Imponujący plan Bidena

opublikowano: 19-01-2021, 20:00

Dzięki potężnemu programowi pomocy gospodarka USA może wyjść z kryzysu epidemicznego znacznie szybciej niż inne kraje.

Joe Biden zaczyna dziś kadencję prezydenta USA, zastępując Donalda Trumpa. Jest to zmiana o potencjalnie ogromnych implikacjach, o których pisałem już po listopadowych wyborach. Dziś ograniczę do spraw czysto makroekonomicznych, a konkretnie — do impulsu fiskalnego, jaki administracja Bidena chce zafundować amerykańskiej gospodarce. Ten potężny program pomocy finansowej dla konsumentów i firm może sprawić, że gospodarka wyjdzie z kryzysu epidemicznego znacznie szybciej niż inne kraje, a szczególnie strefa euro. To może potencjalnie być czynnik bardzo sprzyjający dolarowi w perspektywie kilku lub kilkunastu miesięcy, jeżeli epidemia zacznie ustępować.

Joe Biden chce wprowadzić program wart łącznie 1,9 bln USD, czyli około 9 proc. amerykańskiego PKB, finansowane oczywiście dzięki zwiększonemu deficytowi budżetowemu. Pod względem wielkości jest to program podobny do tego, który administracja USA wprowadziła w zeszłym roku. Różnica polega na tym, że w zeszłym roku był to program ratujący gospodarkę przed całkowitą zapaścią, a teraz jest to program mający zapewnić szybsze wyjście z kryzysu.

Żaden inny duży kraj na świecie nie planuje tak odważnego programu wsparcia. Amerykanie zrobili krok do przodu w adaptacji do nowych paradygmatów ekonomicznych, które wskazują, że rząd po kryzysie nie powinien zbyt szybko zaciskać pasa.

Program ma się składać z jednorazowych bezpośrednich transferów dla ludności w wysokości 2000 USD na głowę (to koszt 425 mld USD, czyli około 2 proc. PKB), zasiłków dla bezrobotnych (300 mld USD), cięć podatków i dodatkowych urlopów rodzicielskich/zdrowotnych (200 mld USD), dodatkowego finansowania szkół (170 mld USD), gwarancji kredytowych dla firm (50 mld USD), a także z wielu mniejszych dotacji. Celem jest nie tylko wsparcie popytu w okresie wychodzenia gospodarki z dołka, ale również ograniczenie ubóstwa.

Kongres może nieco zmniejszyć finalną wielkość programu Bidena — jego imponujące rozmiary mogły wynikać z ustawienia ambitnego punktu odniesienia przed głosowaniami w Izbie Reprezentantów i Senacie. Nawet jednak po ewentualnych cięciach będzie to program imponujący. Wielu amerykańskich ekonomistów uważa, że wielkość wsparcia może doprowadzić nawet do przegrzania gospodarki w okresie, gdy epidemia COVID-19 znajdzie się pod kontrolą. Lawrence Summers, profesor Uniwersytetu Harvarda i były sekretarz skarbu, twierdzi, że takiego lekkiego przegrzania gospodarka może potrzebować po kryzysie.

Jeżeli rzeczywiście amerykańska gospodarka zacznie gwałtownie przyspieszać od wiosny lub lata, to może umocnić dolara. Dojdzie prawdopodobnie do sytuacji, w której Amerykanom uda się podnieść i realny wzrost PKB, i inflację znacznie szybciej niż innym dużym krajom, a szczególnie krajom strefy euro. Dlatego też podnoszenie stóp procentowych może zacząć się szybciej w USA niż Europie. Nawet jeżeli stopy pozostaną niskie bardzo długo (może nawet kilka lat), to oczekiwana różnica w tempie ich podnoszenia może wpływać na kursy walut.

Na wykresie pokazuję, że różnica w trendach inflacyjnych dość dobrze wyjaśnia zmiany kursu dolara wobec euro. Euro umacniało się wtedy wobec dolara, kiedy Europie udawało się wychodzić z inflacyjnego marazmu lub kiedy w inflacyjny marazm popadała amerykańska gospodarka. Strefa euro może mieć jednak problem z przywróceniem inflacji na odpowiedni poziom, czyli w okolice 2 proc. Przy już niskich stopach procentowych inflacja zależy głównie od polityki fiskalnej, a kraje strefy euro nie mają aż tak ambitnych planów pod tym względem jak USA.

Trzęsienia ziemi nie będzie

Marta Poślad, dyrektorka ds. polityki publicznej i spraw rządowych Google w Europie Środkowo-Wschodniej

Zmiana administracji w USA nie spowoduje trzęsienia ziemi w relacjach gospodarczych, choć może zmienić się rozłożenie akcentów. Przede wszystkim można oczekiwać częstszych kontaktów na szczeblu USA-UE i Polska będzie tu mogła odegrać istotną rolę. Zarówno Unia Europejska jak i administracja Bidena mówią o multilateralizmie, ale wciąż pozostaną takie obszary, w których USA będzie szukało wsparcia w relacjach gospodarczych wśród indywidualnych członków UE, jak np. w kontekście relacji z Chinami. Cieszy też zapowiadane wsparcie nowej administracji dla Inicjatywy Trójmorza, której znaczenie jako platformy dla interesów gospodarczych Polski i regionu może wzrosnąć. Mówi się też o powołaniu amerykańsko-europejskiej rady ds. handlu i technologii, która miałaby na nowo przyjrzeć się obustronnym relacjom gospodarczym i wspólnym podejściu do rozwoju technologii. Pozwoliłoby to na dalsze budowanie przyjaznego klimatu dla inwestycji i innowacji po obu stronach Atlantyku, jednocześnie wpisując się w europejskie ambicje w tej dziedzinie. Najlepszym modelem takiej współpracy byłaby strategiczna współpraca europejskich i amerykańskich ekosystemów nowych technologii i gospodarki cyfrowej.

Paweł Panczyj, dyrektor ds. strategii i rozwoju ABSL, Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych

Joe Biden przez całą kampanię otwarcie mówił o konieczności współpracy z krajami europejskimi. Donald Trump był bardzo zachowawczy – starał się utrzymywać biznes w Stanach i nie był zwolennikiem wychodzenia na zewnątrz. Teraz może być inaczej – być może strategia Joego Bidena jest spowodowana sytuacją, w której znalazła się gospodarka światowa po kryzysie COVID-19, być może są inne czynniki, które mają na to wpływ, niemniej ta prezydentura może się okazać szansą dla biznesu europejskiego. Podejście do polityki nowego prezydenta jest bardziej globalne. Będzie zwracać uwagę na jakość świadczonych usług, ale i na ich koszty, co może stać się dla nas szansą na nowe inwestycje.

Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP

Zmiana prezydenta i jego administracji nie wywróci do góry nogami ani amerykańskiej polityki handlowej, ani gospodarczej. Np. zdecydowana, acz konstruktywna postawa w relacjach z Chinami będzie zapewne kontynuowana.

Z punktu widzenia Polski istotniejsze może być to, że Joe Biden raczej będzie stawiał na multilateralizm i szeroką współpracę międzynarodową. Wykorzysta kwestie gospodarcze do budowania sojuszy niezbędnych w geopolityce. Oznacza to koniec wojenek handlowych (i nakładania karnych ceł) z Unią Europejską, co generalnie jest dla Polski korzystne.

Mam nadzieję, iż administracja Bidena odblokuje też funkcjonowanie Światowej Organizacji Handlu, którą na różne sposoby paraliżował Donald Trump. Nastawienie na dialog, współpracę i realizację wspólnych celów - jak ograniczenie skutków zmian klimatycznych czy pokonanie pandemii koronawirusa - są bardzo cenne. Dają większe szanse na lepsze jutro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane