Indeksy coraz śmielej wędrują na południe

Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance
17-06-2009, 16:41

Korekta ostatnich wzrostów nabiera rozpędu. Dziś sytuacja zaczęła wyglądać coraz poważniej. Spadki indeksów w Warszawie zdecydowanie przyspieszyły. Obroty wzrosły do poziomu najwyższego od końca maja. Jeśli w Stanach Zjednoczonych wskaźniki nie pójdą w górę, czekać nas może okres dość dla byków nieprzyjemny. Rozstrzygnięcie losów czteromiesięcznej zwyżki może nastąpić już wkrótce.

Polska GPW

Dzisiejsza sesja zaczęła się od niewielkiego wzrostu cen. Indeks największych spółek zwyżkował o prawie 0,6 proc., a WIG zyskiwał 0,4 proc. Dobry start zapewniła 2 proc. zwyżka notowań walorów KGHM. Szybko jednak doszło do pogorszenia się nastrojów. Spadki nie były jednak duże i do południa wskaźniki tylko nieznacznie oddaliły się od
wczorajszego zamknięcia. Słabo wypadały oba nasze koncerny paliwowe, tracąc po ponad 2 proc. O niemal 4 proc. spadał kurs papierów PGNiG. Neutralnie zachowywały się akcje największych banków, jedynie BRE zniżkował o prawie 3 proc. Poważniejsze osłabienie przyszło tuż przed południem. WIG20 zniżkował o 1,3 proc., schodząc do poziomu lekko poniżej 1950 punktów. Powiększyła się skala spadków Lotosu i PKN, na głębszy minus zeszły papiery Telekomunikacji Polskiej, prawie 1,5 proc. traciły akcje KGHM., nieznacznie zniżkowały walory PKO i Pekao. Im bliżej końca sesji, tym spadki firm surowcowych nabierały wręcz dramatycznego tempa. Papiery PKN traciły ponad 8 proc., Lotosu ponad 6 proc. Akcje KGHM zniżkowały o 4 proc. Powiększyła się skala przeceny papierów banków. Na zamknięciu indeks największych firm stracił 2,65 proc., WIG zniżkował o 2,09 proc., a wskaźniki małych i średnich firm spadły po około 1 proc. Obroty wyniosły 1,9 mld zł i były najwyższe od połowy kwietnia.

Giełdy zagraniczne

Wtorkowa sesja przyniosła kontynuację przeceny na amerykańskiej giełdzie. Indeksy straciły po około 1 proc., jednak obraz rynku uległ znacznemu pogorszeniu. Po kilkutygodniowej konsolidacji mamy wyjście z niej dołem, a to nie wróży najlepiej. Być może dziś zobaczymy próbę powrotu wskaźników na wyższe poziomy, ale to będzie zależeć od sygnałów płynących z gospodarki i ich interpretacji przez inwestorów. Dziś na ten temat będzie wypowiadał się Ben Bernanke, szef Fed.

Na giełdach azjatyckich było nieco spokojniej. Przeważały spadki indeksów, ale ich skala nie była zbyt duża i w większości przypadków nie przekraczała 1 proc. O 1 proc. zwyżkowały chiński Shanghai B-Share, a japoński Nikkei zyskał 0,9 proc.W Europie dzień zaczął się od niewielkiej zniżki na głównych parkietach. Wkrótce jednak jej skala zwiększyła się. Jeszcze przed południem indeks giełdy londyńskiej tracił 1 proc., niemiecki DAX zniżkował o 0,6 proc., a paryski CAC40 spadał o około 1 proc. Spadki były niemal powszechne. Ich liderami były giełdy w Moskwie (spadek o 2,5 proc.) i Bukareszcie (zniżka o 2,3 proc.). Na tym tle wyjątkiem był wskaźnik giełdy tureckiej, który zyskiwał około 0,2 proc. Po południu skala zniżki jeszcze się zwiększyła. Wskaźniki w Moskwie i Bukareszcie traciły po 3-4 proc., Londyn zniżkował o ponad 2 proc., a DAX i CAC traciły po około 1,4 proc.

Waluty

Po wczorajszych wahaniach, dziś  euro, choć nie zaczęło najlepiej, to jednak dość szybko odrabiało straty. Zmiany były jednak niewielkie. Kurs kręcił się wokół poziomu 1,38 dolara za euro. Wygląda na to, że sytuacja na światowym rynku walutowym przynajmniej na razie się nieco uspokoiła.

Rano złoty zaczął od kontynuacji wczorajszego umocnienia się wobec amerykańskiej waluty, jednak dość szybko tracił swą moc. Na początku handlu dolara wyceniano na 3,23 zł, przed południem już na 3,25 zł. To znacznie lepiej, niż w poniedziałek, ale wciąż o prawie 10 groszy drożej, niż pod koniec ubiegłego tygodnia. Z podobną sytuacją mieliśmy
do czynienia w relacja euro i złotego, choć tu ruchy były nieco bardziej łagodne. W południe za europejską walutę trzeba było płacić 4,51 zł, o grosz drożej, niż we wtorek. Frank straszył nas dziś poziomem 3 zł tylko przez chwilę, ale ciągle znajdował się w pobliżu. Jeszcze rano był oddalony od niego o niemal 2 grosze, w południe zaledwie o pół
grosza. Do końca dnia sytuacja niewiele się zmieniała. Około godziny 16.00 za dolara trzeba było płacić 3,26 zł, za euro 4,52 zł, a za franka znów nieco ponad 3 zł.

Podsumowanie

Przecena na rynku akcji przybiera na sile. Techniczny obraz indeksów staje się coraz bardziej niepokojący. Zagrożenie załamania się tendencji wzrostowej nie jest jeszcze ewidentne, ale większą korektą pachnie coraz bardziej. Spadkom towarzyszą rosnące obroty. Piątkowy termin wygasania kontraktów terminowych sprawia, że nastroje inwestorów robią się coraz bardziej nerwowe. Wiele zależeć będzie od sytuacji na Wall Street, ale dzisiejsze spadki pod koniec dnia nie wróżą najlepiej na najbliższą przyszłość.

Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski, Główny Analityk Gold Finance

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Indeksy coraz śmielej wędrują na południe