Po przedłużonym ze względu na poniedziałkowe święto weekendzie amerykańscy inwestorzy powrócili do gry. Niestety w bardzo złym stylu. Przez cały dzień indeksy ostro traciły, przy czym SP500 pierwszy raz od listopada spadł poniżej 800 pkt.
Handlujący czekali m.in. na podpisanie przez prezydenta finalnego dokumentu zatwierdzającego plan stymulacyjny za niemal 800 mld USD. "Parafka" Obamy nie dała jednak sygnału do zakupów akcji. Nastroje psuł wyższy niż szacowali eksperci spadek wskaźnika NY Empire State Index.
Ostro taniały papiery banków. Wśród najbardziej poszkodowanych znaleźli się tacy potentaci, jak Citigroup, Bank of America czy JP Morgan. Nurkowały też papiery największych producentów samochodów. Uwagę przykuwał Wal-Mart. Właściciel największej na świecie sieci supermarketów co prawda poinformował o ponad 7-procentowym spadku zysku w IV kw., profity okazały się jednak większe niż zakładali analitycy. Spółka nieco zwiększyła przychody i opublikowała optymistyczną prognozę na bieżący rok. Kurs akcji rósł.
