Infrastruktura nie nadąża za portami

Polskie porty dynamicznie się rozwijają. W europejskiej ekspansji przeszkadzają im jednak zatory i kiepska infrastruktura lądowa

Port gdański inwestuje. Gruszek w popiele nie zasypiają także władze portów w Gdyni oraz Szczecinie i Świnoujściu. Będą pogłębiać wejścia dla statków oraz rozbudowywać infrastrukturę z myślą o nowych terminalach. Rząd planuje przekop Mierzei Wiślanej, dzięki czemu szansę na drugie życie dostanie port w Elblągu, a Urząd Morski w Słupsku pracuje nad programem rozwoju portu w Ustce. Szerokim strumieniem płyną także ładunki zza wschodniej granicy oraz z Jedwabnego Szlaku.

Wolne pociągi

Za dynamicznym rozwojem polskich portów nie nadążają jednak firmy i instytucje rozbudowujące infrastrukturę na lądzie, co blokuje również rozwój intermodalu. Jan Jarmakowski, p.o. dyrektora zarządzającego w Hutchison Ports, który prowadzi działalność w porcie w Gdyni, uważa, że brakuje spójnego systemu uwzględniającego rozwój infrastruktury transportowej oraz baz przeładunkowych.

Dla podmiotów działających w gdyńskim porcie ważna jest m.in. inwestycja w linię kolejową 201, która usprawni przewóz ładunków z pominięciem korkującego się Gdańska. Skutki lądowych zatorów dotkliwie odczuwa np. Lotos Kolej. Anatol Kupryciuk, prezes przewoźnika, twierdzi, że coraz więcej firm z portów zgłasza się z propozycją przewozu ładunków, ale problemy na lądzie nie pozwalają na obsługę rosnącej liczby zleceń.

— Stan infrastruktury kolejowej umożliwia rozwinięcie średniej prędkości handlowej do 24 km/h. Gdybyśmy jeździli z taką prędkością jak przewoźnicy w krajach sąsiednich [50-60 km/h — red.], moglibyśmy dwukrotnie zwiększyć produktywność naszych zasobów — mówi Anatol Kupryciuk.

Innymi słowy, gdyby prędkość na torach wzrosła, Lotos Kolej mógłby obecnym taborem przewieźć nawet dwa razy więcej towarów. Wówczas przewoźnicy kolejowi mogliby także zaoferować korzystniejsze taryfy przewozowe klientom. Tymczasem ceną wciąż przegrywają z przewoźnikami drogowymi, którzy płacą jedynie za dostęp do dobrze rozwiniętej sieci tras krajowych. Przewoźnicy kolejowi natomiast płacą za dostęp do całej infrastruktury, niezależnie od jej stanu.

Zablokowane auta

Przewoźnicy drogowi też mają powody do narzekania. Paweł Trębicki, wiceprezes firmy Raben Transport (RT), twierdzi, że na polskim rynku brakuje infrastruktury terminalowej, dającej możliwość dotarcia do klientów na terenie całego kraju. Za mało jest też kierowców i samochodów, a życie dodatkowo utrudniają przewoźnikom wprowadzone przez wiele państw unijnych przepisy dotyczące wynagradzania kierowców i przygotowywany przez unijnych urzędników pakiet mobilności. Te problemy przyczynią się do przerzucenia części ładunków na intermodal.

Paweł Trębicki szacuje, że potencjał w branży jest o 40 proc. za mały w stosunku do zapotrzebowania na usługi. Problemy ze sprawnym przewozem ładunków występują nie tylko w korytarzu północ — południe i nie są jedynie bolączką krajowego rynku. Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej, informuje, że firmy współpracujące z dostawcami z Chin chwalą transport kolejowy przez Azję oraz państwa Europy Wschodniej, ale przejazd ładunków po terytorium Unii Europejskiej uważają za zbyt powolny.

Michał Beim, ekspert rynku transportowego, twierdzi natomiast, że sieć niemiecka, po której przewożone są towary na kierunku wschód — zachód, mocno odstaje od standardu w państwach, w których taka infrastruktura jest rozwinięta. Dobrej jakości, w odróżnieniu od polskiej, jest natomiast zachodnioeuropejska sieć prowadząca na południe z portu w Hamburgu oraz portów holenderskich.

Paliwa, ruda i kontenery

Gdański port bije rekordy w przeładunku towarów. W okresie styczeń-sierpień przeładował 25,5 mln ton. Oznacza to wzrost o 3,7 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. Wynik jest o 0,7 proc. wyższy od zakładanego poziomu przeładunków. Aż 63,6 proc. towarów pochodziło z importu. Są to głównie ropa i węgiel. Wojna na Ukrainie przyczyniła się do przeładunku rudy w porcie. Dynamicznie rośnie też przeładunek kontenerów, zwłaszcza z Dalekiego Wschodu. Łukasz Greinke ma nadzieję, że zaczną rosnąć również portowe przeładunki zboża.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Infrastruktura nie nadąża za portami