Legnicka spółka windykacyjna Inkasso Reform po raz drugi złożyła w sądzie wniosek o upadłość Stoczni Gdynia, którą kieruje Janusz Szlanta. Wnioskodawcy nadal nie udało się porozumieć z zarządem zakładu –poinformował PAP Zygmunt Nazarewicz, wiceprezes Inkasso
Pierwszy raz legnicka spółka złożyła wniosek o upadłość gdyńskiej stoczni ponad miesiąc temu. Swoje wierzytelności oceniła na 12 mln zł. Wycofała jednak wniosek, gdy zarząd gdyńskiego zakładu zobowiązał się do spłaty długów.
- Stocznia zapłaciła nam 1,5 mln zł, ale nie możemy porozumieć się co do reszty. Rozmowy nie przynoszą rezultatów, a my mamy też swoje zobowiązania, stąd złożyliśmy ponownie wniosek o upadłość - powiedział Zygmunt Nazarewicz.
Inkasso Reform dysponuje wierzytelnościami trzech podmiotów - hut z południa Polski.
- Informacja o złożonym wniosku o upadłość przez tę spółkę do nas nie dotarła – skomentował Janusz Szlanta.
Zaznaczył, że Inkasso Reform jest "handlarzem długami" i to "bardzo agresywnym".
- Taki gracz na upadłości tylko traci, nic nie zyskuje i pod takim kontem należy spojrzeć na jego działania - dodał Janusz Szlanta.
Według niego zarząd stoczni walczy o przetrwanie zakładu w bardzo trudnej sytuacji w branży.
- Jest to możliwe z uwagi na nasz portfel zamówień, który obejmuje budowę 37 statków do końca 2004 r. - uważa prezes. Wartość zamówień jest szacowana na ponad 1,5 mld USD.
Prezes nazwał absurdalnymi doniesienia o możliwości postawienia w ciągu najbliższych dni gdyńskiej spółki w stan upadłości.
ONO, PAP