Impel chce być jak IBM, HP czy Infosys

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2015-09-29 22:00

Firma wraca do korzeni, czyli do usług. Ale sięga wzrokiem dalej niż zachodnie koncerny i chce oferować outsourcing produkcji

Chwalimy się inwestycjami w centra usług światowych gigantów, jak HP, IBM, Capgemini, Infosys i inni. W kraju działa ponad 530 centrów usług z zagranicznym kapitałem, w których pracuje ponad 150 tys. osób. Rodzime spółki — bez rozgłosu — też nie zasypiają gruszek w popiele.

WZDŁUŻ I WSZERZ:
WZDŁUŻ I WSZERZ:
Koncentracja na BPO wiąże się z poszerzeniem — kadry zarządczej i obszaru działalności Impela kierowanego przez Grzegorza Dzika. Prezes zapowiada otwarcie na wchłonięcie menedżerów z międzynarodowym doświadczeniem w BPO. Mówi też, że firma zaczęła we współpracy z partnerem budować lokalizację na wschodniej ścianie Polski.
Marek Wiśniewski

— Dziś w spółkach grupy oferujących usługi biznesowe pracuje ponad 500 osób, za pięć lat planujemy trzykrotnie więcej — mówi Grzegorz Dzik, prezes Impela, spółki, która dotychczas kojarzyła się głównie z usługami bezpieczeństwa i zarządzania nieruchomościami, a teraz buduje strategię BPO.

W branży usług biznesowych firma działa już od ładnych paru lat. Grupa spółek Impel Business Solutions, która oferuje outsourcing, w tym księgowości, kadr i płac, doradztwo podatkowe i procesowe, powstała po roku 2000, gdy Impel wydzielił centra obsługujące spółki swojej grupy w tzw. shared services centers (SSC).

— Chcieliśmy, żeby to były centra generujące zyski, a nie koszty. Dlatego postawiliśmy na sprzedaż zewnętrzną — mówi Grzegorz Dzik. Centra zaczęły więc oferować usługi BPO — dla poddostawców, a potem także klientów Impela. Od 2011 r. zarabiają.

Nowy pomysł

Impel idzie jednak z ofertą dalej niż zachodnie koncerny.

— Chcemy obsługiwać m.in. zaawansowane procesy operacyjne w branżach finansowych i innych, a także procesy produkcyjne. To jest możliwe: np. Nike w ogóle nie produkuje, całą tę działalność zleca na zewnątrz. Niektórzy prezesi obawiają się tego, twierdzą,że nie mogą outsoursować podstawowej działalności. To się zmieni. Prekursorem, jak zwykle, jest sektor finansowy, w którym prywatne firmy przejęły zarządzanie gotówką — przekonuje Grzegorz Dzik. Firma jest na początku drogi.

— O ile w zakresie tradycyjnych usług BPO mamy wielu klientów i duże doświadczenie, to w zakresie procesów produkcyjnych i operacyjnych wygraliśmy kilka przetargów. Będziemy poszerzać ten kierunek rozwoju w najbliższej przyszłości — zapowiada prezes Impela. Potencjał jest duży.

— Coraz więcej firm na świecie oddaje w outsourcing usługi produkcyjne. Robi tak m.in. P&G czy Red Bull — mówi Marek Grodziński, szef europejskich centrów usług Capgemini i wiceprezes Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych ABSL.

Polski Infosys?

Impel, który już dziś razem z tradycyjnymi usługami, jak ochrona czy zarządzanie nieruchomościami, ma w ofercie 30 procesów, ma szansę stać się poważnym graczem.

— Analitycy rynku od dłuższego czasu zastanawiają się, kiedy w Europie Środkowej i Wschodniej powstanie firma działająca tak jak duże hinduskie korporacje — Genpact, Infosys czy TCS — które zaczynały operacje u siebie, a z czasem zbudowały marki o globalnym zasięgu — mówi Marek Grodziński. Zadatki ma np. WorkService, który działa w kilkunastu krajach Europy. Na razie firma koncentruje się na usługach HR.

— Wyjście za granicę będzie oznaczało konieczność budowy sieci sprzedaży lub akwizycji. Największe korporacje szukają globalnych rozwiązań i pytają o międzynarodową sieć centrów. Natomiast trochę mniejsi gracze europejscy poszukują partnerów w naszym regionie. Można na tym budować strategię. Ciężko jest jednak konkurować w obszarze powszechnie świadczonych usług, jak finanse i księgowość.

Warto mieć oferty dla konkretnych sektorów. Jest dużo niszowych obszarów, np. w branży ubezpieczeń czy usług medycznych. Cały polski sektor publiczny jest prawie nietknięty, podczas gdy w Wielkiej Brytanii czy Holandii to jeden z największych obszarów działania firm outsourcingowych — podpowiada Marek Grodziński.

Dobrze kupić

Jego zdaniem, aby wejść na rynek, warto mieć gotowe rozwiązania technologiczne. — Dziś rynek idzie w stronę sprzedaży usług ściśle powiązanych z aplikacjami i infrastrukturą IT, co oznacza, że klient nie musi inwestować w technologię, ale ponosi wyłącznie koszty operacyjne — mówi Marek Grodziński.

Impel bardzo mocno stawia na informatykę, stąd ubiegłoroczne połączenie Impel IT z SI-Consulting, który od lat wdraża systemy SAP. W dwóch spółkach IT pracuje 170 osób zajmujących się wdrożeniami systemów, w tym Hybris, czyli wielokanałowego dostępu do klienta. Ale konkurencja uważa, że nie wszystkie akwizycje były trafione.

— Z uwagą obserwuję próby zaistnienia Impela na rynku zaawansowanych usług dla biznesu. Kilka lat temu spółka przejęła łódzką firmę Ad Akta, by na jej bazie budować kompetencje w zakresie zarządzania dokumentami i back-office. Liderem tego rynku jest zatrudniająca blisko tysiąc pracowników firma ArchiDoc. Nie mogę powiedzieć, że czujemy presję konkurencyjną — twierdzi Konrad Rochalski, prezes ArchiDoca. Przyznaje, że potencjał Impela jest ogromny.

— Jednak spółki należące do naszej grupy kapitałowej budowały pozycję rynkową przez kilkanaście lat. W sektorze BPO to właśnie doświadczenie i referencje są kluczowymi czynnikami decydującymi o sukcesie — uważa Konrad Rochalski. © Ⓟ