Internauci polubili e-biblioteki

Patrycja Otto
opublikowano: 2003-04-30 00:00

Wzrasta popularność wirtualnych bibliotek. Obecnie największą grupę ich użytkowników stanowią studenci i wykładowcy akademiccy, pracownicy administracji oraz sektora przedsiębiorstw.

Podstawowym powodem, dla którego rośnie popularność wirtualnych bibliotek, jest łatwiejszy i szybszy w porównaniu z tradycyjnymi księgozbiorami dostęp do publikacji. Użytkownicy mogą korzystać z dokumentów z każdego miejsca, przez 24 godziny na dobę. Sieć umożliwia ponadto jednoczesne korzystanie z tej samej pozycji wielu użytkownikom. Odwiedzający wirtualne biblioteki nie usłyszą informacji, że książka została już wypożyczona.

— Zaletą książki elektronicznej jest to, że można ją czytać w kilka minut po zamówieniu. Poza tym narzędzia ułatwiające wyszukiwawnie pozwalają czytelnikowi na szybkie odnalezienie interesującego go fragmentu — wyjaśnia Maria Sidor, dyrektor biblioteki Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu.

Wirtualne biblioteki oprócz możliwości zapoznana się z treścią różnych publikacji często umożliwiają skorzystanie z kursów, przeważnie płatnych.

— W bezpłatnej bibliotece mamy około 2 tys. pozycji. Prowadzimy też płatne szkolenia. Za darmo udostępniane są jedynie kursy prezentujące w wersji okrojonej zakres szkoleń — mówi Mariusz Rasz z firmy Thomson NETg/WiedzaNet.

Nowoczesne rozwiązania w bibliotece wiążą się z nakładami m.in. na zakup serwerów, oprogramowania i skanerów. Niezbędne jest także zatrudnienie specjalistów do ich obsługi.

— Sposobem na ograniczenie tych kosztów może być zawarcie porozumienia o wspólnym uruchomieniu wirtualnej biblioteki przez kilka uczelni, firm lub instytucji. Jedyna trudność to prawa autorskie do zbiorów. Uniemożliwiają one swobodne skanowanie i publikowanie na stronach bibliotek wszystkich pozycji. Bez ograniczeń można udostępniać w sieci jedynie wewnętrzne publikacje uczelni — mówi Maria Sidor.

W przypadku zakupu dzieła w wersji elektronicznej umowa licencyjna ściśle precyzuje uprawnienia nabywcy. Nakłada m.in. limity liczby użytkowników, którzy mogą korzystać z danej publikacji. Nie mówi natomiast nic o prawie własności.

Możesz zainteresować się również: