Firma doradcza Grant Thornton (GT) przygotowała kolejną edycję badania „Barometr stabilności otoczenia prawnego w polskiej gospodarce”. Wynika z niej, że po przystopowaniu nadmiernej produkcji prawa w 2019 r., w 2021 r. maszynka legislacyjna wróciła na wysokie obroty.

Resort klimatu stachanowcem
Jak dotąd historyczny rekord produkcji przepisów prawnych padł w 2016 r. - ponad 35 tys. stron maszynopisu nowego prawa. Przez kolejne cztery lata rząd i parlament wyraźnie spowolniły. To wyhamowanie chwalili eksperci oraz organizacje przedsiębiorców.
Niestety w 2021 r. przyjęto o 40,5 proc. więcej aktów prawnych niż w 2020 r.
- Mocny spadek w 2020 r. był skutkiem głównie wybuchu pandemii. Walka z jej skutkami spowodowała, że organy odpowiedzialne za legislację musiały zawiesić prace nad wieloma aktami prawnymi i skupić się na regulacjach związanych z pandemią. Teraz sytuacja wróciła do „normy” i poziom produkcji prawa skoczył do poziomu około 20 tys. stron maszynopisu rocznie, czyli do obserwowanego w trzech latach poprzedzających wybuch pandemii – wskazuje Tomasz Wróblewski, partner zarządzający GT.
W 2020 r. weszło w życie 16,8 tys. stron rozporządzeń, 3,1 tys. stron ustaw i 1,1 tys. stron umów międzynarodowych.
Aby przeczytać wszystkie te akty prawne, statystycznie trzeba by na to poświęcać 2 godziny i 46 minut każdego dnia roboczego.
Najwięcej rozporządzeń wydało Ministerstwo Klimatu i Środowiska – 231 rozporządzeń liczących prawie 6,5 tys. stron. Wyprzedziło nawet Radę Ministrów, która wypuściła 3 tys. stron. Na trzeciej pozycji uplasował się resort infrastruktury – 1 tys. stron. Na drugim biegunie są resort sportu i turystki (0 stron), spraw zagranicznych (1), cyfryzacji (14).
Patologia Polskiego Ładu
Eksperci GT podkreślają, że w minionym roku spektakularną katastrofą legislacyjną był tzw. Polski Ład. „Na każdym etapie był wdrażany bez należytej staranności i z pominięciem procedur. Jakość prawna i merytoryczna wielu rozwiązań była niska i wywołała wiele zamieszania wśród przedsiębiorców ” - czytamy w raporcie. Jego twórcy wskazują, że 8 na 9 ustaw wchodzących w skład Polskiego Ładu nie przeszło prawdziwych konsultacji społecznych. Organizacje przedsiębiorców dostały kilka dni na wyrażenie opinii a ich głosy i tak zostały zignorowane. Partnerzy społeczni przedstawili 840 stron uwag zaś odpowiedzi rządu liczyły 10 stron. Średni czas pracy Sejmu nad przykładową ustawą z pakietu Polskiego Ładu wyniósł 53 dni – o 32 dni mniej niż w przypadku każdej innej ustawy w 2021 r.
„O tym, jak krótki to czas, świadczyć może fakt, że projekt głównej ustawy podatkowej wdrażającej Polski Ład liczył wraz z załącznikami 686 stron skomplikowanych i powodujących głębokie zmiany w systemie podatkowym regulacji, tymczasem posłowie na ich analizę mieli 10 dni. Jak pokazała przyszłość, nawet eksperci Ministerstwa Finansów przez całe miesiące wdrażania tych regulacji nie przewidzieli wszystkich ich skutków” - czytamy w raporcie. Polski Ład miał też rekordowo krótkie vacatio legis (43 dni).
