Im gorzej, tym lepiej dla eksporterów

Kamil Zatoński
opublikowano: 2005-11-07 00:00

Nie ma wątpliwości, że notowaniami złotego w tym miesiącu będą sterowały wydarzenia polityczne, a ich nieprzewidywalność podtrzyma nerwowość. W warunkach zmieniających się układów sejmowych prognozowanie kursów walut nie jest łatwe, dlatego tym razem uśrednianie oczekiwań nie będzie miarodajne, bo typy analityków zależą od realizacji scenariusza, który ich zdaniem jest najbardziej prawdopodobny.

Większość ekonomistów ankietowanych przez „PB” za najbardziej prawdopodobny rozwój wydarzeń uznaje powołanie rządu mniejszościowego z poparciem Samoobrony i LPR. To już jest w dużym stopniu w cenach, a oczekiwane osłabienie złotego będzie efektem nie tyle głosowania, co deklaracji koalicjantów w sprawie zmian budżetu na 2006 r. Im bardziej prosocjalna będzie retoryka rządzących (a nowa minister finansów już domaga się, by deficyt sięgnął 31-32 mld zł wobec zapowiadanych przez PiS 30 mld zł), tym gorzej dla złotego i lepiej dla eksporterów. Marcin Mrowiec z Banku BPH uważa, że za miesiąc euro kosztować będzie nawet 4,12 zł, czyli 3,5 proc. drożej niż pod koniec października. Warto zaznaczyć, że ten ekonomista w poprzednich dwóch prognozach pomylił się w typowaniu kursu wspólnej waluty zaledwie o jeden grosz.

Powody do niepokoju w takim scenariuszu będą mieli importerzy. Zdaniem analityków, powinni zabezpieczać płatności już teraz. Wyższe będą także raty kredytów walutowych. W pesymistycznym scenariuszu kurs franka może skoczyć do 2,63-2,65 zł. Czynników, które mogą osłabić złotego, nie brak poza polityką. Co prawda, rynek oczekuje, że w listopadzie RPP obniży stopy o 25 pkt baz., ale targi polityczne mogą odwieść ją od takiej decyzji. Wobec niedawnej podwyżki stóp w USA, może to zachęcać zachodnich inwestorów do ograniczenia popytu na polskie papiery skarbowe, co zaszkodzi złotemu. Czy Ministerstwo Finansów zdecyduje się wtedy na upłynnienie części środków z emisji obligacji na rynkach zagranicznych? Trudno oczekiwać, by wyhamowało to spadki złotego.

Wśród ekonomistów nie brak jednak takich, którzy uważają, że nowy gabinet nie zyska wotum zaufania w najbliższy czwartek. Przedłuży to tylko niepewność, co przejściowo osłabi krajową walutę, ale paradoksalnie może się przyczynić do jej wzrostu. Wzrosną bowiem szanse na powrót do rozmów PiS z PO (mimo że ta zadeklarowała pozostanie w opozycji). Gdyby zakończyły się porozumieniem, złoty umocni się, ale euro, zdaniem specjalistów, nie spadnie w listopadzie poniżej 3,95 zł.

Możesz zainteresować się również: