Indeks WIG 20 ma szansę wzrosnąć do 1300 punktów

Marek Knitter
opublikowano: 2002-12-16 00:00

Zdaniem Radosława Solana, doradcy inwestycyjnego BDM PKO BP, indeks WIG 20 ma spore szanse wzrosnąć do poziomu 1300 pkt. W jego opinii, mało jest jednak prawdopodobne, by do końca roku udało się ten poziom przebić.

W minionym tygodniu dla rynku akcji najważniejsze okazały się dwa wydarzenia. Pierwszym były środowe transakcje pakietowe na walorach TP SA, drugim szczyt Unii Europejskiej w Kopenhadze.

— Początek minionego tygodnia nie był najlepszy, gdyż zanotowaliśmy znaczne spadki. Odbicie przyszło dopiero w czwartek. Impulsem do wzrostu okazały się środowe transakcje pakietowe na walorach Telekomunikacji Polskiej. Banki BGK, BGŻ i Agencja Rozwoju Przemysłu sprzedały łącznie 65 mln akcji narodowego operatora — mówi Radosław Solan.

Te trzy instytucje, które zostały dokapitalizowane akcjami TP SA przez Skarb Państwa, zaksięgowały je po określonej cenie i nie chciały, bądź nie mogły sprzedać walorów taniej. Dopiero ostatnie wzrosty kursu TP SA pozwoliły na korzystną sprzedaż posiadanych pakietów.

— Chociaż rynek liczył się ze sprzedażą tych walorów, jednak większość inwestorów była zaskoczona tak spontanicznymi transakcjami — dodaje doradca inwestycyjny BDM PKO BP.

Według doradcy inwestycyjnego, przygotowania i późniejsze rozpoczęcie szczytu w Kopenhadze wprowadziło na rynek czynnik niepewności. Rysowały się bowiem trzy scenariusze. Zgodnie z pierwszym, szczyt zakończyłby się fiaskiem. Drugi, optymistyczny zakładał pełen sukces negocjacji. Ostatni, uznawany za najbardziej prawdopodobny przewidywał, że negocjacje z powodu naszych roszczeń poważnie się przedłużą.

— W związku z zakończeniem szczytu w zeszłym tygodniu spodziewam się dalszych zwyżek indeksów. Dodatkowym czynnikiem prowzrostowym będzie utrzymujący się popyt ze strony inwestorów na akcje TP SA — prognozuje Radosław Solan.

Efekty restrukturyzacji największego krajowego operatora telefonicznego nie zostały do tej pory do końca zdyskontowane w cenie akcji. Tym samym walory TP SA mają jeszcze spory potencjał do wzrostu.

Doradca uważa, że w najbliższych dniach rozstrzygnie się sprzedaż Polcardu, którego udziałowcem są czołowe banki w Polsce. Wartość ewentualnej transakcji waha się w przedziale 300-380 mln zł.

— Jeżeli dojdzie do sprzedaży, to Pekao SA, jako jeden z największych udziałowców, otrzyma z tego tytułu około 100 mln zł. Sprzedaż Polcardu może więc pod koniec roku znacznie poprawić bilanse kilku banków notowanych na GPW — sugeruje doradca.

Kolejną lokomotywą wzrostów na giełdzie mogą okazać się walory PKN Orlen. Według doradcy inwestycyjnego BDM PKO BP, po ogłoszeniu transakcji kupna przez płocką rafinerię stacji w Niemczech jej pozycja znacznie się wzmocniła. Obawy, że klienci nie będą kupować paliwa od Orlenu, są mało uzasadnione, choć sprzedaż stacji przez BP konkurentowi spoza Unii nawet za niższą cenę wydaje się zrozumiała. Oddanie stacji Arala we władanie na przykład koncernowi Shella byłaby golem samobójczym.

— Zwiększenie mocy produkcyjnych, które zapowiadała wcześniej spółka, staje się w obecnej sytuacji sensowne. Umacnia to również rolę PKN-u jako konsolidatora rynku paliw w Europie Środkowej i Wschodniej. Znika również argument, że po ewentualnym zakupie Rafinerii Gdańskiej jej moce produkcyjne nie będą wykorzystywane — podkreśla Radosław Solan.

Niejasna sytuacja panuje natomiast w KGHM Polska Miedź. Emitent nie zamierza tworzyć rezerw na ewentualne straty operatora telefonii stacjonarnej Dialog.

— Największą obawą jest to, że strata zostanie ujawniona w chwili, gdyby doszło do konsolidacji Dialogu z Netią. Dla obu firm połączenie byłoby korzystne. W ciągu roku lub dwóch łącznie mogą nawet mieć ponad 1 mln abonentów — zauważa przedstawiciel BDM PKO BP.

Konsolidacja rynku zauważalna jest również w segmencie IT. Pogarszająca się sytuacja na rynku zmusiła w końcu Softbank do sojuszu z Prokomem.