Zdumieni warszawscy inwestorzy szeroko otwierali oczy, obserwując wyczyny indeksu największych spółek. Takiego dynamicznego scenariusza nikt nie potrafił przewidzieć. Najpierw WIG20 ustanowił nowy rekord bessy, by po gwałtownym odbiciu zakończyć dzień nie tylko na plusie, ale również powyżej 2700 pkt.
Niespokojna wędrówka indeksu zaczęła się od gwałtownego spadku na otwarciu notowań. Takie zachowanie rynku było w pełni zrozumiałe po kolejnym fatalnym zamknięciu na Wall Street. Przebicie przez WIG20 tegorocznego dołka było przesądzone, a jedyną otwartą kwestią był zasięg spadku.
Zagrały emocje i skumulowana w pierwszych zleceniach podaż zepchnęła WIG20 na nowe dno bessy na poziomie 2625 pkt. O dziwo jednak, ten pierwszy podażowy impuls okazał się zarazem ostatnim. Szybko bowiem nastąpił ruch powrotny, gdyż zabrakło chętnych do sprzedaży na tym poziomie cenowym. Popyt postanowił skorzystać z okazji i przejął akcje.
Na rynku pojawiły się liczne koszykowe zlecenia kupna, które w krótkim czasie wywindowały indeks blue chipów najpierw ponad poziom środowego zamknięcia, a wkrótce potem nad przebite niedawno wsparcie na poziomie 2700 pkt. Ten 3-procentowy ruch w górę w końcu wyczerpał energię strony popytowej, która resztę dnia poświęciła na obronę porannej zdobyczy.
Do samego końca Wig20 oscylował w wąskim kanale trendu bocznego przy umiarkowanych obrotach, które ostatecznie osiągnęły wartość 1,2 mld zł. Początkowo liderem wśród największych spółek był PKN, ale później na czołowe miejsca przebiły się banki — BZ WBK, Pekao i PKO BP. Kiepski dzień miała TP. Nadal tracił Lotos, a szczęście nie dopisywało też spółkom medialnym — Agora i TVN także wylądowały pod kreską. Ostatecznie indeks zyskał 1,45 proc. i zakończył dzień na poziomie 2713 pkt.
W segmencie mniejszych spółek popyt nie był już tak hojny i mWIG40 musiał zadowolić się symbolicznym wzrostem, a sWIG80 stracił 0,8 proc. Na szerokim rynku nie było jednak nudno. Emocji dostarczył debiutant, deweloperski Marvipol. Firma zrezygnowała w marcu z przeprowadzenia nowej emisji, więc debiut był dość nietypowy. Po otwarciu na 13 zł akcje zdrożały do 59 zł, by zakończyć dzień na poziomie 16 zł. Trzeba jednak wspomnieć, że obroty akcjami spółki z trudem przekroczyły pułap 100 tys. zł.
Co dalej?
Za wcześnie na radość
Pojedyncza, choć spektakularna demonstracja możliwości popytu nie uprawnia jeszcze do twierdzenia, że wyznaczono twarde dno bessy. Zachowanie WIG20 może oznaczać przesilenie, ale GPW nie jest samotną wyspą i bez wyraźnej poprawy sytuacji na rynku amerykańskim niewiele osiągnie. Tymczasem przed nadchodzącym sezonem publikacji raportów spółek w USA trudno spodziewać się tam radykalnej zmiany na lepsze.
Włodzimierz Uniszewski