Międzynarodowi najemcy poszukują nowoczesnej powierzchni handlowej
Na wschodzie Polski powstają nowoczesne projekty handlowe. To znak, że deweloperzy dostrzegli potencjał tego regionu.
Stereotypowe postrzeganie wschodniej części Polski — biednej, o najwyższym bezrobociu, a zatem niskiej sile nabywczej i aspiracjach konsumentów — sprawiło, że deweloperzy nie inwestowali tu w nowoczesne centra handlowe.
— Budowa nowej powierzchni handlowej sprowadzała się głównie do obiektów typu hipermarket z małą galerią. I to wszystko — przyznaje Ewa Derlatka, analityk rynku z DTZ.
Walory regionu
W tej chwili na wschodzie Polski zdecydowanie brakuje nowoczesnej powierzchni handlowej. Z danych agencji Colliers International wynika, że Białystok, Lublin, Olsztyn i Rzeszów mają najniższe wskaźniki powierzchni handlowej na 1 tys. mieszkańców w Polsce. A przecież w miastach tych nie brak klientów...
— Ściana wschodnia charakteryzuje się tym, że główne miasta, liczące ponad 150 tys. mieszkańców, znajdują się w dość dużej odległości od siebie. Zatem można planować budowę regionalnego centrum handlowego. Będzie ono miało szeroki zasięg oddziaływania. Oprócz mieszkańców stałych są jeszcze uczniowie i studenci. Te miasta to silne ośrodki akademickie. W Białymstoku i Rzeszowie studiuje 50 tys. osób, w Lublinie — 100 tys. Także statystyki dotyczące bezrobocia wyraźnie wskazują, że te miasta mają niższy poziom bezrobocia niż na przykład Szczecin — wylicza Ewa Derlatka.
— Gminy ściany wschodniej będą w najbliższych latach największym beneficjentem środków pochodzących z unijnych funduszy strukturalnych. Deweloperzy liczą więc na dynamiczny rozwój — modernizację i rozbudowę infrastruktury, zwiększenie aktywności przedsiębiorstw oraz poprawę sytuacji na rynku pracy. To przełoży się na wzrost siły nabywczej ludności — podkreśla Beata Wałujska, szefowa działu powierzchni handlowych Colliers International.
Region ten to także wiele ośrodków, liczących 60 do 100 tys. mieszkańców. Inwestowanie w takich miastach to nowa tendencja.
— Znaczący potencjał mają: Siedlce, Suwałki, Zamość, Przemyśl, Stalowa Wola czy Ostrów Świętokrzyski. Mają one wystarczające możliwości, by dobrze funkcjonowały w nich lokalne centra handlowe, liczące 15-30 tys. mkw. — takie, w których mieszkańcy mogliby robić codzienne zakupy u miejscowych kupców, klub fitness i potrzebne punkty usługowe. Rozrywkę zaś i lepszą ofertę handlową mogłyby zapewnić sąsiednie wielofunkcyjne obiekty regionalne — tłumaczy przedstawicielka DTZ.
Dlatego na ścianie wschodniej zaczął się wyścig deweloperów o to, kto pierwszy wybuduje dominujący obiekt. Z danych Colliers wynika, że jeśli zostaną zrealizowane zapowiadane inwestycje, powierzchnia handlowa na tym terenie zwiększy się w znaczący sposób do końca 2008 r.
Jest zapotrzebowanie
Handel idzie za klientem. Dlatego, gdy rośnie siła nabywcza, deweloperzy centrów handlowych nie muszą martwić się o to, kto wynajmie u nich powierzchnię.
— Najemcy są zainteresowani tym regionem. W swojej strategii rozwoju obniżyli wyraźnie wielkość miast, do których chcieliby wejść. Obecnie mówią o ośrodkach liczących 100 tys. mieszkańców, część z nich nawet o mniejszych — 50-60-tysięcznych — wymienia Ewa Derlatka.
Klientów w mniejszych miastach zaczynają poszukiwać także znane międzynarodowe marki. Beata Wałujska informuje, że nawet Zara i H&M mają je na swoich listach przyszłej ekspansji. I nie są to tylko bliżej niesprecyzowane plany.
Inditex, do którego należy m.in. Zara, już zrobił pierwszy krok — wynajął w powstającym centrum handlowym Millenium Hall w Rzeszowie powierzchnie dla pięciu sklepów swoich marek: Zara, Bershka, Pull & Bear, Stradivarius i Oysho. To pierwsze na Podkarpaciu salony tych marek. Łącznie, na potrzeby swoich sklepów, wynajął ponad 2,7 mkw.
— Duże sieci mają niepohamowany apetyt. A ponieważ nowoczesnej powierzchni wciąż jest mało, zaczynają walczyć o miejsce w danym obiekcie między sobą — zauważa Ewa Derlatka.
Lokalne piękności
Sieci handlowe i klienci są zainteresowani nowoczesnymi obiektami handlowymi. Jednak, aby odniosły one sukces, zostały dobrze wynajęte i przynosiły duży dochód, niezbędne jest zapewnienie przez dewelopera wysokiej jakości projektów.
— Wiele z nich realizowanych jest na naprawdę wielką skalę i nie powstydziłyby się ich nawet metropolie. W każdym z tych miast deweloperzy zaproponowali interesujący obiekt. W Rzeszowie jest to inwestycja Conresu — Millenium Hall. Znajdzie się w nim specjalnie zaprojektowana sala widowiskowa z zapleczem. W Lublinie zaś projekt Gray International — Felicity. Będzie on położony przy drodze do Świdnika. W mieście tym będzie rozbudowane lotnisko. Felicity ma więc olbrzymie szanse na odgrywanie roli najważniejszego obiektu w okolicy. W Białymstoku ciekawe będą dwa obiekty — galeria Biała (TK Polska Opartions Polska) oraz Alfa. To ostatnie centrum to przykład rewitalizacji. Pofabryczne XIX-wieczne hale mają szansę stać się wizytówką miasta — wylicza Ewa Derlatka.