Interesy wydawców pod ostrzałem

Karol Jedliński
04-05-2011, 00:00

Liderzy przeglądów prasy będą musieli tłumaczyć się w sądach. Poza wokandą grają ostro.

Liderzy przeglądów prasy będą musieli tłumaczyć się w sądach. Poza wokandą grają ostro.

Walka o dynamicznie rosnący rynek przeglądów prasy wart 15 mln zł nabiera rumieńców. Najpierw Repropol, mający prawa do udzielania licencji na wykorzystywanie utworów głównych wydawców w Polsce (poza Agorą), postanowił pozwać do sądu dwóch potentatów oferujących przeglądy prasy Instytut Monitorowania Mediów (IMM) i Press-Service. Dlaczego? Jego zdaniem, nie mając licencji Repropolu i unikając płacenia należnych tantiem na rzecz wydawców działają bezprawnie. W odpowiedzi pozwani zaktywizowali prawników i działy PR. Dziennikarze i wydawcy dostają listy dyskredytujące Repropol oraz Instytut Wydawców Prasy (IWP), który w imieniu wydawców go powołał.

— Działania tych firm to gra na czas i próba odwrócenia uwagi od sedna problemu. Fakty są takie, że wydawcy skupieni w Repropolu nie otrzymują należnych pieniędzy od liderów pressclippingu, kontrolujących 60 proc. rynku. Stąd postępowania sądowe. Pierwsze rozprawy odbędą się pod koniec maja — przekonuje Maciej Hoffman, dyrektor generalny IWP.

Dodaje, że właśnie powstaje odpowiedź na zarzuty postawione Repropolowi przez IMM w piśmie do ministra kultury. IMM podnosi w nim, że Repropol powinien stracić uprawnienia organizacji zbiorowego zarządzania. Według informacji "PB", firmy pressclippingowe już raz próbowały pozbawić uprawnień Repropol. Jednak w styczniu Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego odrzuciło ten wniosek.

— Wydawca może z nami podpisać umowę bezpośrednio, nie korzystając z pośrednictwa Repropolu. Tak zrobiła m.in. Agora. Jednak IWP wywiera presję na wydawców, promując zapisywanie się pod skrzydła Repropolu, gdzie prezesem jest Jan Rurański, poprzez żonę powiązany z jedną z firm pressclippingowych — argumentuje druga strona.

Maciej Hoffman przekonuje, że nikt wydawców nie zmusza do tego, by dochodzili swoich praw za pośrednictwem Repropolu. To wydawcy byli inicjatorami stworzenia takiej instytucji.

— Co do prezesa Rurańskiego, to wzięliśmy go celowo na to stanowisko. Jego żona prowadzi jedną z firm z tego rynku. Dzięki temu on, były dziennikarz, szef wydawnictw zna także drugą stronę biznesu od kuchni. Przy czym Repropol każdej z firm oferuje jednakowe warunki —podkreśla dyrektor generalny IWP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Interesy wydawców pod ostrzałem