Internet Group zaczyna już tworzyć krótką listę

Sebastian Gawłowski
02-02-2001, 00:00

Internet Group zaczyna już tworzyć krótką listę

Były producent obuwia szuka inwestora dla spółki produkującej podeszwy

Internet Group, eks-Ariel, giełdowy producent obuwia, liczy na to, że do końca roku uda mu się pozyskać inwestora. Marcin Marszałek, prezes IG, twierdzi, że do spółki mogą wejść albo zachodnie firmy internetowe, albo fundusze inwestycyjne. Najpierw jednak zostanie sprzedana spółka produkująca podeszwy.

„Puls Biznesu”: Ogłoszona przez spółkę we wrześniu 2000 roku strategia mówiła o pozyskaniu inwestora w ciągu 18 miesięcy. Co z tymi planami?

Marcin Marszałek: Tworzymy krótką listę potencjalnych partnerów branżowych, którzy mogą być zainteresowani wejściem do IG. Dla nas najważniejsze jest zapewnienie dalszego rozwoju Zigzaga. Przed rozstrzygnięciem kwestii partnera musimy sprzedać spółkę produkującą podeszwy, ponieważ żaden inwestor internetowy nie będzie zainteresowany ciągnięciem tej działalności.

„PB”: Kto jest zainteresowany zaangażowaniem w IG?

MM: Prowadziliśmy rozmowy z kilkoma operatorami z zachodniej Europy i Skandynawii, zainteresowanymi polskim rynkiem. Negocjacje nie zostały jeszcze zakończone. Ich zaangażowanie nie zależy bowiem tylko od nas, ale od ich oceny polskiego rynku. Z mojego doświadczenia wynika, że mimo wielu powierzchownych opinii, iż polski rynek jest ciekawy, to wiele szczegółowych analiz różni się od siebie. Zagraniczni negocjatorzy zwracają również uwagę na to, jaki biznes prowadzi dany provider. Rozmawialiśmy z operatorem internetowym, którego strategia jest niemal identyczna jak nasza, jeżeli chodzi o ukierunkowanie na segmenty rynku i nowe koncepcje. Prowadziliśmy rozmowy również z firmą zajmującą się profesjonalnym hostingiem, która buduje tego typu centra w Europie i na polskim rynku widzi niszę. Ich ocena i pozycja wyjściowa była zgoła odmienna. Jesteśmy zdeterminowani, aby tę sprawę zamknąć do końca roku, ale najpierw przed nami okres intensywnej pracy nad rozwojem spółki. Istnieje jeszcze jedna ewentualność, którą bierzemy pod uwagę. Nie wykluczamy zaangażowania się w IG przez fundusz inwestycyjny, który inwestuje sektorowo lub indeksowo. Sprawa może nabrać realnych kształtów, gdy zostaniemy zakwalifikowani do sektora SITech. To przełoży się na poprawę wizerunku naszej spółki.

„PB”: Dwa poprzednie lata spółka zamknęła stratami. Radykalna zmiana profilu działalności i związane z tym koszty pozwalają przypuszczać, że ubiegły rok, pod względem wyników finansowych, nie będzie lepszy od poprzednich.

MM: Biorąc pod uwagę fakt, że ponosimy koszty restrukturyzacji, oraz skalę inwestycji w Zigzaga, trudno wyobrazić sobie zysk netto. Spodziewam się natomiast wyraźnej poprawy w stosunku do roku ubiegłego, pokazującej, że obrany trend poprowadzi nas do wykazywania wartości dodatnich. Mogliśmy oczywiście wykonać zabieg z „papierowym zyskiem”, np. przez sprzedaż nieruchomości. Ewentualny manewr byłby odczytany jako zaciemnienie sytuacji, a nam zależy na przejrzystości.

W wynikach finansowych za rok 2000 będzie widać, że sytuacja się poprawia. Oczekuję zwłaszcza bardziej pozytywnych wyników na poziomie skonsolidowanym. Znajdujemy się w fazie wzrostowej i zostało to docenione przez rynek. Obecna wycena naszych walorów jest dwa razy wyższa niż rok temu.

„PB”: W prognozie przychodów Zigzaga zwraca uwagę skala dynamiki wzrostu przychodów. Na jakiej podstawie oparte są te założenia?

MM: Przychód Zigzaga w 1999 roku wyniósł 1,87 mln zł, a w 2000 już 4,2 mln zł. Wzrost w stosunku do 1999 wyniósł zatem 130 proc. Plany co do roku 2001 to przychód rzędu 12 mln zł. Prognoza była oparta na założeniu dynamiki przyrostu usług, które obecnie świadczymy i wprowadziliśmy w tym roku.

Będziemy wydzielać jeszcze jedną spółkę zajmującą się rozwiązaniami serwisów internetowych i e-commerce, dzięki czemu wzrośnie masa krytyczna naszej grupy.

Szykowaliśmy się też do zmiany rozliczeń międzyoperatorskich między providerami internetowymi a operatorami telekomunikacyjnymi (głównie TP SA). W tym zakresie Zigzag miał postępowanie antymonopolowe i arbitraż w UOKiK. Czekamy na ustalenie przez TP SA warunków tej umowy. Jeżeli wejdzie ona w życie, to w tym roku będzie to jeszcze jedno znaczące źródło przychodów.

„PB”: Z ostatniej emisji akcji uzyskaliście 16 mln zł. Czy wykorzystaliście tę kwotę w całości?

MM: Po podniesieniu kapitału Zigzaga o 8 mln zł pozostała część kwoty zostanie przeznaczona między innymi na wydzielenie i uruchomienie spółki zajmującej się e-commerce i serwisami WWW. Mimo że projekt ten rozwija się tak, jak planowaliśmy, chcemy dynamikę przyrostu wspomóc kapitałowo. Pozostałą część środków traktujemy jako bufor, przeznaczony na nowe projekty, o których nie chcę jeszcze mówić.

Nie przewidujemy w tym roku nowych emisji akcji lub obligacji. Wszystkie projekcje biznesowe z biznesplanem na czele pokazują, że jesteśmy w stanie realizować rozwój ze środków, którymi dysponujemy. Ewentualna możliwość to emisja dedykowana, przeznaczona dla inwestora branżowego.

„PB”: Na jakim etapie jest zapowiedziane w strategii rozwoju IG wydzielenie z Zigzaga nowej spółki WWW?

MM: Spółka „webowa” zostanie wydzielona po to, aby nadać jej samodzielność, elastyczność i większe poczucie dbałości o wyniki. Do tej działalności pozyskaliśmy bardzo dobrych menedżerów, znanych z wcześniejszej współpracy z Zigzagiem. Ich zadaniem jest przygotowanie do wydzielenia spółki. Firma nie została jeszcze założona. Termin ostateczny to przełom I i II kwartału tego roku. Nie szukamy dla tej spółki inwestora z technologią, gdyż nie odczuwamy braku wiedzy czy know-how.

„PB”: W strukturach grupy pozostała produkcja spodów obuwniczych...

MM: Działalność w zakresie spodów obuwniczych jest rentowna. Zdecydowaliśmy się ją zachować ze względu na to, że ma dużą wartość dla akcjonariuszy, generuje przychody i zyski. Spółka działa pod nazwą Ariel Sp. z o.o. Ma dobrą strukturę kosztową, nie cierpi na zatory płatnicze, poza tym odpadają koszty obecności na GPW i utrzymywania rady nadzorczej. Rozwijamy ją, by docelowo znaleźć dla niej inwestora.

„PB”: Co, Pana zdaniem czeka polską branżę informatyczną w dającej się przewidzieć przyszłości?

MM: Sektor IT w naszym kraju stoi w obliczu fali konsolidacji i przejęć, które muszą nastąpić. Każdy szuka miejsca na rynku, aby wejść w falę globalizacji i zapewnić sobie dostęp do większego rynku niż rodzimy. Uważam, że firmy będą szukać szans przetrwania, celując w niszowe przedsięwzięcia, wybrane usługi lub klientów. Sytuacja, kiedy spółka działa lokalnie, ze słabą infrastrukturą, kiepskimi połączeniami międzyoperatorskimi i zagranicznymi, a często bez takich połączeń, na dłuższą metę nie ma sensu. W pewnym momencie taka firma nie będzie w stanie zaproponować klientom satysfakcjonującego portfela usług.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Internet Group zaczyna już tworzyć krótką listę