W czwartek cena baryłki ropy Brent wróciła w pobliże ustanowionego w poprzednim tygodniu 11-miesięcznego maksimum 77,60 dol. Wzrost cen sprowokowały (kończąc dwudniową korektę) opublikowane dzień wcześniej tygodniowe dane o zapasach paliw w USA.
Jak wynika z informacji Departamentu Energii, spadły one o 0,5 mln baryłek. Jednak zapasy benzyny były niższe aż o 2,2 mln baryłek. Tymczasem analitycy w obu przypadkach oczekiwali wzrostu zapasów.
Ropa znajduje się w silnym trendzie wzrostowym od połowy stycznia br. W tym czasie podrożała o ponad 50 proc., zbliżając się do historycznego maksimum z sierpnia 2006 r. — 78,64 dol. za baryłkę. Poziom ten, ze względu na swe psychologiczne i techniczne znaczenie, powinien powstrzymać zwyżkę cen przynajmniej w perspektywie kilku tygodni, prowokując nieco większy ruch korekcyjny.
Nasuwa się podobieństwo do lipca 2006 r. Wtedy, po czterech tygodniach zwyżki, które były ostatnim akordem 9-miesięcznej hossy, ceny spadły z 78 do 72,6 dol. Miesiąc później strona popytowa odrobiła straty, rosnąc do rekordowego poziomu 78,64 dol.
Obecnie prawdopodobna jest podobna korekta. Jej zasięg będzie ograniczać, tworząca wsparcie na poziomie 73,5 dol., półroczna linia trendu wzrostowego, będąca jednocześnie dolnym ograniczeniem kanału wzrostowego. Jest to o tyle istotny poziom, że jego przełamanie, razem z odbiciem od rekordowych poziomów, może okazać się pierwszym sygnałem zmiany średnioterminowego trendu.
Ewentualna zwyżka cen ropy powyżej rekordów z sierpnia 2006 r. będzie zapowiadać ruch przynajmniej do 84 dol., gdzie barierę podażową tworzy górne ograniczenie półrocznego kanału wzrostowego.
Marcin R. Kiepas
X-Trade Brokers DM S.A.