Niespodzianki nie było. Inflacja we wrześniu wzrosła do 1,3 proc. wobec 1,2 proc. w sierpniu. Rosną nadzieje na kolejną w tym roku redukcję stóp procentowych.
Nie było niespodzianki, ale rekordu nie udało się powtórzyć. We wrześniu inflacja wyniosła 1,3 proc. — podał GUS. Oznacza to wzrost o 0,1 pkt proc. wobec sierpnia, kiedy to wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych znalazł się na rekordowo niskim poziomie 1,2 proc.
Ekonomiści spodziewali się niewielkiego wzrostu inflacji we wrześniu. Głównie z powodu rosnących cen żywności oraz paliw.
— Presja na wzrost inflacji wciąż jest bardzo słaba, pomimo że przyspiesza dynamika cen żywności — uważa Oliver Weeks, ekonomista banku Morgan Stanley.
— Do czynników wpływających na wyższą inflację można zaliczyć ceny paliw. Urosły one o blisko 1 proc. — przypomina Jacek Wiśniewski, kierownik zespołu analiz i prognoz rynkowych Pekao SA.
Właśnie ceny żywności oraz paliw ekonomiści wymieniają jako największe czynniki niepewności odnośnie do kształtowania się tendencji inflacyjnych. Rynek oczekuje jednak, że do końca roku inflacja nie przekroczy 2 proc., głównie ze względu na słaby popyt w kraju i za granicą.
Dobre perspektywy inflacji umacniają oczekiwania rynku na kolejną w tym roku redukcję stóp procentowych.
— Co prawda RPP może nie chcieć obniżać oprocentowania już w październiku, jednak oczekujemy, że do końca roku stopy spadną o kolejnych 50 punktów bazowych — twierdzi Oliver Weeks.
W jego ocenie, za takim scenariuszem przemawiają też opublikowane w poniedziałek dane o podaży pieniądza.
— Według naszej prognozy, inflacja w październiku spadnie do poziomu 1 proc. Będzie to czynnikiem, który zdecyduje o obniżce stóp. W podstawowym scenariuszu oczekujemy redukcji o 50 pkt bazowych w listopadzie, jednak niewykluczone, że stopy spadną już w październiku — uważa Jacek Wiśniewski.