Budowlany Intakus, który planuje zadebiutować jeszcze w tym roku na GPW (15 proc. akcji ma w nim notowany na GPW Gant Development), nie spodziewa się fajerwerków w tegorocznych wynikach.
— Nie będą rewelacyjne, ale na pewno nie będzie straty. Nawet jeśli w 2010 r. nie będzie powrotu koniunktury, to wierzę, że przetrwamy ten okres — zapewnia Bogdan Ludkowski, główny akcjonariusz Intakusa (ponad 64 proc. głosów).
Poprzedni rok spółka zakończyła z ponad 72 mln zł przychodów i 6,7 mln zł zysku netto.
Do 27 listopada spółka ma podać cenę emisyjną akcji. Uzyskane pieniądze wyda na spłatę zobowiązań, zwiększenie kapitału obrotowego i zakup sprzętu budowlanego.
— Nie wykluczamy większej emisji w przyszłości. W planach mamy bowiem inwestycje w park technologiczny o wartości ponad 50 mln zł oraz w budowę hali we Wrocławiu o funkcjach hotelowo-turystycznych za grubo ponad 100 mln zł. Na to potrzebne będzie finansowanie — mówi Bogdan Ludkowski.
Intakus chce więcej
Po debiucie zarząd rozważy kolejną emisję. Ostrzega też, że ten rok nie będzie rewelacyjny.