Inwestor branżowy pomoże Famotowi
NAJWAŻNIEJSZA SIEĆ: Famot-Pleszew kierowany przez Zbigniewa Nadstawskiego powinien zyskać nowe rynki zbytu głównie dzięki sprawnej sieci sprzedaży udostępnionej mu przez inwestora branżowego — spółkę Gildemeister. fot. ARC
Famot-Pleszew w przekazanym do GUS raporcie F-01 za IV kwartał 1999 roku poinformował o poniesieniu straty netto sięgającej 582 tys. zł. Wynik ten był rezultatem utworzenia rezerw na wyroby gotowe, materiał i zaległe urlopy oraz wysokich kosztów związanych z zakupem narzędzi skrawających. Mimo to spółka w skali całego ubiegłego roku odnotowała podwojenie zysku netto. Wyniósł on 1,37 mln zł, przy przychodach ze sprzedaży na poziomie 47,6 mln zł.
JEDNAK mimo coraz lepszych wyników Famot jest kolejną spółką publiczną, której kurs akcji po zakończeniu publicznego wezwania odnotował znaczny spadek wartości. Niewielkie znaczenie dla inwestorów zdaje się mieć w tym wypadku pozyskanie silnego partnera wspomagającego rozwój spółki. Gildemeister AG nabył pod koniec sierpnia 1999 roku od art & form Verwaltungsgesellschaft mbH akcje dające mu łącznie przeszło 75 proc. głosów na WZA.
KILKA miesięcy poźniej ogłosił on publiczne wezwanie do zapisywania się na sprzedaż wszystkich walorów od pozostałych akcjonariuszy. Mimo że w ocenie analityków zaproponowana przez wzywającego cena 6,15 zł była zbyt mało atrakcyjna, proces przyjmowania zapisów zakończył się pełnym sukcesem. Nowy inwestor nabył niecałe 1,15 mln akcji, dzięki czemu uzyskał 96,03 proc. głosów na WZA.
W UBIEGŁYM roku Gildemeister był trzecim co do wielkości producentem obrabiarek na świecie, po spółkach Mazak (Japonia) i Tyssen (Niemcy). W tym czasie globalny popyt na obrabiarki zmalał o około 30 proc., co jednak nie przeszkodziło niemieckiemu przedsiębiorstwu poprawić wcześniejszych wyników. Sukces ten zawdzięcza ono przede wszystkim sprawnej sieci sprzedaży i oferowanemu serwisowi. Obecnie Gildemeister po przejęciu Famotu posiada 5 zakładów produkcyjnych i zatrudnia 3 tys. osób. Spółka z Pleszewa jest jego jedynym zagranicznym producentem, w którym koncern widzi podstawowe zaplecze do produkcji komponentów mechanicznych, jak również zwiększenia asortymentu oferowanych obrabiarek.
DZIAŁANIA inwestycyjne poczynione przez spółkę po przeprowadzeniu publicznej subskrypcji polegające na wdrożeniu do produkcji seryjnej nowych obrabiarek i pozyskaniu dodatkowych odbiorców dość szybko przyczyniły się do poprawy wyników finansowych Famotu, głównie dzięki udostępnieniu mu własnej sieci dystrybucji, a w konsekwencji i rynków zbytu. Musiało to spowodować znaczną poprawę wyników finansowych. Po trzech kwartałach 1999 roku Famot odnotował, w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego wzrost przychodów ze sprzedaży o około 48 proc., a zysku netto o 276 proc.
PREDSIĘBIORSTWO w 1999 roku wyprodukowało około 800 obrabiarek. W tym roku zarząd planuje wytworzyć 1,4 tys. obrabiarek i komponentów mechanicznych podlegających dalszej obróbce w zakładach za Odrą. Cel ten ma być zrealizowany głównie dzięki rozszerzeniu asortymentu produkowanych urządzeń. Dodatkowo inwestor branżowy dostarczył know-how oraz dał gwarancję na kredyty udzielone przez WBK. Na poprawę obecnych wyników pośrednio w dłuższej perspektywie czasowej powinien wpłynąć planowany rozwój działu konstrukcyjnego i systemu komputerowego mającego zapewnić kompatybilności z koncernem Gildemeister.
W PRZYSZŁOŚCI źródłem zagrożeń dla spółki może być przede wszystkim rosnąca konkurencja w kraju, jak i poza granicami Polski. Famot przeszło 70 proc. produkcji wysyła na eksport, w tym głównie do Niemiec, co przy utrzymującej się recesji na światowym rynku obrabiarek może znacznie utrudnić zarządowi realizację ambitnych planów. Dodatkowo duży wpływ na wyniki finansowe mają wahania kursu walut obcych, co powoduje przy obecnej strukturze sprzedaży znaczny wzrost ryzyka kursowego.