Inwestorzy czekają na wejście do Petrolotu

Cezary Pytlos
opublikowano: 2001-11-19 00:00

Petrolot, należący do Orlenu i LOT, planuje rozszerzenie działalności o kolejne krajowe porty: we Wrocławiu, Katowicach i Rzeszowie. Niewykluczone, że wkrótce zmieni się również skład jego udziałowców. Zainteresowanie przejęciem 49-proc. pakietu LOT wyraża kilka firm, wśród nich PKN Orlen.

Udziałowcami warszawskiej spółki Petrolot są LOT i PKN Orlen. Potrzeba dokapitalizowania przewoźnika lotniczego wzmogła spekulacje na temat ewentualnej odsprzedaży przez niego 49-proc. pakietu Petrolotu. Zainteresowanie lotniczym pakietem wyraża Orlen, ale nie tylko. Wśród kandydatów są również międzynarodowe koncerny paliwowe.

Informacje o planach sprzedaży udziałów potwierdził Leszek Chorzewski, rzecznik PLL LOT. Nie chciał już jednak ujawnić żadnych szczegółów.

— Jesteśmy jedną z najnowocześniejszych spółek tego typu w Europie, dlatego trudno dziwić się, że interesuje się nami wiele podmiotów. Obecnie trudno wyrokować jednak, komu i czy w ogóle LOT sprzeda swój pakiet. Moim zdaniem do transakcji nie dojdzie — mówi Jan Kujawa, prezes Petrolotu.

W 2001 r. przychody spółki mają wynieść 450 mln zł, a zysk netto 5,5 mln zł, czyli o 2 mln zł mniej niż w 2000 r.

— Budżet na przyszły rok zamkniemy w grudniu, ale już wstępnie wiadomo, że zanotujemy 15-20-proc. spadek sprzedaży w porównaniu z tym rokiem — twierdzi Jan Kujawa.

Spadek związany jest z faktem, że Petrolot to firma silnie uzależniona od kondycji przewoźników lotniczych, ich programów operacyjnych (liczba połączeń, częstotliwość), a w konsekwencji — wolumenu pobieranego paliwa lotniczego.

— Doświadczenie uczy jednak, że to nie zysk jest najważniejszy, lecz systematyczne zwiększanie wartości firmy, przez rozszerzanie jej działalności na inne porty lotnicze. W 1997 roku zaczynaliśmy z majątkiem wartości 20 mln zł na lotnisku Okęcie. Dziś tankujemy samoloty w pięciu portach lotniczych. Nasza wartość księgowa wynosi 100 mln zł, a wartość rynkowa jest kilkakrotnie wyższa — wyjaśnia Jan Kujawa.

Zarząd Petrolotu planuje więc ekspansję na krajowych lotniskach.

— Prowadzimy działalność w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku i Szczecinie. Planujemy rozszerzenie jej o Wrocław, Katowice, Rzeszów — tłumaczy Jan Kujawa.

Prezes Petrolotu zaznacza, że główną przeszkodą są decyzje administracyjne włodarzy tamtejszych portów. Zarządzający lotniskami muszą zdecydować się, czy nadal chcą prowadzić samodzielnie paliwową działalność lub też — jak to ma miejsce w przypadku Wrocławia — współpracując z konkurencyjnym dla Petrolotu koncernem Total.