ING BSK zarobił netto w 2001 r. 97,1 mln zł. To zdecydowanie gorszy wynik niż w roku 2000 r. Rynek jednak z pełnym spokojem przyjął te wieści, najwyraźniej uznając, że niskie dochody i wysoki poziom tworzonych rezerw są normą w tej sytuacji gospodarczej.
W ubiegłym roku ING BSK stworzył rezerwy na kredyty w sytuacji nieregularnej wysokości 572 mln zł. Natomiast w ciągu ostatnich 18 miesięcy poziom rezerw ogółem wzrósł do 1 mld zł.
— Współczynnik pokrycia portfela rezerwami zwiększył się z 4,7 proc. w grudniu 1999 r. do 9,5 proc. obecnie. Musieliśmy stworzyć zabezpieczenie na kredyty udzielone spółkom z branży hutniczej, chemii ciężkiej, przemysłu tłuszczowego i na jedną ze spółek pośrednictwa kredytowego — mówi Marian Czakański, prezes ING BSK.
Całość problematycznego obecnie zaangażowania nastąpiła ponad dwa lata temu.
— W ciągu ostatnich dwóch lat nie mieliśmy, w przypadku dużych firm, nie trafionych decyzji kredytowych — podkreśla Marian Czakański.
Prezes ING BSK wyjaśnia także, że pierwszy raz w historii spółka stworzyła 152 mln zł rezerwy na pokrycie ryzyka ogólnego. Dodaje, że tak wysoki poziom zabezpieczeń musiał wpłynąć na wynik netto, który wyniósł w ubiegłym roku 97,1 mln zł i był najniższy od kilku lat.
Inwestorzy giełdowi, którzy gwałtownym spadkiem kursu zareagowali kilka dni temu na informację o słabych wynikach BIG BG, w przypadku ING BSK zachowali zimną krew.
— Inwestorzy powoli oswajają się z myślą, że w tym roku wszystkie banki będą wykazywały wysoki poziom tworzonych rezerw, a większość przy tym ujawni, że zarobiła zdecydowanie mniej niż oczekiwał rynek — uważa Grzegorz Zawada, analityk Erste.
ING, inwestor strategiczny BSK, zwiększył w ubiegłym roku zaangażowanie w banku, a takie sytuacje zawsze owocują skrupulatniejszą oceną portfela kredytowego. Jednak niskie dochody spółki oznaczają dla drobnych inwestorów to, że albo dostaną bardzo niską dywidendę z zysków, albo że wręcz wcale jej nie będzie.
— Postaramy się nie skrzywdzić drobnych inwestorów i nie wykluczamy, że jakąś dywidendę wypłacimy — mówi Marian Czakański.
Obecnie m.in. po fuzji BZ z WBK i BPH z PBK, ING BSK jest piątym bankiem w Polsce pod względem aktywów.
— Nie zgadzamy się z tą sytuacją. Naszym celem jest wejście do pierwszej trójki — mówi Jan Nijssen, dyrektor zarządzający ING na Europę Środkową.
Ale przed bankiem długa droga.
— W ubiegłym roku udało nam się o 0,1 proc. zwiększyć udział w rynku kont osobistych i obecnie wynosi on 8,2 proc. — wyjaśnia Jan Nijssen.
0,1 proc. wzrostu udało się osiągnąć dzięki temu, że spółce przybyło 144,5 tys. kont. To mniej więcej tyle niektóre duże banki mają w ogóle. Dlatego jednym z najważniejszych celów ING BSK na ten rok jest rozwój oferty bankowo-ubezpieczeniowej.
— ING BSK ma ambitny plan. Na razie dla wszystkich nieosiągalna jest pozycja PKO BP i Pekao SA, czyli numeru 1 i 2 na rynku detalicznym. Ale o trzecie miejsce walczy też BPH PBK, BZ WBK, BHW z Citibankiem. Zapewne marzą o nim także detaliczne spółki BRE Banku, a także Kredyt Bank — uważa jeden z analityków.
Zdecydowanie stabilniejszą pozycję ma grupa ING na rynku OFE i ubezpieczeniowym.
— Nasze OFE Nationale-Nederlanden pozyskało 1,75 mln klientów. Zarządza aktywami wysokości omal 4,5 mld zł. Dzięki temu mamy 21,3-proc. udziału w rynku, co daje nam drugą pozycję — wyjaśnia Jan Nijssen.