ING TFI wieści wzrost WIG o 15 proc.

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 21-07-2010, 00:00

Czeka nas kilka nerwowych miesięcy, ale ostry rajd na koniec roku wywinduje GPW. I to sporo — mówią zarządzający.

Czeka nas kilka nerwowych miesięcy, ale ostry rajd na koniec roku wywinduje GPW. I to sporo — mówią zarządzający.

ING TFI należało do największych optymistów w noworocznej ankiecie "Pulsu Biznesu". Jego zarządzający obstawiali, że na koniec roku WIG wzrośnie do 50 tys. pkt. Lipiec się kończy, a główny indeks wzrósł o niespełna 2 proc. i nie dobił nawet do 41 tys. pkt.

— Nadal jesteśmy optymistami, ale nieco mniejszymi niż na początku roku. Zakładamy, że do końca roku WIG wzrośnie do 47 tys. pkt, czyli o około 15 proc., licząc od obecnego poziomu. Polska gospodarka ma silne fundamenty, o czym świadczą choćby dane o rosnącej produkcji. Spółki wykażą wzrost zysków, a wyceny są w pobliżu historycznych średnich — mówi Maciej Bombol, dyrektor inwestycyjny ING TFI.

Smutna jesień

Wzrost GPW o 15 proc. do końca roku to bazowy scenariusz ING TFI. A pesymistyczny?

— Nie wierzę w duże spadki. W negatywnym scenariuszu na koniec roku będziemy na obecnym poziomie. Ale to będzie oznaczało okazję do zakupu akcji. Ten scenariusz jest dużo mniej prawdopodobny — zaznacza Maciej Bombol.

Optymistyczna prognoza nie oznacza wcale, że inwestorów czeka sielanka.

— Trwający obecnie trend boczny skończy się spadkami i wrzesień, październik mogą być nerwowe. Ale koniec roku będzie lepszy — mówi Maciej Bombol.

Jego zdaniem, warto inwestować teraz w akcje, bo w długim terminie da się na nich zarobić istotnie więcej niż na lokatach czy obligacjach.

Obligacje w dołku

Zarządzający ING radzą, by zamiast na blue chipy lepiej teraz postawić na małe i średnie spółki.

— Wyceny małych i średnich spółek są atrakcyjne. To one najbardziej korzystają na ożywieniu gospodarczym i wykazują poprawę wyników. Historycznie przynosiły najwyższe stopy zwrotu — mówi Maciej Bombol.

Za atrakcyjne sektory uznaje banki i budownic- two.

— Obecne wyceny polskich banków są wysokie i atrakcyjniejsze są banki w regionie, ale mają bardzo dobre perspektywy — poziom ubankowienia Polaków jest na niskim poziomie, co daje podstawy do wzrostu. Firmy budowlane będą korzystały na inwestycjach finansowych przez Unię — tłumaczy Maciej Bombol.

Skończył się natomiast czas imponujących zysków z polskich obligacji.

— Przez trudną sytuację fiskalną krajów południowej Europy pojawiają się obawy o trwałość ożywienia gospodarczego. To może przekładać się na wzrost awersji do ryzyka i mimo stabilnej sytuacji budżetu rentowność polskich obligacji może rosnąć tak jak w maju — mówi Maciej Bombol.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy