InPost dobrze wyjdzie na śladzie węglowym

opublikowano: 22-06-2021, 20:00

Rafał Brzoska, prezes i znaczący akcjonariusz InPostu, tłumaczy, dlaczego w branży logistycznej trzeba inwestować w redukcję emisji CO2 i do czego przydaje się to w biznesie.

„PB”: Rozmawiamy, bo chciał pan opowiedzieć o strategii klimatycznej InPostu. Proszę mnie przekonać, że to nie są działania marketingowe, których miejsce jest w artykułach sponsorowanych…

Rafał Brzoska: No nie, sam nie toleruję greenwashingu i pozornych działań, tworzonych tylko na potrzeby marketingu. Prawda jest taka, że o strategii klimatycznej powinien dziś rozmawiać każdy – i media, i rządy, i obywatele, i biznes. Na naszych oczach zachodzi fundamentalna zmiana. Strategia klimatyczna i ograniczanie emisji CO2 to nie jest chwilowa moda, tylko coś, od czego zależy jakość życia nasza i naszych dzieci. Zarządzam największą firmą na swoim rynku, w branży logistycznej, w której ślad węglowy jest wyzwaniem od pierwszej do ostatniej mili przy dostawach przesyłek i można go znacząco zredukować. Fakt, że dostawy do paczkomatów to dziś realnie najbardziej przyjazna środowisku opcja na zakupy internetowe, bo emitują o 75 proc. mniej CO2, to konkret. Elementy klimatyczne w strategii są dziś zresztą w naszym biznesie niezbędne i mają realne przełożenie na wynik finansowe.

A tak konkretnie?

Są cztery elementy, które sprawiają, że dobra strategia klimatyczna wprost przekłada się na działalność operacyjną i wyniki. Pierwszy i najważniejszy z nich to niższy koszt pozyskania kapitału dla firm, które coś realnego w tym zakresie robią. Firmy, które mają dobry rating ESG, mogą liczyć na niższe odsetki i dostęp do funduszy finansujących zieloną transformację. Dostaliśmy ostatnio rating ESG na poziomie C- co już nam pomaga.

Rynkowa konieczność:
Rynkowa konieczność:
InPost, którego prezesem i znaczącym akcjonariuszem jest Rafał Brzoska, zaczął wymieniać flotę na pojazdy elektryczne i planuje rozstawianie paczkomatów w partnerstwie z samorządami. Według menedżera-miliardera wdrażanie strategii klimatycznej to konieczność, a liderzy mogą liczyć na lepsze warunki finansowe i zainteresowanie poważniejszych inwestorów.
Marek Misiurewicz

C- to dobry rating?

To jest taki poziom, który ma na przykład Amazon i tylko kilka firm w Polsce: Orlen, Lotos, Santander i mBank. Inne polskie firmy, które uzyskały rating ESG, m.in. duzi detaliści, mają go na niższym poziomie. A będziemy się tylko poprawiać, bo naszym celem jest, by do 2040 r. osiągnąć neutralność klimatyczną.

Co to da poza niższym kosztem kapitału?

Drugi element to poszerzenie bazy inwestorów, co wprost przekłada się na płynność akcji i giełdową kapitalizację. Większość naprawdę dużych funduszy wśród kryteriów doboru instrumentów finansowych do portfela ma zapisy, które wymuszają zwracanie uwagi na czynniki ESG. Spółki bardziej zielone po prostu przyciągają więcej dużych inwestorów.

Rynki finansowe zaczęły zwracać uwagę na elementy ESG. A kontrahenci i klienci?

To właśnie dwa pozostałe elementy, które sprawiają, że zielona strategia wprost przekłada się na wyniki. I do nadawców przesyłek, i do ich odbiorców można docierać z komunikatem, że dostawy naszymi kanałami są bardziej ekologiczne od usług konkurencji.

I to pomaga?

W Polsce może jeszcze tak tego nie widać, ale na rynkach zagranicznych, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, zdecydowanie łatwiej rozmawia nam się ze sklepami internetowymi o nawiązaniu współpracy dzięki temu, że możemy im przedstawić historię redukcji emisji CO2. Świat już rozumie, że w globalnych wyzwaniach - a ochrona środowiska to obok starzejących się społeczeństw i zmian technologicznych największe wyzwanie dla świata na najbliższych 20 lat – biznes ma do odegrania ogromną rolę. Na rynkach zagranicznych od początku wychodzimy z komunikacją, że jesteśmy bardziej zielonym dostawcą niż wszyscy inni. E-sklepy też już mają wpisane w strategię cele klimatyczne i rozpoczęcie dostaw do paczkomatów pomaga im w ich osiągnięciu, więc chętniej nawiązują z nami współpracę, co przekłada się na wolumen przesyłek. Klienci końcowi też coraz częściej zwracają na to uwagę – robiliśmy badania, z których wynika, że w młodym pokoleniu, kupującym najwięcej w internecie, rozwiązania przyjazne dla środowiska są jednym z czynników, wpływających na wybór dostawcy. Banki, inwestorzy, kontrahenci, klienci – wszyscy zwracają na to uwagę, więc nie można nic nie robić.

InPost na dopalaczu

Stworzony przez Rafała Brzoskę InPost od stycznia notowany jest na giełdzie w Amsterdamie po wartej 2,8 mld EUR (12,75 mld zł) ofercie publicznej, w ramach której do nowych inwestorów trafiło 35 proc. akcji spółki. Po przejęciu przez amerykański fundusz Advent w 2017 r. InPost znacznie przyspieszył ekspansję w Polsce i zwielokrotnił sieć maszyn do odbioru paczek. Na koniec marca miał 13,55 tys. paczkomatów, czyli o 47 proc. więcej niż rok wcześniej, z czego 11,7 tys. w Polsce, a resztę przede wszystkim w Wielkiej Brytanii. Wraz z pandemicznym gwałtownym wzrostem e-zakupów maszyny te mocno zwiększyły przychody i zyski, a pozytywny trend utrzymuje się też w tym roku. Po majowym podniesieniu prognoz InPost oczekuje, że będzie miał na koniec roku nawet 19 tys. paczkomatów oraz 3,75-3,85 mld zł przychodów - i to bez uwzględnienia efektów akwizycji francuskiej firmy Mondial Relay. InPost w marcu ogłosił, że za około 2,6 mld zł przejmie tę spółkę, która dostarcza przesyłki do ok. 16 tys. punktów odbioru we Francji, Hiszpanii i krajach Beneluksu. Wraz z nią InPost ma w tym roku obsłużyć nawet 665 mln przesyłek i osiągnąć do 6,15 mld zł przychodów przy marży EBITDA na poziomie 32-34 proc. Nakłady inwestycyjne przekroczą 1 mld zł. Ekspansja i zakup francuskiej spółki mają być częściowo sfinansowane z ogłoszonej w tym tygodniu emisji sześcioletnich obligacji o wartości 390 mln EUR, czyli ok. 1,75 mld zł.

To teoria, a co robicie w praktyce, żeby zmniejszyć ślad węglowy?

Już sam nasz podstawowy model biznesowy jest bardziej ekologiczny od dostaw kurierskich pod drzwi klientów. Szacujemy, że dostawy do paczkomatów średnio redukują emisje CO2 o 75 proc. w porównaniu do dostaw do domu, a może być jeszcze mocniej. Przy naszej skali w Polsce w ubiegłym roku oznaczało to brak emisji takiej ilości C02, do której przetworzenia potrzeba 7,5 tys. hektarów lasów.

Skoro redukcja może być jeszcze większa, to jak chcecie to osiągnąć?

Od kilku miesięcy pracujemy nad projektem Green City, w ramach którego chcemy wraz z konkretnymi miastami ustalać lokalizacje dla kolejnych paczkomatów. Stawiane są przy nich ładowarki do samochodów elektrycznych, na które stopniowo wymieniamy naszą flotę – mówimy tu o setkach zamówień, a nie o kilku elektrycznych autach dostawczych dla picu. Pilotaż przeprowadziliśmy w Łodzi i po dwóch miesiącach uznaliśmy, żen ten model się sprawdza. W poniedziałek ruszyliśmy z wdrożeniem w Krakowie, we wtorek w Kielcach, a w środę podpisujemy list intencyjny w Częstochowie. Tylko do końca tygodnia podpiszemy jeszcze porozumienia z dwoma kolejnymi miastami. Łącznie rozmawiamy z kilkudziesięcioma samorządami w Polsce. Duże miasta są priorytetem, dynamika przyswajania paczkomatów i korzystania z e-dostaw jest tam zdecydowanie najwyższa – i tam najwięcej można poprawić, ale nie będziemy się ograniczać tylko do metropolii.

W ubiegłym roku zapowiadaliście już wymianę floty na samochody elektryczne. Miały one w pierwszej kolejności trafić do Warszawy, ale plany się zmieniły.

Teraz priorytetem są miasta partnerskie w ramach programu Green City, czyli na początek Łódź. Testowaliśmy 70 samochodów elektrycznych różnych dostawców, wybraliśmy modele i do końca roku w naszych barwach będzie jeździć ponad 400 elektrycznych aut dostawczych. W kolejnych miesiącach będą docierały kolejne, co wcale nie jest takie łatwe, bo popyt na samochody elektryczne przewyższa podaż i musimy się ustawiać w kolejce.

Jakie będą następne kroki?

Ponad połowa naszych nakładów inwestycyjnych jest kierowana na cele związane z realizacją strategii ESG. To jest olbrzymi krok. Pracujemy nad dodawaniem nowych funkcjonalności do paczkomatów, które mają jeszcze bardziej redukować ich ślad węglowy. Podstawowe rozwiązania, poza dodaniem do nich w części lokalizacji w dużych miastach ładowarek do aut elektrycznych, to autonomiczne zasilanie przy pomocy paneli fotowoltaicznych. Kolejne pomysły zmian w paczkomatach będziemy przedstawiać w najbliższych miesiącach. Strefę klimatyczną mamy, jaką mamy, ale przez dziewięć miesięcy w roku autonomiczne zasilanie jest możliwe. Rozwijamy też oprogramowanie i np. wykorzystujemy dane o czasie odbioru przesyłek w poszczególnych lokalizacjach, by minimalizować puste przebiegi. Pracujemy też nad projektem związanym z opakowaniami wielokrotnego użytku dla e-handlu – przy przesyłkach można zużywać mniej kartonu, ale przede wszystkim mniej plastiku.

Tymczasem konkurencja nie śpi i stawia w Polsce własne automaty paczkowe – robi tak Allegro, AliExpress, Poczta Polska… Wasza przewaga się nie skurczy?

Nie chcę szeroko komentować poczynań innych firm, ale powiem tak – my w ubiegłym tygodniu rozstawialiśmy w Polsce 145 paczkomatów, a w tym 120. Robimy swoje, podnosimy sobie poprzeczkę każdego miesiąca i dowozimy te zapowiedzi. PR-owymi komunikatami o rozstawieniu kilku czy kilkunastu maszyn naprawdę się nie przejmujemy.

Niedługo zamkniecie transakcję przejęcia francuskiej firmy Mondial Relay, która paczkomatów nie ma, tylko dowozi przesyłki do punktów odbioru osobistego w sklepach. To wam nie popsuje ekologicznych statystyk?

Liczę na zamknięcie tej transakcji w najbliższych tygodniach. Mondial Relay ma kilkanaście tysięcy punktów odbioru i nie zamierzamy w żadnym razie ich zamykać – policzymy ślad węglowy i zakładam, że okażemy się tam już teraz najbardziej zielonym dostawcą przesyłek, a wraz z rozstawianiem paczkomatów przepaść między nami a konkurencją jeszcze się zwiększy. Może być tak, że we Francji będzie działało kilkanaście tysięcy punktów odbioru i kilkanaście tysięcy paczkomatów, zwłaszcza w centrach dużych miast, gdzie punkty nie wyrabiają się z obsługą klientów. To jest rynek e-handlowy siedem razy większy od Polski, więc jest tam miejsce na oba kanały.

InPost inwestuje w ESG, a tymczasem pan prywatnie inwestuje w…

Staram się nie komentować transakcji nabycia akcji eObuwia ani żadnej innej z ostatnich lat, ale uważam, że w Polsce jest sporo potencjalnych liderów w skali międzynarodowej, niedocenionych na rynku, i bardzo dobrze, że na pewnym etapie takie firmy pozyskują inwestorów z kraju. Jeśli pyta mnie pan o eObuwie - to jedna z takich firm, traktowana jako poważne zagrożenie przez europejskich gigantów z branży modowej. Mam też prawie 40 inwestycji za pośrednictwem funduszy bValue i Inovo, przy których też w coraz większym stopniu zwracamy uwagę na czynniki ESG z tych czterech powodów, które wymieniłem wcześniej. Relacje B2B stają się naprawdę łatwiejsze, gdy można powiedzieć kontrahentowi, że dzięki współpracy zredukuje ślad węglowy. To już tak działa i każdy świadomy menedżer czy inwestor musi w związku z tym zwracać uwagę na neutralność klimatyczną. Dla mnie i mojego biznesu to absolutny priorytet na najbliższe lata – jak mówią, ceną wielkości jest odpowiedzialność.

Paczkomatowy miliarder

Rafał Brzoska rozpoczął działalność biznesową jeszcze w czasie studiów — w 1999 r. zainwestował oszczędności w roznoszenie ulotek. Szybko zdobył znaczącą pozycję na polskim rynku i rzucił wyzwanie Poczcie Polskiej. W 2007 r. wprowadził na warszawską giełdę Integer.pl. Potem zainwestował w paczkomaty i wprowadził na GPW również InPost, ale duże inwestycje i utrata państwowych kontraktów sprawiły, że przyszłość mocno zadłużonej grupy stanęła pod znakiem zapytania. Znaleziono jednak inwestora - fundusz Advent w 2017 r. zdjął obie spółki z giełdy przy wycenie na poziomie 430 mln zł. Cztery lata później doinwestowany i znacznie wzmocniony na krajowym rynku InPost zadebiutował w Amsterdamie przy wycenie na poziomie 8 mld EUR, czyli ponad 36 mld zł. Obecnie, po lekkiej obniżce kursu, pakiet Rafała Brzoski w InPoście (12,25 proc.) jest wyceniany na 870 mln EUR, czyli prawie 4 mld zł, co wraz z mniejszymi inwestycjami daje mu miejsce w pierwszej dziesiątce najbogatszych Polaków

Poza InPostem Rafał Brzoska prywatnie inwestuje w start-upy w ramach funduszy bValue i Inovo, a także samodzielnie. Największą z prywatnych inwestycji jest zakup 10-procentowego pakietu akcji eObuwia, kontrolowanego przez CCC, za 500 mln zł. W ramach uzgodnionej w marcu transakcji identyczny pakiet w sprzedającej obuwie w internecie spółce kupił Cyfrowy Polsat należący do Zygmunta Solorza. Polsat zapowiedział, że traktuje to jako inwestycję czysto finansową i zamierza wyjść z eObuwia podczas IPO, wstępnie planowanego na lata 2022-23.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.
Zieloną gospodarkę wspierają

Organizator

Puls Biznesu

Patroni honorowi

Ministerstwo infrastruktury Ministerstwo Klimatu i Środowiska Ministerstwo Rozwoju i Technologii

Polecane