Importerzy paliw chcą szybkiego uwolnienia rynku

Paweł Janas
30-01-2001, 00:00

Importerzy paliw chcą szybkiego uwolnienia rynku

Dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego Jacek Wróblewski uważa, że w ciągu dwóch-trzech miesięcy ostatecznie zostaną zniesione pozwolenia dla importerów. Liczy również na szybką prywatyzację Rafinerii Gdańskiej, choć nie wierzy, by dzięki temu doszło do znaczących zmian na rynku. Zdaniem POPiHN, Naftobazy — przed prywatyzacją — powinny zostać podzielone na kilka podmiotów.

Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego, reprezentująca interesy zagranicznych potentatów paliwowych, nie jest zadowolona z postępów liberalizacji polskiego rynku. Jacek Wróblewski, dyrektor generalny organizacji, jest jednak przekonany, że ten rok będzie przełomowy w wielu dziedzinach, m.in. ostatecznie zostaną zniesione pozwolenia importowe.

Zniesienie coraz bliżej

POPiHN od dawna wypowiadała się na forum publicznym przeciwko ich obowiązywaniu. Ostatnio pojawiła się szansa na szybszą realizację tych postulatów. 18 stycznia Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów zgłosił propozycję zniesienia obowiązku uzyskiwania pozwoleń dla importerów, którzy zdobędą koncesję na obrót paliwami ciekłymi zgodnie z ustawą Prawo energetyczne — przy jednoczesnym utrzymaniu tego obowiązku dla małych firm prowadzących działalność w rozmiarze nie wymagającym otrzymania koncesji.

Obowiązkowe zapasy

Zdaniem Jacka Wróblewskiego, coraz pilniejsze staje się również uchwalenie projektu nowej ustawy o obowiązkowych zapasach paliw, dostosowującej polskie przepisy do wymogów Unii Europejskiej. Ministerstwo Gospodarki pracuje nad nim od marca 2000 r. Według szefa POPiHN, prawnicy resortu kończą prace nad ustawą, a ostanie rozbieżności dotyczą sposobu finansowania nowego systemu.

— Mam nadzieję, że sprawą zajmie się jeszcze Sejm tej kadencji. Inaczej po wyborach sytuacja wróci do punktu wyjścia i uchwalenie ustawy znów przesunie się na następny rok — mówi Jacek Wróblewski.

Dyrektywy UE zakładają, że kraje członkowskie mają obowiązek utrzymywania zapasów na 90 dni. Według Jacka Wróblewskiego, Polska może na razie pochwalić się zapasami na poziomie — w zależności od szacunków — od 17 do 30 dni. Nowa ustawa ma stworzyć sprzyjające warunki do szybkiego i stosunkowo niedrogiego uzyskania nowych pojemności.

— Dziś obowiązek tworzenia zapasów mają firmy, które wprowadzają na rynek powyżej 200 tys. ton produktów naftowych. Nowe rozwiązania obejmą takim obowiązkiem wszystkie podmioty wprowadzające paliwa na rynek. Projekt przewiduje też powstanie Polskiej Organizacji Zapasów Paliw Płynnych, pod której kontrolą znajdą się zapasy paliw i która będzie organizować przetargi na usługi związane z ich magazynowaniem — podkreśla Jacek Wróblewski.

Wzmocniona kontrola

Firmy zrzeszone w POPiHN chcą też uproszczenia procedur administracyjnych.

— Ze względu na konieczność uzyskiwania wielu pozwoleń oraz niejednoznaczne interpretacje przepisów w różnych częściach kraju, budowa stacji paliw wydłuża się niekiedy nawet do dwóch lat. Sprzeciw budzi również brak odpowiedzialności urzędników za wydawanie błędnych decyzji —twierdzi Jacek Wróblewski.

— Niedługo przygotujemy wystąpienie w tej sprawie do władz państwowych — dodaje.

Według dyrektora POPiHN, kolejnym — niemal już odwiecznym — problemem polskiego rynku jest nielegalna sprzedaż oleju opałowego jako paliwa do diesli oraz dystrybucja paliw słabej jakości.

— Od ubiegłego roku urzędy skarbowe mogą kontrolować olej opałowy począwszy od jego produkcji aż po dystrybucję. Nie ma jednak sygnałów, jak kontrole te są realizowane. Nie słyszałem nigdy o karach za sprzedaż oleju opałowego jako napędowego lub paliw złej jakości — mówi Jacek Wróblewski.

Jego zdaniem, ważne byłoby, aby w przyszłorocznym budżecie znalazły się dodatkowe fundusze dla inspekcji handlowej, aby choćby dwa razy w roku mogła skontrolować każdą stację. Możliwe byłoby również powołanie — na wzór belgijski — nowej organizacji zajmującej się kontrolą paliw.

— Zainteresowane stworzeniem takiego systemu kontroli są również PKN Orlen i Rafineria Gdańska — twierdzi Jacek Wróblewski

Szybsza prywatyzacja

Dla zapewnienia konkurencyjności rynku ważne jest dokończenie prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej. Szczególnie że — zdaniem Jacka Wróblewskiego — PKN (mimo sprzedaży jego akcji na giełdzie) de facto nadal kontrolowany jest przez Skarb Państwa. Na wybranej niedawno przez Naftę Polską tzw. krótkiej liście inwestorów zainteresowanych nabyciem udziałów w RG są prawdopodobnie następujące firmy: MOL, Kellogs, Bank Handlowy, Kredyt Bank oraz Konsorcjum Gdańskie, grupujące niezależnych polskich właścicieli stacji.

— Nie są to oferty, jakich oczekiwałby Skarb Państwa. Korzystniejsza byłaby propozycja od firmy, która ma własne zasoby ropy naftowej. Złożone oferty pozwolą jednak na zamknięcie prywatyzacji. Myślę, że możliwy jest wariant z firmą MOL lub wspólne przedsięwzięcie Konsorcjum Gdańskiego i banków. Po prywatyzacji nie oczekiwałbym jednak jakiejś rewolucyjnej zmiany sił na rynku — mówi Jacek Wróblewski.

Z innych kwestii prywatyzacyjnych Jacka Wróblewskiego dziwi brak ostatecznego sfinalizowania transakcji sprzedaży DEC amerykańskiej firmie GATX. Nie ma również decyzji w sprawie ewentualnej prywatyzacji Naftobaz.

— Sprzedaż inwestorowi Naftobaz jako całości oznaczałaby jedynie zamianę monopolu państwowego na prywatny. Lepszy byłby podział firmy i stworzenie w ten sposób zaczątków konkurencyjności rynku magazynowania paliw — twierdzi dyrektor Wróblewski.

W zawieszeniu pozostaje również sprawa rafinerii południowych, produkujących paliwa o niższych, nieunijnych normach.

— Rząd nie chce wysokich norm paliw, bo to mogłoby oznaczać zamknięcie większości południowych rafinerii — dodaje Jacek Wróblewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Importerzy paliw chcą szybkiego uwolnienia rynku