Ostatecznie na finiszu sesji, wszystkie trzy główne indeksy miały czerwone odcienie, notując niemal identyczne straty. Prestiżowa średnia przemysłowa Dow Jones zamknęła się zniżką rzędu 0,35 proc. Z kolei szerszy wskaźnik S&P500 poddał się 0,29 proc. przecenie, zaś technologiczny Nasdaq Composite „schudł” o 0,30 proc.
Czwartkowe dane o inflacji producentów potwierdziły niepokojący wtorkowy odczyt o dynamice cen konsumenckich, sygnalizując, że inflacja w amerykańskiej gospodarce tak do końca wcale może nie być pod kontrolą władz monetarnych, co z ich strony wymaga daleko posuniętej ostrożności. Niestety oba odczyty działają na niekorzyść tych co liczyli na szybkie obniżki stóp procentowych. Wszystko wskazuje na to, że Fed ma rację z opóźnianiem decyzji o złagodzeniu swojego stanowiska i podwyższone stopy będą obowiązywać przez dłuższy czas.
Raport Departamentu Pracy pokazał, że w lutym wzrost cen producentów, tzw. inflacja PPI był wyższy niż oczekiwano. W porównaniu ze styczniem PPI wzrosła o 0,6 proc., najmocniej od sześciu miesięcy. W ujęciu rocznym zwiększyła się o 1,6 proc. Tymczasem mediana prognoz sugerowała wartości na poziomie odpowiednio 0,3 i 1,1 proc.
Wyższa od prognoz okazała się też inflacja bazowa, której tempo zwyżki podliczono na 0,3 i 2,0 proc.
Po prezentacji tego odczytu wycena prawdopodobieństwa obniżki stóp procentowych podczas czerwcowego posiedzenia FOMC obniżyła się do 60 proc. (narzędzie CME FedWatch Tool). Co gorsze, zaczęto spekulować, że Fed może nie mieć przestrzeni do zredukowania ceny pieniądza przed wrześniem.
Rozczarował też nieco raport o sprzedaży detalicznej. Ta bowiem co prawda odbiła w lutym, po zaskakującym załamaniu miesiąc wcześniej, niemniej zwyżki o 0,6 proc. w przypadku ogólnej i 0,3 proc. bez uwzględniania samochodów okazały się niższe niż oczekiwano.
Zaskoczeniem okazał się również odczyt dotyczący bezrobocia. Tzw. nowych bezrobotnych znów ubyło (do zaledwie 209 tys.) podczas gdy prognozowano wzrost ich liczby do 218 tys.
Rentowność amerykańskich obligacji skarbowych wzrosła do najwyższych poziomów od ponad tygodnia. Zyski z obligacji o średnim i długim terminie zapadalności zwiększyły się w trakcie sesji aż o 10 punktów bazowych, a obligacji 10-letnich do 4,29 proc. osiągając najwyższy poziom od 1 marca.
Na rynku surowcowym drożała ropa, której notowania wspięły się na najwyższy poziom od 2 listopada. Czarne złoto drożało m.in. dzięki optymistycznej prognozie przyszłego popytu jaką zaprezentowała Międzynarodowa Agencja Energetyczna.
Spadkom poddało się natomiast złoto, dla którego wzrost rentowności obligacji oznacza spadek atrakcyjności.
Cena akcji JPMorgan Chase zniżkowała w czwartek o ponad 1 proc. po tym, jak Rezerwa Federalna ogłosiła, że na bank nałożono karę w wysokości prawie 350 mln USD. Kry są powiązane z programem analizującym transakcje firmy i klientów pod kątem niewłaściwego postępowania.
Na wartości w gronie amerykańskich blue chipów traciły też m.in. papiery Honeywell, Amgen i IBM.
Na plus zaprezentowały się natomiast udziały Amazona, Microsoftu, Apple i Chevrona.
Czarną owcą czwartkowej sesji został Fisker. Kurs akcji tąpnął aż o 53 proc. po tym jak firma poinformowała o problemach ze swoim samochodem elektrycznym, zaś serwis WSJ doniósł, że spółka zatrudniła doradców restrukturyzacyjnych, aby przygotować się do potencjalnego ogłoszenia upadłości.

