więc mała przepustowość takiego urządzenia wyklucza obsłużenie większej liczby osób w przerwie. Do tego jedzenie pizzy co drugi dzień wcześniej czy później się znudzi. Uznaliśmy, że musimy być w stanie oferować różnorodne posiłki i przekąski, do tego zgodne z prozdrowotnymi trendami, wytworzone przez dostawców znajdujących się jak najbliżej takiego urządzenia i przygotują je na świeżo. W efekcie mamy foodomat — system dystrybucji posiłków, który może chłodzić bądź utrzymywać ciepło, zależnie od potrzeb danego produktu — twierdzi szef Ideal Group.

Spółka instaluje urządzenie, serwisuje i organizuje współpracę z lokalnymi restauracjami, ale też stołówką, która jest w danym miejscu pracy i może tym samym zostawić obiad dla pracowników przychodzących później. Andrzej Nartowicz przekonuje, że to także opcja na większą sprzedaż dla „pana kanapki”, który może zostawić towar w foodomacie.

Przeciw L4

Andrzej Nartowicz przekonuje, że coraz częściej spotyka się z dofinansowaniem takich posiłków.

— Pracodawcy zaczęli zdawać sobie sprawę, że właściwe odżywianie to jeden z elementów, który pozwala zmniejszyć liczbę dni chorobowych. Chwalą się też dofinansowaniem w ogłoszeniach o pracę, aby przyciągnąć ludzi do firmy. To nie tylko doświadczenia z zachodnich rynków, ale praktyka, która staje się powoli polską rzeczywistością. Do tego też przygotowany jest nasz system płatniczy — pozwala na szybkie bezgotówkowe rozliczenie posiłków — przekonuje Andrzej Nartowicz.

Odmianą foodomatu są urządzenia określane jako „zdrowe kieszonkowe”, instalowane w szkołach i oferujące dzieciom produkty zdrowsze od batonów i drożdżówek. Dodatkowo pozwalają na pełną rodzicielską kontrolę. — Dzieci przykładają kartę, na której jest ściśle zakodowane, co mogą kupić — to rodzice o tym decydują. Takie maszyny stoją dziś w kilkudziesięciu polskich szkołach. Ten projekt traktujemy jednak mniej biznesowo, a bardziej społecznie — mówi prezes Ideal Group.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Ideal Group karmi i poi całą dobę