W listopadzie inflacja wynosiła w Czechach 7,3 proc. w ujęciu rocznym, ogłosił urząd statystyczny. Choć okazała się trochę wyższa niż oczekiwano bank centralny zasygnalizował, że dane potwierdzają prognozowaną przez niego znaczącą redukcję inflacji w styczniu do ok. 3 proc., czyli górnej granicy tolerowanego przez niego zakresu.
Bloomberg przypomina, że gospodarka Czech balansuje na krawędzi recesji z powodu ograniczenia wydatków przez gospodarstwa domowe i osłabienie firm uzależnionych od eksportu, głównie do Niemiec.
- Nadal lekko skłaniamy się ku możliwości cięcia stóp przez bank centralny o 25 pkt. bazowych w grudniu – powiedział Jiri Polansky, analityk Erste Group Banku w Pradze. – Biorąc jednak pod uwagę dużą niepewność co do styczniowej inflacji nie możemy wykluczać, że zostaną utrzymane, a pierwsza obniżka zostanie odłożona na przyszły rok – dodał.
Bloomberg przypomina, że posiedzenia banku centralnego odbędzie się 21 grudnia. Główna stopa procentowa wynosi w Czechach 7 proc. i jest najwyższa od prawie 25 lat.

