Główne indeksy na warszawskiej giełdzie wciąż trzymają się w pobliżu wykreślonych niedawno szczytów. SP 500 atakuje 1150 pkt. Inwestorzy nie reagują na gorsze dane, narasta napięcie wokół krajów grupy PIIGS, co widać od kilku dni po zachowaniu wskaźników w Atenach i Madrycie. Kończy się wrzesień, który wbrew obawom okazał się nadzwyczaj łaskawy dla byków. Notowania złota biją rekordy. Wszyscy patrzą na Fed. Przy takiej mieszance nietrudno o impuls, który nada rynkom dynamiki. Odpowiedź na pytanie, w którą stronę podążą, nie jest łatwa. Prawdopodobnie nadejdzie tuż po zakończeniu miesiąca i kwartału. Na razie trwa taniec na linie, a takt wybija Wall Street. Po przedwczorajszej dobrej końcówce początek środowej sesji za oceanem znów wypadł na minusie.
Dobra końcówka wtorkowej sesji na Wall Street wyraźnie poprawiła humory warszawskim inwestorom. Indeks największych spółek rozpoczął dzień od wzrostu o 0,7 proc., a WIG zyskiwał ponad 0,5 proc. Po krótkim wyskoku w pierwszych minutach handlu, w wyniku którego WIG20 przebił się powyżej 2600 punktów, nastąpiło jednak pogorszenie się nastrojów. Wskaźniki powoli, ale systematycznie traciły na wartości. Pod kreskę spadły jedynie indeksy małych i średnich spółek. Sytuacja wskaźnika tuzów naszego rynku byłaby pewnie także znacznie gorsza, gdyby nie zwyżkujące o ponad 2 proc. papiery KGHM. Akcje spółki otrzymały pozytywne rekomendacje Goldman Sachs, który określił cenę docelową akcji miedziowego kombinatu na 146 zł. Pod koniec dnia zyskiwały ponad 3,2 proc. O prawie 2 proc. rosły też papiery PGNiG, walory PKN Orlen i Pekao zyskiwały po ponad 1 proc. Kiepsko zachowywały się zniżkujące po ponad 0,5 proc. walory BZ WBK i PZU. Indeks największych spółek tkwił przez większą część dnia w wąskim przedziale 2580-2590 punktów. Ostatecznie zyskał 0,51 proc. Obroty wyniosły ponad 2,2 mld zł.
Wahania naszych głównych indeksów tuż pod szczytami trwają nadal. Wyraźnie widoczne jest niezdecydowanie inwestorów. Nie tylko zresztą na naszym rynku. Nastroje psują narastające obawy o państwa PIIGS, głównie Irlandię i Hiszpanię. Rozszerzająca się fala protestów społecznych przeciw programom oszczędnościowym i reformom podgrzewa atmosferę. Dane płynące z gospodarek dalekie są od jednoznaczności i nie tchną optymizmem. Inwestorom na razie to nie przeszkadza. Widać, że szczególnie ci zza oceanu liczą na działania Fed. Ta mieszanka powoduje dominację niepewności, ale i polaryzację nastrojów, widoczną u nas w postaci rosnących obrotów.