Wyzwania dla KGHM - czego oczekują inwestorzy po zmianach

Marek MuszyńskiMarek Muszyński
opublikowano: 2024-02-18 20:00

Zwiększenie dywidendy, trzymanie kosztów w ryzach, rozwój bazy zasobowej - to niektóre wyzwania, które stoją przed nowym zarządem miedziowego koncernu.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jakich zmian oczekują inwestorzy po nowych władzach w KGHM,
  • jakie są perspektywy dla cen miedzi,
  • czego czoekują analityycy po IV kwartale.
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Zarząd KGHM został odwołany 13 lutego, a obowiązki prezesa do czasu wyłonienia nowego zarządu przejął delegowany z rady nadzorczej Zbigniew Bryja. Oczekiwania są spore, gdyż spółka w ostatnim czasie nie radzi sobie najlepiej – w 12 miesięcy kurs akcji poszedł 16 proc. w dół. Nie pomogła nawet powyborcza hossa, gdy inwestorzy zmieniali nastawienie do spółek kontrolowanych przez skarb państwa – akcje KGHM są notowane na podobnym poziomie, co w październiku.

Dywidenda powinna wzrosnąć

Spore nadzieje wiązane są z dywidendą – w zeszłym roku do akcjonariuszy trafiło tylko 5,7 proc. zysku netto za 2022 r. i była to najniższa dywidenda w historii. Zarząd argumentował, że gotówka jest potrzebna na inwestycje w bazę zasobową. W poprzednich latach nie było lepiej. Od 2017 do 2019 dywidendy nie było w ogóle, a 3 proc. stopa dywidendy przekroczyła w 2014 r.

- Powinna wrócić stabilna polityka dywidendowa. Spółki porównywalne dzielą się zyskami niezależnie od tego, czy są w procesie inwestycyjnym, czy nie. Tymczasem w KGHM 70 proc. akcjonariuszy mniejszościowych nie jest uprzywilejowanych co do podziału zysku – mówi Jakub Szkopek, analityk Erste Securities.

- Najważniejszym zadaniem dla nowego zarządu będzie wypłata dywidendy. Propozycja poprzedniego zarządu była niższa niż wynikało z polityki dywidendowej. Trzeba albo zacząć płacić zgodnie z nią, albo ją zaktualizować. Fundusze, które są w akcjonariacie spółki, oczekują wyższych wypłat – mówi Robert Maj, analityk Ipopema Securities.

Skarb państwa rozdaje karty w spółce, mając niecałe 32 proc. udziałów, dzięki specjalnym zapisom w statucie. Do tego pobiera własną „dywidendę” w postaci podatku od kopalin. Analitycy liczą, że tym razem potrzeby pozostałych inwestorów także zostaną dostrzeżone.

- Potrzebne jest otwarcie na rynek. Poprzedni zarząd organizował spotkania w Lubinie, na dniu inwestora się nie pojawiał. Zachęcałbym, aby nowy zarząd relacje z rynkiem odbudował – mówi Jakub Szkopek.

Koszty pod kontrolą

Głównym problemem państwowych spółek jest utrzymywanie pensji pracowników pod kontrolą. Nie sprzyja temu silna rola związków zawodowych.

- W KGHM jest układ pracy, zgodnie z którym wzrost wynagrodzeń na początku roku wynosi 80 proc. wzrostu średniej płacy w sektorze przedsiębiorstw, co w 2023 r. dawałoby ok. 10 proc., natomiast w roku przedwyborczym zarząd po zmianach zgodził się na 15,4 proc. w sytuacji, gdy była duża presja kosztowa ze względu na rosnące koszty energii, gazu, stali czy chemikaliów. To nie był zbyt odpowiedzialny ruch, zwłaszcza, że płace są jednym z głównych kosztów – mówi Jakub Szkopek.

Negocjacje płacowe odbywają się na początku roku, więc nowy zarząd od razu będzie musiał wykazać się asertywnością. Dalszy wzrost kosztów może być problematyczny w przypadku osłabienia koniunktury.

- KGHM już znajduje się w trzecim kwartylu pod względem kosztów wydobycia. Bez ograniczenia wzrostu płac przy kolejnym kryzysie może się okazać, że spółka będzie się marginalizować, aż w pewnym momencie wygaśnie – mówi Jakub Szkopek.

Transformacyjna energetyczna, czyli przejście od energii z sieci do własnych odnawialnych źródeł energii, do tej pory szła bardzo powoli. W III kwartale podpisano umowę na zakup projektów farm fotowoltaicznych o mocy 47 MW, a w ciągu trzech kwartałów 2023 r. tego typu źródła zapewniły niecałe 17 proc. zapotrzebowania na energię.

- Trzeba się zastanowić, co dalej z pomysłem na SMR, czyli mały atom, bo przy obecnych cenach energii to nie musi być już tak opłacalne. OZE trzeba przyśpieszyć – mówi Jakub Szkopek.

Przyszłością nowe złoża

Po niemal dziesięciu latach w zeszłym roku zakończył się spór w sprawie koncesji na złoże Kulów-Luboszyce w okolicach Nowej Soli. KGHM ostatecznie wyszedł z tego boju zwycięsko. Nowych złóż nie brakuje także za granicą.

- Tematem, który powinien powoli ruszać, są depozyty miedzi wokół obecnie wydobywanych złóż, aby za dziesięć lat mogło ruszyć wydobycie i spółka miała przyszłość. Trzeba przewertować projekty zagraniczne, jest projekt Victoria, gdzie decyzję w sprawie inwestycji należałoby podjąć w tym roku. Nie będzie łatwo, bo oprócz miedzi jest także nikiel, który jest obecnie nisko notowany – mówi Jakub Szkopek.

- Konieczny jest rozwój bazy zasobowej. Jest tego sporo w aktywach zagranicznych – zarówno w Chile, jak i w USA czy w Kanadzie. Na pewno rynek jest zainteresowany tym, czy zakończy sięto pomyślnie – mówi Robert Maj.

Dobre perspektywy miedzi

W długim terminie wartość KGHM zależy jednak od ceny miedzi. Ta jeszcze w 2022 r. potrafiła przekraczać 10 tys. USD za tonę, ale obecnie jest to około 8,3 tys. USD.

- Cena miedzi jest dość nisko, ale wydaje mi się, że w tym roku czeka nas odbicie. . Odnawialne źródła energii oraz elektromobilność wzmagają popyt i do deficytu może dojść już w tym roku, a nie jak wcześniej sądzono w 2027 r. Jestem optymistą, a niedobór oznacza, że dojdzie do wzrostu cen. Z tego punktu widzenia, patrząc kilka lat do przodu, akcje KGHM są raczej niedowartościowany – mówi Jakub Szkopek.

- Notowania miedzi od początku roku są pod presją, ale cały czas utrzymują się powyżej 8 tys. USD za tonę, a na kolejne lata kontrakty notowane są wyżej – w okolicach 8,5-8,7 tys. USD za tonę. Oczekiwanie rynku jest zatem takie, że miedź będzie drożeć, bo będzie jej mniej niż wynosi popyt. Jeszcze w październiku prognozy mówiło o 800 tys. ton nadpodaży, a teraz już się mówi, że ten rynek będzie bardziej zbilansowany po tym, jak pojawiły się wyłączenia kopalni w Panamie, Peru czy w Chile – mówi Robert Maj.

Raport finansowy za 2023 r. spółka przedstawi 27 marca – według konsensu Bloomberga analitycy spodziewają się 1,05 mld zł EBITDA oraz niewielkiej straty w IV kwartale.

Jako eksporterowi spółce nie sprzyjało zeszłoroczne umocnienie złotego. Ten trend może dalej się utrzymywać za sprawą napływu środków unijnych do Polski, ale wydaje się, że nie będzie tak silny, a krótkoterminowo został wyczerpany. W takim wypadku rosnące ceny miedzi będą wspierały wyniki KGHM. Raport finansowy za 2023 r. spółka przedstawi 27 marca – według konsensu Bloomberga analitycy spodziewają się 1,05 mld zł EBITDA oraz niewielkiej straty w IV kwartale.

- W IV kwartale będzie walka o osiągnięcie 1 mld zł EBITDA. Umocnienie złotego nieco przeszkadza, do tego były modernizacje hut, co zwiększyło koszty. W wynikach słabiej wypada Polska, lepiej wypadną zagraniczne kopalnie. Zysk będzie w okolicach zera – mówi Jakub Szkopek.

- W IV kwartale spodziewam się spadku EBITDA w stosunku do poprzedniego kwartału, bo w tym kwartale roku koszty są wyższe, a złoty się umocnił. Z tego względu spodziewam się EBITDA nieco poniżej 1 mld zł. KGHM informował o możliwych przeszacowaniach aktywów, stąd bardziej bym zwracał uwagę na EBITDA niż na zysk netto – mówi Robert Maj.