Infrastruktura bezkrytyczna

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2022-10-09 20:00

Sensacyjna sobotnia eksplozja na rosyjskim strategicznym moście Krymskim przez cieśninę Kerczeńską nie będzie miała znaczenia militarnego dla dalszego przebiegu agresji Rosji na Ukrainę.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Już wieczorem wznowiony został jednotorowy ruch kolejowy oraz ograniczony do lżejszego tonażu na nienaruszonej nitce mostu samochodowego. Bezdyskusyjnie jednak zwalenie się do wody dwóch przęseł drogowych ma ogromne znaczenie symboliczne, to mocny cios w ego 70-latka Władimira Putina. Ukraina przyjęła zniszczenie jednej nitki samochodowej z oczywistym entuzjazmem, podobnym do narodowej euforii po zatopieniu w kwietniu krążownika Moskwa. Charakterystyczna jest okoliczność, że armia ukraińska nie przyznaje się oficjalnie do autorstwa. Strona rosyjska robi zaś wszystko, by wyciszyć wizerunkową klęskę – to jedynie awaria, a właściwie incydent – oraz tropi kontakty tajemniczego kierowcy ciężarówki, która przewoziła potężny ładunek wybuchowy. Zdumiewa wydanie przez Putina dopiero po eksplozji dekretu o przejęciu ochrony, czyli wprost zarządzania strategicznymi obiektami infrastruktury krytycznej przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa. Dotychczas np. wjazd na most Krymski oczywiście kontrolowały wojskowe posterunki, ale sam obiekt nadzorowany był zwyczajnie przez resort transportu.

Niezależnie od okoliczności, kto naprawdę odważył się na antyrosyjski atak, jego skutki zaskoczyły. Wybuch zapalił kilka cystern pociągu na równoległym moście kolejowym, ale żeby przęsła drogowe tak wprost do wody… Most jest przecież sztandarowym symbolem zagarnięcia przez Rosję w 2014 r. półwyspu Krym. Kosztował ponad 3,6 mld USD, składa się z dwóch części konstrukcyjnie odrębnych – drogowa została otwarta w 2018 r., zaś kolejowa w 2019. Obie inaugurował car Kremla, realizując ideę stałego połączenia – bez korzystania z połączeń promowych – macierzy z ziemią odzyskaną. O Krymie inaczej w Rosji nikt nie myśli, w tym również w nielicznych kręgach demokratycznej opozycji. Mimo płytkości cieśniny blisko 19-kilometrowy most przerastał technologiczne możliwości Rosji. Od czego jednak pomoc Zachodu, który werbalnie potępiał zagarnięcie Krymu, ale ogromną kasą nie pogardził. Most zaprojektowało konsorcjum z Holandii, która ma największe na świecie doświadczenie w zmaganiu się człowieka z morzem. Wykonawczo most wzniósł Strojgazmontaż (SGM) Arkadija Rotenberga, oligarchy będącego przyjacielem Putina.

Świat obiegło satelitarne zbliżenie skutków wybuchu na moście Krymskim. Przęsła jezdni, którą jechała eksplodująca ciężarówka, zarwały się, natomiast druga nitka pozostała nieuszkodzona. Od ognistego podmuchu zapaliły się cysterny pociągu na bardziej oddalonym moście kolejowym. Fot. Twitter / Maxar

Cieśnina Kerczeńska zachęcała różnych władców do przerzucenia mostu już od ponad wieku. Wszystkie plany i dokonania dotyczyły wyłącznie mostów kolejowych, służących głównie wojsku. Przymierzał się już car Mikołaj II, ale tamte plany zniweczyła pierwsza wojna światowa. Temat wrócił podczas drugiej, gdy w 1943 r. budowę mostu dla Wehrmachtu nakazał Adolf Hitler, ale Niemcy zostali z Krymu wyparci. Zadanie podjął Józef Stalin i most kolejowy nad cieśniną w 1944 r. stanął. Tempo budowy przełożyło się na jakość, w lutym 1945 r. generalissimus przejechał pociągiem wracając z konferencji w Jałcie, zaś trzy dni później most został… zniesiony przez lodową krę.

Obecny blamaż mostu zbiegł się kalendarzowo z innym sabotażem infrastrukturalnym w innej części Europy. Niemiecka policja potwierdziła, że paraliż ruchu kolejowego w północnej części RFN spowodowany był skoordynowanym uszkodzeniem światłowodów w dwóch miejscach. Oczywiście daleki jestem od zrównywania celów, przyczyn, następstw etc. obu odległych sobotnich wydarzeń. Całkiem obiektywnie mają one jednak pewną wspólną płaszczyznę – infrastruktura krytyczna często traktowana bywa przez jej administratorów jak w tytule.