Najnowsze dane o cenach żywności wskazują, że w czerwcu wskaźnik inflacji może pobić kolejny rekord i spaść do poziomu 1,6 proc. W perspektywie najbliższych miesięcy nie zanosi się, by inflacja mogła przekroczyć 2 proc. Tak niskiej dynamice cen w miesiącach letnich sprzyjać będą zapewne dobre w tym roku zbiory i wysokie zapasy zbóż, jakie pozostały w magazynach po roku ubiegłym. Już w maju ceny żywności były niższe niż rok wcześniej o 0,6 proc., zaś w czerwcu spadek ten najprawdopodobniej wyniesie 1,3 proc. Takiemu scenariuszowi rozwoju cen na rynku żywności może zagrozić jedynie klęska żywiołowa lub interwencja rządu. O ile pierwsza z nich to sprawa Boga, o tyle druga może być wywołana jedynie silną presją lobby rolniczego. Jednak do tej pory presja ta była skuteczna tylko wtedy, gdy była poparta rolniczymi protestami. Te zaś są mało prawdopodobne przed zakończeniem żniw.
Dodatkowo protesty rolnicze może ograniczyć lepsza niż w poprzednich latach sytuacja kosztowa tego sektora. Należy bowiem pamiętać, że w poprzednich latach, w sytuacji dekoniunktury na rynku żywności, mieliśmy do czynienia z dość dobrą sytuacją na innych rynkach, wskutek czego ceny artykułów do produkcji rolnej rosły szybko, zaś ceny produktów rolnych spadały bądź rosły znacznie wolniej. W tym roku ogólna dekoniunktura zatrzymała wzrost cen artykułów do produkcji rolnej. Jedynym wyjątkiem mogą tu być ceny nawozów, powiązane z cenami gazu i energii elektrycznej, które wzrosły z powodu nałożenia na nią akcyzy. Jednak ich oddziaływanie może być widoczne najwcześniej w sierpniu.
W tej sytuacji możemy się liczyć z tym, że wskaźnik inflacji na koniec roku nie przekroczy 2,8 proc., zaś w wypadku utrzymania się dotychczasowych trendów w dynamice popytu wewnętrznego może on osiągnąć 2,3 proc. Nawet ostatnie dane o wymianie handlowej z zagranicą, ogłoszone przez NBP, wskazują, że w najbliższych miesiącach utrzyma się niska dynamika popytu wewnętrznego, zaś wzrost gospodarczy będzie raczej „ciągnięty” przez eksport. Sprzyjać temu będzie oczekiwany wzrost aktywności gospodarczej w Niemczech i słabnący w relacji euro do złotego. Scenariusz taki jest równoznaczny z utrzymanie presji inflacyjnej na dotychczasowym, niskim poziomie. Dodatkowo wzrost dynamiki popytu wstrzymywać będzie zła sytuacja na rynku pracy i notowany w badaniach koniunktury wzrost obaw o jej utratę wśród konsumentów. Przedsiębiorców zaś będzie zniechęcać do inwestycji wciąż wysoki poziom realnej stopy procentowej i niechęć banku centralnego do agresywniejszej redukcji jej poziomu.
W tym tygodniu nie będą ogłaszane żadne istotne dane makroekonomiczne. Rynek będzie jednak zapewne wrażliwy na spór między rządem a RPP, który przy tak niewielkiej obniżce, jak ostatnia, wydaje się nieunikniony.