III FILAR: CZAS GONI A REGUŁ BRAK
WAŻNA RÓŻNORODNOŚĆ: Jedynie możliwość tworzenia różnorodnych produktów daje szanse trafnego wyboru — twierdzi Paweł Wojciechowski. fot. Marcin Wegner
Zbliżający się termin uruchomienia reformy systemu zabezpieczeń społecznych zamiast przybliżać proponowane zmiany odkrywa coraz więcej problemów do rozwiązania. Cisza ze strony urzędników wydaje się sugerować, że im się nie śpieszy.
Towarzystwom funduszy inwestycyjnych bardzo zależy, aby w III filarze była możliwość zawierania przez zakłady pracy umów w ramach pracowniczych planów emerytalnych nie z jednym funduszem inwestycyjnym, lecz z towarzystwami inwestycyjnymi oferującymi grupy funduszy różnego ryzyka.
— Umożliwiłoby to porównanie wyników i stwarzało szanse rozłożenia ryzyka zależnie od preferencji inwestycyjnych i wieku pracowników. Ponieważ ustawa o pracowniczych planach emerytalnych nie weszła jeszcze w życie, ustawodawcy zapowiadają jej nowelizację. Bez zmiany niektórych uregulowań trudno mówić o równości stron — twierdzi Paweł Wojciechowski, prezes PBK TFI Atut.
W ramach pracowniczych planów emerytalnych pracodawcy mogą tworzyć zakładowe lub branżowe fundusze emerytalne. Mogą one powstawać dopiero po uruchomieniu reformy. Już na starcie przegrywają z zagarniającą rynek konkurencją, oferującą obecnie quazi-plany emerytalne. Również hipotetycznym rozwiązaniem dla tworzenia planów emerytalnych są polisy w towarzystwach ubezpieczeń wzajemnych. Polisy te nie odgrywają znaczącej roli na rynku.
Dla pracodawców najważniejszym jednak problemem jest wytłumaczenie pracownikom nie do końca ustalonych zasad reformy. Brak tych zasad uniemożliwia nie tylko przystosowanie komputerowych systemów naliczania płac i księgowości, ale przede wszystkim odpowiedź na podstawowe dla pracowników pytanie: co ja z tego będę miał, gdy wybiorę dany program.
Anna Arent z Pricewater- houseCoorpers za najistotniejsze przy wyborze formy programu emerytalnego uznaje analizę płac i zapoznanie się przez pracodawców z planowanymi wydatkami pracowników.