Indeksy rozbiegły się we wszystkich kierunkach
JESZCZE W GÓRĘ: Wydaje się, że wtorkowa sesja stanowiła doskonałą okazję do zamknięcia pozycji. Sądząc po jej przebiegu, w środę należy przygotować się na spadki.
Podczas wtorkowej sesji, choć generalnie była ona wzrostowa, inwestorzy nie palili się do zakupów akcji już z takim zapałem jak choćby w poniedziałek. Wyraźnie uaktywniła się też strona podażowa rynku. Świadczy o tym gwałtownie wzrastająca wartość obrotów. Na rynku podstawowym podczas notowań jednolitych zwiększyły się one o blisko 50 proc., dochodząc do poziomu prawie 150 mln zł.
WCZORAJ rynek cechowała bardzo duża rozbieżność ocen inwestorów co do najbliższej przyszłości. Skłania ku temu chociażby zachowanie się indeksów giełdowych. Kierunek, w którym one podążały, był bardzo różny. Niektóre mocno zwyżkowały, inne sporo straciły na wartości. Najsilniejszy wzrost stał się udziałem NFI. Wygląda na to, że inwestorzy dobrze przyjęli koniec notowań giełdowych świadectw udziałowych. Wczoraj akcje wszystkich funduszy zgodnie zyskały na wartości. W trzech przypadkach (II NFI, Kazimierza Wielkiego i Octavy) wzrosty były o maksymalnie dopuszczalny przedział. W rezultacie indeks NIF po 7-proc. wzroście, osiągnął wartość 67,7 pkt.
ZGOŁA odmienne nastroje panowały na rynku równoległym. WIRR obniżył się o 1,8 proc. Straciły na wartości także spółki uznawane za średniej wielkości (MIDWIG jest o 1 proc. niżej niż w poniedziałek). Za to najważniejsze indeksy (WIG i WIG 20) grupujące firmy o największej kapitalizacji zyskały odpowiednio 1,1 proc. oraz 2,2 proc.
WYDAJE SIĘ, że najsprytniejszymi okazali się ci inwestorzy, którzy postanowili na wczorajszym fixingu zamknąć swoje pozycje. Zrealizowali w ten sposób pokaźne zyski, mimo krótkiego okresu inwestycyjnego (raptem kilku dni). Najprawdopodobniej wczoraj miał miejsce ostatni akcent tzw. efektu styczniowego, któremu analitycy giełdowi przypisywali kilkudniową silną zwyżkę w końcówce grudnia na warszawskiej giełdzie.
OBECNIE WIG napotkał silną linię oporu (13 tys. punktów). Wydaje się, że poziom ten nie zostanie pokonany jeszcze w tym roku. Prawdopodobnie na następnej sesji, inwestującym na naszej giełdzie przyjdzie zmierzyć się z korektą ostatnich, jakże dynamicznych wzrostów. Do takiego przekonania skłania przebieg wczorajszego fixingu oraz przecena większości papierów w trakcie notowań ciągłych.
JEDNAK na pojedynczych akcjach nie można wykluczyć dalszych wzrostów. Zwyżka notowań walorów Polifarbu Cieszyn-Wrocław nikogo już specjalnie (poza analitykami rynku) nie dziwi. Obecnie na topie jest Elektrim, którego akcje w ciągu kilku sesji zwiększyły się z poziomu 28 zł do 40 zł. Gonić go zaczyna Rolimpex. Ma on w styczniu pozyskać zagranicznego inwestora strategicznego. Z tego powodu w poniedziałek wystąpił maksymalny wzrost przy 28-proc. redukcji kupna. Wczoraj podczas fixingu przewaga popytu była jeszcze większa. Władze giełdy zmuszone zostały zawiesić notowania. Ogłoszona została oferta kupna przy cenie 5,6 zł za akcję. Swobodnie handlowano nimi dopiero podczas notowań ciągłych. Właściciela zmieniło ponad 100 tys. papierów. Cena przekroczyła poziom 6 zł. Takich okazji do zarobku nie przepuszczą na pewno inwestorzy, którzy są skłonni zaakceptować większe ryzyko inwestycyjne. Będą wyszukiwać spó- łek, które mogą opublikować podobne informacje. Trzeba powiedzieć, że pokusa zysków jest rzeczywiście duża. Jednak za błędny wybór firmy płaci się najczęściej surową — finansową karę.