Interwencje Banku Japonii nie zmienią trendu USD/JPY

Michał Fronc
opublikowano: 16-09-2010, 00:00

Notowania japońskiej waluty względem dolara od połowy 2007 r. znajdują się w trendzie wzrostowym. Początkowo umocnienie jena wynikało z zamykania transakcji typu carry-trade w związku z kryzysem finansowym. Wraz z rosnącym niepokojem na rynku inwestorzy uciekali w kierunku bezpiecznych aktywów, za które uchodził również jen, co dodatkowo go umacniało.

Przełamanie przez kurs USD/JPY w tym roku bariery 90,00 zrodziło spore obawy japońskich władz o jego dalszy wzrost i negatywny wpływ na gospodarkę. Wzrost wartości jena powoduje, że japońskie produkty stają się mniej atrakcyjne cenowo dla zagranicznych nabywców. Cierpi na tym eksport, który jest motorem napędowym japońskiej gospodarki. Japonia zmaga się też z zagrożeniem deflacji, a rosnąca w siłę krajowa waluta zwiększa tylko ryzyko wystąpienia tego niekorzystnego zjawiska.

Spadek notowań pary USD/JPY poniżej 85,00, do 15-letnich minimów, spotkał się jedynie z zapowiedziami bardziej radykalnych działań. Stwierdzić można, że wybór Naoto Kana na przewodniczącego rządzącej partii (co jest jednoznaczne z jego pozostaniem na stanowisku premiera Japonii) był kluczowym elementem przy podejmowaniu decyzji o interwencji. Naoto Kan w swoich dotychczasowych decyzjach unikał bardziej radykalnych kroków, a informacja o jego ponownym wyborze zachęciła inwestorów do gry na dalsze umocnienie jena, spychając notowania USD/JPY do 82,88. Dlatego japońskie władze zdecydowały się przeprowadzić interwencję na rynku walutowym, by osłabić jena i dać silny sygnał inwestorom, że dalsza gra na spadki kursu USD/JPY może być ryzykowna.

Według rynkowych szacunków bank centralny Japonii na zlecenie resortu finansów sprzedał na rynku 300-500 mld jenów, czyli około 3,6-6 mld dolarów. Dodatkowo po komunikacie, że transakcja ta nie została zakończona, kurs USD/JPY wzrósł ostatecznie do poziomu 85,50. Była to pierwsza interwencja japońskich władz monetarnych od 2004 r. Przy okazji tej operacji Bank Japonii chce zwiększyć płynność na rynku i wesprzeć gospodarkę. Bardzo często kraje sprzedające własną walutę w celu jej osłabienia decydują się na emisję bonów skarbowych w celu ściągnięcia z rynku nadmiaru gotówki. Jednak w tym przypadku działania proinflacyjne są pożądane dla zmagającej się z deflacją Japonii.

Porównując dzisiejszą interwencję do wydarzeń sprzed sześciu lat mamy do czynienia z operacją o znacznie mniejszej skali. W latach 2003-04 japońskie władze sprzedały na rynku 35 bln jenów, czyli blisko 416 mld dolarów. Widać jednak, że problem umocnienia jena niepokoi władze Japonii, które zwiększyły w budżecie limit kwoty przeznaczonej na interwencje walutowe właśnie do 35 bln jenów. Dlatego w przypadku ponownego spadku notowań USD/JPY w okolice ostatnich minimów spodziewać można się kolejnych działań.

Interwencje sprzed sześciu lat pomogły zahamować spadki notowań USD/JPY, jednak trwałe odwrócenie trendu nastąpiło dopiero wraz ze zmianą sytuacji na globalnych rynkach. Dlatego można sądzić, że ograniczenie dalszej aprecjacji jena leży w zasięgu japońskich władz, ale odwrócenie obecnej tendencji rynkowej juz niekoniecznie. Dobrym przykładem może być sytuacja na rynku pary EUR/CHF. Działania szwajcarskich władz monetarnych ograniczyły jedynie dalsze umocnienie franka. Wraz zapowiedzią o odejściu od interwencji szwajcarska waluta podlegała istotnej aprecjacji. Frank oraz jen są często określane mianem bezpiecznych walut, na które rośnie popyt w sytuacji zwiększającej się awersji do ryzyka. W takim układzie dopiero trwała poprawa nastojów na globalnych rynkach mogłaby przełożyć się na wzrost zainteresowania bardziej ryzykownymi aktywami i wyprzedaż zarówno szwajcarskiej jak i japońskiej waluty.

Michał Fronc

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Fronc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy