Innowacje, a nie naśladownictwo

opublikowano: 29-02-2012, 00:00

Bez systemowych zmian Polska może zapomnieć o wyjściu z dna, jeśli chodzi o poziom innowacji.

Model innowacyjności biznesu polegający na kupowaniu nowatorskich rozwiązań zamiast tworzenia własnych wyczerpuje się. Potrzebne są zmiany, dzięki którym unijne pieniądze rzeczywiście będą dawały nowe rozwiązania — mówią twórcy zaprezentowanego wczoraj raportu „Kurs na innowacje. Jak wyprowadzić Polskę z rozwojowego dryfu?”.

Twórcy raportu, czyli siedmiu polskich profesorów ekonomii— m.in. Jerzy Hausner, Grzegorz Gorzelak i Jacek Szlachta — oceniają poziom innowacyjności w Polsce i szukają rozwiązań, dzięki którym mógłby on wzrosnąć. Obecnie nasz kraj jest pod tym względem na końcu europejskiej stawki — wyprzedza nas aż 21 państw.

— Polska ze swojego budżetu wydaje żałośnie mało na politykę innowacyjną. Posiłkujemy się funduszami na rozwój, które pochodzą przede wszystkim z UE. Są one jednak wydawane najczęściej na kupowanie technologii z innych państw zamiast na tworzenie własnych rozwiązań. Za dużo jest tu wtórności, a za mało efektów w postaci własnych rozwiązań technologicznych— mówi prof. Jacek Szlachta ze Szkoły Głównej Handlowej.

— Znaleźliśmy się w rozwojowym dryfie. Podążanie ścieżką naśladownictwa nie da nam już dalszego szybkiego przyrostu produktywności i nie pozwoli na skrócenie rozwojowego dystansu. Musimy przejść do następnego etapu, gdzie to, co mamy, potrafimy twórczo rozwinąć. Ale do tego potrzebna jest także zmiana systemu wsparcia — mówi prof. Jerzy Hausner. Innowacyjność w Polsce jest uzależniona od funduszy z UE.

— To bardzo niebezpieczne. Niestety, dotacje dla firm nie służą innowacyjności, a tak naprawdę psują rynek i konkurencję. Instytucje są bardzo zbiurokratyzowane i niestety często w wyborze projektów asekurują się przed ryzykiem, które niosą za sobą innowacje. W efekcie wsparcie często idzie do bezpieczniejszych, wtórnych przedsięwzięć — mówi prof. Janusz Zaleski z Politechniki Wrocławskiej.

Co zatem należy zrobić? Po pierwsze zwiększyć krajowe pieniądze na wsparcie innowacji. I po drugie — zmienić sposób wykorzystywania pomocy z UE, kierując fundusze na faktycznie innowacyjne przedsięwzięcia. Dyskusja nad nowym unijnym budżetem na lata 2014-20 jest do tego znakomitą okazją.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwester Sacharczuk

Polecane