Otrzymujemy wciąż kolejne sygnały, które mogą świadczyć, jeżeli nie o powrocie dobrej koniunktury gospodarczej, to przynajmniej o zatrzymaniu tendencji spadkowej. Rośnie produkcja przemysłowa i eksport, poprawiają się nastroje tak konsumentów jak i przedsiębiorców. Należałoby więc oczekiwać, iż rynki finansowe będą dyskontować te pozytywne oczekiwania gospodarcze, i że robiły to już od tygodni.
Tymczasem jak wygląda rynek - każdy widzi. Słabość naszej giełdy była już zresztą sygnalizowana wcześniej - tak w ubiegłym tygodniu, jak i w poniedziałek, kiedy obroty były niepokojąco niskie. Jednak pomimo wcześniejszych sygnałów, determinacja podaży była wczoraj, zwłaszcza w pierwszej części sesji, zaskakująca.
Wydaje się, że głównej przyczyny dekoniunktury w Warszawie należy upatrywać w słabej kondycji giełd zachodnich. Amerykanie w poniedziałek świętowali, ale giełdy europejskie otwarły się wczoraj na dużych minusach. Na świecie wciąż bowiem przeważają zagrożenia. Nie jest wcale pewna koniunktura gospodarcza. Wisi w powietrzu groźba wojny w Iraku, co powoduje bardzo wysokie ceny surowców. Drogie surowce stanowić mogą poważną przeszkodę w skierowaniu gospodarki światowej na właściwe tory. Nie można też zapominać o rocznicy zamachu 11 września, która psychologicznie nie jest bez znaczenia dla inwestorów.
Wczorajszym spadkom przewodził Elektrim. Powodem wyprzedaży tych akcji była informacja, iż Elektrimowi nie uda się spłacać obligacji zgodnie z planem. Prawdopodobną konsekwencją takiego stanu rzeczy może być wniosek o upadłość spółki. Zła atmosfera wokół Elektrimu zapewne nie pozostała wczoraj bez wpływu na ogólny klimat na naszym parkiecie. Na kłopotach Elektrimu stracił szczególnie mocno BRE – bank mocno zaangażowany w upadającą spółkę.
Wczoraj okazało się, iż ogłaszane już zakończenie bessy było przedwczesne. Mogą nas bowiem wciąż jeszcze czekać takie spadkowe sesje jak wczorajsza. W ostatecznym rachunku o koniunkturze na naszym parkiecie zadecyduje jednak sytuacja gospodarcza w Polsce. Wydaje się zaś, iż ta sytuacja nie powinna się już pogarszać. W takim przypadku i czas odbicia giełdy w górę nie powinien być zbyt odległy. Duża jest szansa, iż zwrot na rynku nastąpi tradycyjnie jesienią. Przeszkodą w realizacji pozytywnych scenariuszy może być jednak niepewna sytuacja na świecie.
Paweł Zaremba-Śmietański