Ostatecznie pod koniec dnia doszło do odrobienia części strat i na finiszu sesji indeks DJ IA tracił 1,06 proc. choć wcześniej było to sporo ponad 2 proc. przy zejściu poniżej poziomu 16 tys. punktów. Wskaźnik S&P500 zniżkował ostatecznie o 0,81 proc. zaś technologiczny Nasdaq spadał o 0,28 proc.

Inwestorzy obawiają się, że zniżkujące ceny ropy będą miały negatywne przełożenie na światową gospodarkę i zyski niektórych amerykańskich spółek. Niepokój budzi też sytuacja związana z epidemią wirusa Ebola.
Gorsze od oczekiwanych okazały się dane o sprzedaży detalicznej. We wrześniu spadła ona o 0,3 proc. po 0,6-proc. wzroście miesiąc wcześniej. Tymczasem analitycy spodziewali się spadku, ale o 0,1 proc.
Zaniepokojenie wzbudziły też informacje o większym niż zakładano spowolnieniu koniunktury wytwórczej w regionie Nowego Jorku, którą bada tamtejszy oddział Fed przez pryzmat indeksu Empire State.
Swój udział w przecenie miały również słabe, przynajmniej z punktu widzenia handlujących akcjami wyniki kwartalne niektórych spółek. Tak stało się m.in. w przypadku rezultatów Bank of America. Akcje instytucji traciły momentami ponad 5 proc. najmocniej od kwietnia. Przychody banku obniżyły się w III kw. o 4,3 proc. do 21,2 mld USD.
Niewiele mniej zniżkował kurs papierów Intela. Zachowanie rynku w tym wypadku może zaskakiwać zważywszy na fakt, że największy na świecie producent układów scalonych prognozuje na obecny kwartał sprzedaż w górnych granicach widełek zakładanych przez analityków.