Indeks MSCI World zyskał aż 73 proc.

Adrian Boczkowski
opublikowano: 10-03-2010, 00:00

Dokładnie przed rokiem giełdy świata wstąpiły na ścieżkę wzrostów

Panika na światowych rynkach akcji po bankructwie banku Lehman Brothers we wrześniu 2008 r. zakończyła się 9 marca 2009 r. Od szczytu poprzedniej hossy z października 2007 r. ogólnoświatowy indeks MSCI World zanurkował o 60 proc. Od 10 marca, czyli dokładnie przed rokiem, rozpoczął się jednak rajd indeksów. W Polsce zwrot nastąpił od 18 lutego. Zwyżka trwa do dziś, choć w tym roku rynkom brakuje już zdecydowania. Niemniej, w rok globalny MSCI World (grupuje zarówno kraje rozwinięte, jak i emerging markets) zyskał około 73 proc. To jednak 7 pkt proc. mniej niż do szczytu z 11 stycznia tego roku. Zmienność jest więc wciąż całkiem spora.

Patrząc na poszczególne parkiety, potwierdziła się jedna z giełdowych prawd. Najczęściej bowiem to, co najmocniej traci na wartości, później najszybciej zyskuje. O ile oczywiście są ku temu fundamentalne przesłanki. Dobrym przykładem jest tu ukraiński indeks PFTS, który po wcześniejszej zapaści wzleciał w rok o ponad 280 proc. To odpowiedź rynku kapitałowego na 16,4 mld USD z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, które miały pomóc Ukrainie podołać załamaniu eksportu i posuchy na rynku międzybankowym. 27 mld USD z MFW otrzymała też na przykład Rumunia. To zakończyło panikę i pozwoliło tamtejszemu rynkowi na roczny skok o 180 proc. Jednocześnie rządy najbogatszych krajów uchwaliły plany stymulacyjne o łącznej wartości 12 bln USD. Drastyczne obniżki stóp procentowych również zrobiły swoje. To sprawiło, że światowa gospodarka odżyła szybciej, niż wcześniej sądziło wielu ekspertów. Efekt? Główne indeksy cen akcji z Rosji, Kazachstanu czy Węgier w rok skoczyły o ponad 100 proc. Nawet amerykański indeks SP 500, który tworzą bardzo płynne spółki o wielomiliardowej kapitalizacji, wzrósł o blisko 70 proc. Mocno zwyżkowały również surowce, jak ropa czy miedź.

Przez rok diametralnie zmieniły się prognozy wzrostu poszczególnych gospodarek. Zamiast przedłużającej się recesji, ekonomiści widzą już wzrost. I to nie mały. MFW, który stara się być postrzegany za ostrożnego prognostyka, spodziewa się w tym roku wzrostu gospodarek krajów rozwijających się o 6 proc., a tych już rozwiniętych — o 2,1 proc. W przypadku wielu spółek poważne problemy nie są jeszcze przezwyciężone, podobnie jak nie wszystkie branże mogą jeszcze odczuć powiew gospodarczej wiosny. Dlatego warto na poważnie wziąć słowa Mike’a Turnera, który zarządza w Aberdeen AM aktywami wartymi ponad 230 mld USD, które cytowała agencja Bloomberg. Jego zdaniem potencjalne stopy zwrotu nie są jeszcze do końca wykorzystane, ale należy być bardzo selektywnym i ostrożnym podczas inwestowania. Szczególnie na rynkach akcji we wschodniej Europie.

Wielu ekspertów widzi problemy strukturalne, które nie zostały zażegnane. Tim Brunne, strateg Unicredit, pisze w swych ostatnich raportach, że globalna gospodarka cały czas daleka jest od równowagi, a ryzykowne aktywa zyskują jedynie na fali zalewu rynkowej płynności i niskich stóp procentowych. Każdy medal ma jednak dwie strony. Skoro globalna gospodarka nie odzyskała do tej pory dobrej i stabilnej formy, to jeszcze długo czas nie powinno zabraknąć okazji inwestycyjnych. Na GPW wskaźnik C/WK to obecnie jedynie 1,1. Niewiele w sytuacji, gdy większość spółek wyszła już z dołka i nie powinniśmy już zobaczyć dalszej erozji kapitałów własnych.

Spójrzmy na waluty. Tu również wiele zmieniło się przez rok. Odbicie w światowej gospodarce wzmogło popyt na surowce, a to pozwoliło australijskiemu dolarowi i południowoafrykańskiemu randowi na ponad 30-procentowe umocnienie względem USD. Spadek awersji do ryzyka sprawił, że złoty zyskał ponad 20 proc. wobec euro, a węgierski forint — mimo kłopotów z finansami publicznymi tego kraju — 16 proc. Para EUR/USD nie znalazła jeszcze trwałego kierunku.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu