Inteligentne miasta grają w zielone

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2014-10-31 00:00

Z powodu swoich celów środowiskowych Bruksela wspiera inwestycje spod znaku smart cities.

Aż 74 proc. przedstawicieli samorządów i spółek miejskich chce w najbliższym czasie wykorzystać fundusze UE na projekty z dziedziny smart cities, czyli inteligentnych miast — wynika z raportu Integrated Solutions, integratora teleinformatycznego należącego do Orange Polska. A Unia nie zamierza żałować pieniędzy na energooszczędne budownictwo, lokalne sieci energetyczne czy efektywność transportu, bo przedsięwzięcia te przybliżą je do osiągnięcia ambitnego celu, którym jest zmniejszenie do 2020 r. emisji gazów cieplarnianych o 40 proc. w stosunku do wartości z 1990 r.

Koncepcję smart cities polskie gminy wprowadzają od lat, głównie z powodów ekonomicznych i wizerunkowych oraz z uwagi na nowe miejsca pracy. Przykładem takich działań jest zastąpienie w miejscowości Przytyk na Mazowszu ponad tysiąca punktów świetlnych diodami LED, które uchodzą za przyjazne dla środowiska, zużywają kilka razy mniej prądu niż normalne żarówki, a mają żywotność do nawet 15 lat.

Dzięki temu wydatki na energię spadły tam ponadczterokrotnie— z 500 tys. do 120 tys. zł. Idea smart cities zwykle kojarzy się z inteligentnymi systemami transportu (ITS), co nie dziwi, skoro — według badań — w korkach spędzamy około siedmiu godzin miesięcznie. Ale na mapie potrzeb miast pojawiła się także wykorzystująca inteligentne liczniki technologia smart metering, pozwalająca na zdalny odczyt wody (37 proc.).

— Wycieki i awarie wodociągowe to nie tylko problem ekologiczny, ale przede wszystkim budżetowy. Między innymi przez takie zdarzenia miasta i spółki komunalne tracą pieniądze i stają się nierentowne — twierdzi Grzegorz Klimczyk z Orange Polska.

Możesz zainteresować się również: