Interesy pod paragrafem

Albert Stawiszyński
06-06-2003, 00:00

Właściwie nie wiadomo, dlaczego Andrzej Lepper czy Roman Giertych nie straszą jeszcze naszych prawników, że ich niemieccy koledzy — po wstąpieniu Polski do Unii — zaleją nasz kraj i odbiorą im chleb.

To zadziwiające niedopatrzenie. Zamieniamy się w suflerów.

— W Niemczech dopuszczonych do wykonywania zawodu jest dziś jakieś 120 tys. adwokatów. W samym Berlinie — a więc w zasięgu około 80 km od granicy polsko-niemieckiej — mieszka ich prawie 9 tys. Prawdopodobne, że znajdzie się wielu chętnych, by spróbować zawodowych sił nad Wisłą. Zachęci ich trudny rynek pracy w ojczyźnie — lepiej znaleźć zatrudnienie jako adwokat w Polsce aniżeli u siebie w restauracji lub jeździć taksówką w oczekiwaniu na lepsze czasy. Dlatego coraz więcej studentów prawa i adwokatów uczy się polskiego. Przed kilku laty to była wielka rzadkość... — wskazuje Stefan Hambura, adwokat z Berlina.

I zdaniem Joachima Rasska, adwokata prowadzącego kancelarię w Polsce i Niemczech, polski akces do UE otworzy niektórym szansę wykonywania zawodu u sąsiada.

— W dużym europejskim kraju prawnicy nie mogą narzekać na brak pracy. To zachęta dla niemieckich adwokatów. Już w latach 90. Polska wzbudziła zainteresowanie niemieckich prawników i firm prawniczych — zauważa Joachim Rassek.

Na niemieckim rynku usług prawniczych 0— i to też może być jakiś motyw przenosin do Polski lub terytorialnego poszerzenia działalności — rzuca się w oczy obecność prawników anglosaskich. Według rankingu prestiżowego „The Lawyer”, w pierwszej dwunastce najlepszych kancelarii w Niemczech (zazwyczaj zajmujących się obsługą prawną dużych przedsiębiorstw) znalazły się tylko cztery niemiecko brzmiące nazwy. Reszta to Anglosasi. To pewna przestroga dla naszych prawników. Jeżeli nie przygotują się do konkurencji z Zachodu, podobna perspektywa czeka wielu z nich. No chyba że w ekspansji uprzedzą Niemców Brytyjczycy i Amerykanie...

Czy polscy prawnicy czują się zagrożeni? Wojciech Hermeliński, wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej, studzi obawy.

— To normalne, że wraz z akcesją do UE rynek usług prawniczych się otworzy. Ale nie sądzę, aby doszło do zalewu naszego kraju prawnikami z Unii — twierdzi. I ocenia, że większość zagranicznych prawników, którzy zamierzają praktykować w Polsce, zajmie się sprawami gospodarczymi.

— Nie będą zainteresowani sprawami karnymi. Te na pewno pozostaną w gestii naszych prawników — dodaje Wojciech Hermeliński.

Jest jednak i druga strona medalu: wejście do Unii to także szansa dla polskich adwokatów i radców prawnych, zamierzających konkurować na unijnym — a więc także niemieckim — rynku usług prawnych. Zachęt jest mnóstwo.

— Szczególnie interesujące może być wynagrodzenie adwokackie, przewidziane w BRAGO (niemieckiej taryfie adwokackiej). W porównaniu z honorarium polskiego adwokata jest bardzo atrakcyjne... Nie bez znaczenia pozostaje także — niewyobrażalna w porównaniu z Polską — stabilność prawa — wskazuje Joachim Rassek.

Co najmniej w kilku dziedzinach nasi prawnicy mają szanse przebić się i w Niemczech, i w innych krajach wspólnoty.

— Polskie firmy i przedsiębiorstwa wcześniej czy później poszukają polskich prawników, którzy pomogą w zdobywaniu rynku unijnego. Ponadto będą oni potrzebni w instytucjach i organach unijnych. Dlatego potrzebą chwili jest intensywna nauka specjalistycznego języka prawniczego w danym języku obcym. Zaraz po przystąpieniu Polski do UE sądy polskie będą musiały stosować prawo europejskie. Czas na naukę tych przepisów, bo niestety ich znajomość w Polsce jest nadal znikoma — dodaje Stefan Hambura.

Nie więc dziwnego, że polscy prawnicy nie próżnują: obie korporacje — radcowska i adwokacka próbują zaznajomić członków z prawem unijnym. Adwokaci wprowadzili nawet obowiązkowe kursy.

— Do momentu przystąpienia do Unii zdążymy przeszkolić wszystkich adwokatów i aplikantów. Służy temu 18-godzinny kurs z prawa unijnego, prowadzony najczęściej w soboty —mówi adwokat Ewa Stawicka, zajmująca się działalnością zagraniczną Naczelnej Rady Adwokackiej.

Do akcesji naszego kraju z UE przygotowują się także radcowie prawni, zwłaszcza w obszarach przygranicznych. W 2002 roku samorząd radców prawnych z Zielonej Góry — wspólnie z Katedrą Prawa Międzynarodowego i Europejskiego na Uniwersytecie Wrocławskim — utworzył pierwsze w Polsce Studium Prawa Europejskiego dla członków korporacji. Program szkolenia objął tematy m.in. z integracji europejskiej, prawa działalności gospodarczej, bankowości i ubezpieczeń w UE.

— Za kilka tygodni powinniśmy dorobić się pierwszych absolwentów. Po wakacjach pojadą do Brukseli, Strasburga i Luksemburga, aby poznać działanie europejskich instytucji. Co więcej, z wykorzystaniem naszych doświadczeń powstanie podobne studium w poznańskiej izbie radców prawnych, również wspólnie z pracownikami naukowymi z Uniwersytetu Wrocławskiego — wskazuje Aleksander Ciesielski, dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Zielonej Górze.

Jesienią zeszłego roku 32 radców prawnych ukończyło Studium Prawa Europejskiego, stworzone przez Instytut Europejski w Łodzi oraz Krajową Radę Radców Prawnych. Samorządy radcowski i adwokacki mają także w Brukseli przedstawicielstwa, świadczące pomoc polskim prawnikom i pożyteczne w szkoleniu kadr.

Znajomość unijnego prawa europejskiego to tylko jedna z barier dla polskich prawników noszących się z zamiarem pracy na wspólnym rynku. Kilka wymogów wprowadza — obowiązująca od lutego tego roku — ustawa o świadczeniu przez prawników zagranicznych pomocy prawnej w Rzeczypospolitej Polskiej. Warunki dla zagranicznych adwokatów, aktywnych na naszym rynku, będą analogiczne do obowiązujących prawników polskich na rynku unijnym. Także w Niemczech.

— Idzie w szczególności o znajomość języka w mowie i piśmie oraz zaliczenie testu umiejętności, a także spełnienie podstawowych wymogów, przewidzianych dla wpisu na listę adwokacką lub radców prawnych dla polskich kandydatów. Kiedy prawnik z Unii Europejskiej lub obywatel państwa członkowskiego UE nabył kwalifikacje w drodze wykształcenia, które w całości lub w przeważającej części odbył poza terytorium państw członkowskich Unii Europejskiej, to do wpisu na listę adwokatów lub listę radców prawnych będzie niezbędne także co najmniej trzyletnie wykonywanie stosownego zawodu — twierdzi Joachim Rassek.

Po spełnieniu tych wymogów prawnicy z zagranicy uzyskają takie same prawa i obowiązki, jakie mają dziś polscy adwokaci i radcowie prawni. Będą mogli sporządzać opinie prawne, występować przed sądami... Trzeba podkreślić, że podane warunki zaczną obowiązywać z chwilą przystąpienia Polski do UE. Dziś prawnicy z krajów Unii Europejskiej mogą u nas wykonywać zawód wtedy, gdy ich kraje — na zasadzie wzajemności — umożliwią działalność polskim radcom prawnym i adwokatom.

Z wielu rozmów wynika, że polscy prawnicy — co godne pochwały — nie traktują wejścia do Unii Europejskiej jako zła koniecznego. Dominuje optymizm, a nie strach przed konkurencją. Nie pojawia się także dyżurny argument: obce firmy mają więcej pieniędzy niż moja, więc będą skuteczniejsze. I już nawet w tym trzeba upatrywać szansy, że nasi prawnicy nie dadzą sobie w kaszę dmuchać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Albert Stawiszyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Interesy pod paragrafem