Inspektorzy nie chcą Konstytucji biznesu

opublikowano: 12-02-2018, 22:00

Stowarzyszenie inspektorów pracy prosi Senat o uwolnienie od ograniczeń w kontrolach firm, którym… nie podlegają.

Przy każdej nowelizacji ustawy o swobodzie działalności gospodarczej pojawiają się sprzeciwy wobec wprowadzenia ograniczeń w kontroli przedsiębiorców. Wielokrotnie próbowała to osiągnąć także Państwowa Inspekcja Pracy (PIP).

Zobacz więcej

Fot. Fotolia

Teraz, przy okazji parlamentarnych prac nad projektami tzw. Konstytucji biznesu, która jest centralnym elementem planu Morawieckiego, domagają się tego kontrolerzy skupieni w Stowarzyszeniu Inspektorów Pracy Rzeczypospolitej Polskiej (SIPRP). Leszek Rymarowicz, prezes SIPRP, wysłał do senatorów pismo, w którym apelujeo skreślenie PIP z podlegania rygorom Konstytucji biznesu.

Dziś projektami wchodzącymi w jej skład zajmie się senacka komisja gospodarki, a jutro cały Senat.

Nie znają przepisów?

Stowarzyszenie zaczyna od patetycznego stwierdzenia, że postulat nawiązuje do rozwiązania zaproponowanego w 2010 r. przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który chciał wyłączyć kontrole PIP spod ustawy o swobodzie gospodarczej (Konstytucja biznesu ją zastąpi).

SIPRP ubolewa, że tamten projekt „nie przeszedł całej ścieżki legislacyjnej”. Prezes organizacji podkreśla, że niektóre obowiązujące przepisy ustawy o swobodzie gospodarczej „negatywnie wpływają na skuteczność sprawowania funkcji kontrolnych przez organy PIP”.

Zaznacza, że ograniczenia kontroli PIP są niezgodne z ratyfikowaną przez Polskę 81 Konwencją Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP), która upoważnia inspektorów do swobodnego wstępu do firmy o każdej porze dnia i nocy. Zdaniem Leszka Rymarowicza, polskich inspektorów pracy ograniczają m.in.: obowiązek zawiadamiania firm o zamiarze kontroli (z 7-dniowym wyprzedzeniem), zakaz równoczesnego prowadzenia w firmie więcej niż jednej kontroli czy ograniczenia czasu trwania kontroli.

„Te regulacje mają negatywny wpływ na działalność kontrolną PIP i jej skuteczność” — czytamy w piśmie prezesa SIPRP. Jednocześnie prezes Rymarowicz przyznaje, że ustawa zawiera wyjątki od powyższych obostrzeń, ale również one (np. konieczność zabezpieczenia dowodów popełnienia przestępstwa) „nie obejmują wielu sytuacji, które powinny być przedmiotem wyłączenia”. Wskazuje na kontrole w efekcie skarg pracowników, kontrole BHP, kontrole legalności zatrudnienia itp.

Problem w tym, że stowarzyszenie inspektorów, powołując się na „pozwalającą na kontrole bez ograniczeń” Konwencję MOP, nie zauważa fragmentów obowiązującej ustawy o swobodzie gospodarczej, które powtarza Konstytucja biznesu.

Wśród wyjątków od ograniczeń kontroli, i to na pierwszym miejscu, są ratyfikowane przez Polskę umowy międzynarodowe. 81 Konwencja MOP jest umową międzynarodową, którą Polska ratyfikowała w 1995 r.

Pismo do senatorów zastanawia tym bardziej, że na stronie internetowej SIPRP czytamy:

„Z satysfakcją informujemy, że 15 stycznia 2016 r. Iwona Hickiewicz [ówczesna główna inspektor pracy — przyp. red.] poleciła stosowanie przepisów Konwencji nr 81 do wszystkich kontroli realizowanych przez inspektorów pracy”.

Kolejny komunikat stowarzyszenia brzmi:

„Z otrzymanych przez SIPRP pism wynika odpowiednio, że w Rzeczypospolitej Polskiej przyjęto powszechne stosowanie kontroli i nadzoru inspekcji pracy w stosunku do wszystkich podmiotów, na rzecz których jest świadczona praca przez osoby fizyczne, a postanowienia Konwencji MOP nr 81 znajdują zastosowanie do tych wszystkich podmiotów, które podlegają polskiemu systemowi inspekcji pracy”.

Potrzeba rozsądku

Zbigniew Żurek, wiceprezes Business Centre Club, potwierdza, że przepisy de facto nie ograniczają kontroli inspektorów pracy.

— Wyjątków od ograniczeń kontroli jest tak wiele i są one tak pojemne, że praktycznie nie utrudniają działania inspekcji pracy. Ponadto w 2016 r. GIP wydał instrukcję, zgodnie z którą inspektorzy mogą stosować się do 81 Konwencji MOP i np. wchodzić do firm bez uprzedzenia. Uważam, że przepisy należałoby tak uporządkować, by inspektorzy mogli natychmiast interweniować w sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia, np. na budowach, ale nie powinni wchodzić do firm, kiedy chcą np. sprawdzić dokumenty — mówi Zbigniew Żurek.

O inicjatywie SIPRP nie wiedziała Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy GIP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Inspektorzy nie chcą Konstytucji biznesu