InPost przeżyje bez obsługi sądów

opublikowano: 23-06-2015, 00:00

Szykująca się do debiutu giełdowego pocztowa spółka zależna Integera. pl wzmacnia kurierską nogę biznesową.

Prospekt emisyjny InPostu leży w Komisji Nadzoru Finansowego i żadnych twardych deklaracji co do terminu debiutu i wyceny jeszcze nie ma, ale zarząd już zaczyna pielgrzymować po rynku i przedstawiać się inwestorom. Operator pocztowy, który wchodzi w skład kontrolowanej przez Rafała Brzoskę grupy Integer.pl, ma samodzielnie trafić na giełdę, a pieniądze ze sprzedaży pakietu mniejszościowego powinny wesprzeć międzynarodową ekspansję paczkomatów. Nie samym debiutem spółka jednak żyje. Deklaruje, że nie żyje też wyłącznie kontraktem na obsługę sądów i prokuratur, który dziś w jej działalności waży zdecydowanie najwięcej, a za pół roku może się dostać państwowemu konkurentowi. Zgodnie ze sprawozdaniami finansowymi Integera, kontrakt na obsługę sądów i prokuratur, realizowany od początku 2014 r. przyniósł grupie w ubiegłym roku 188,7 mln zł przychodów. To 47,6 proc. wszystkich przychodów z usług pocztowych Integera. W I kw. tego roku było to 44,8 proc. Zarząd InPostu zapewnia jednak, że nawet jeśli nie zdobędzie tego kontraktu po raz kolejny (postępowanie trwa, oferty można składać do końca czerwca), spółce nic się nie stanie.

— Kontrakt sądowy spełnił swoją rolę. Przed jego pozyskaniem obsługiwaliśmy średnio 70 proc. populacji, ale tylko 20 proc. powierzchni Polski. Jego realizacja pozwoliła nam zbudować ogólnopolską sieć, dzięki czemu możemy startować właściwie we wszystkich przetargach. Startujemy w kolejnym przetargu sądowym, w którym wymagania są znacząco wyższe, a ceny zapewne wyraźnie niższe. Liczymy na pozytywne rozstrzygnięcie. Wygranie tego kontraktu nie ma jednak dla nas wielkiego znaczenia, ponieważ już w III kw. 2014 r. rozbudowaliśmy dział handlowy i zdobywamy inne kontrakty, budując wolumeny alternatywne do tych z kontraktu sądowego — mówi Sebastian Anioł, prezes InPostu. Prywatny operator pocztowy podkreśla, że ma „najszerszą ofertę na rynku” i dzięki temu jest w stanie zasypać dziurę w przychodach, którą może spowodować ewentualna utrata kontraktu sądowego. Pomóc mają głównie e-sklepy i ich klienci.

— Od kilku kwartałów dywersyfikujemy przychody, dostarczamy przesyłki instytucji publicznych, biznesu i klientów indywidualnych, obsługujemy e-commerce, mamy paczkomaty i kurierów. W maju uruchomiliśmy tradycyjne usługi kurierskie, do końca roku ruszymy z możliwością nadawania — a nie tylko odbierania — przesyłek w każdym punkcie naszej sieci — mówi Marcin Pulchny, wiceprezes InPostu. Przedstawiciele spółki podają, że po miesiącu kurierzy InPostu obsługują — poza paczkomatami — kilka tysięcy paczek dziennie. InPost oficjalnie celuje w 10 proc. udziału rynkowego w 2017 r. W ubiegłym roku, według szacunków Instytutu Pocztowego, miał 5-procentowy udział w wolumenie przesyłek i 2-procentowy w przychodach branży kurierskiej, której wartość szacuje się na 4,4 mld zł.

— E-commerce cały czas rośnie, więc mimo ostrej konkurencji na rynku liczymy na to, że będziemy zdobywać tu udziały rynkowe, zwłaszcza że kurierscy rywale nie oferują listów poleconych, a Poczta Polska nie korzysta z paczkomatów — mówi Tomasz Swat, odpowiedzialny w InPoście za rozwój usług kurierskich. Tymczasem PGP, spółka zależna InPostu, ostatnio przegrała w najbardziej prestiżowym na rynku konkursie na operatora wyznaczonego, który przez dekadę będzie świadczył powszechne usługi pocztowe. Ma nim być Poczta Polska, ale prywatny operator, który już przy składaniu dokumentów wiedział, że jego oferta nie spełnia wymogów formalnych, nie składa broni.

— Złożyliśmy wniosek o unieważnienie postępowania — według nas żaden operator nie spełniał wymagań, a konkurs nie był prowadzony wystarczająco transparentnie i w jego ramach popełniono błędy merytoryczne — mówi Krystian Szostak, odpowiadający w zarządzie InPostu m.in. za przetargi publiczne. Na początku tego tygodnia InPost wygrał natomiast kolejną bitwę w wojnie o obsługę korespondencji rządowej. Pod koniec ubiegłego roku wygrał przetarg organizowany przez rządowe Centrum Usług Wspólnych (CUW), ale po licznych odwołaniach w połowie maja CUW zdecydował o unieważnieniu przetargu ze względu na „istotną zmianę okoliczności, powodującą, że przeprowadzenie postępowania nie leży w interesie publicznym". Krajowa Izba Odwoławcza w poniedziałek uwzględniła odwołanie InPostu i nakazała CUW „unieważnienie czynności unieważnienia postępowania". InPost był gotów realizować kontakt za 33 mln zł, o 7,5 proc. mniej, niż oferowała Poczta Polska, która dziś świadczy te usługi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane