Gracze czekali wczoraj na komentarz przedstawicieli amerykańskiego banku centralnego po decyzji o stopach procentowych. Miał się on pojawić późnym wieczorem, dlatego rynki zareagują na niego dopiero dziś. Powszechnie spodziewano się przesunięcia akcentów w kierunku rychłego zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych, czego odzwierciedleniem był słabnący w ostatnich dniach dolar, co poprzez umocnienie złotego (również do euro) przekładało się na lekką zwyżkę cen obligacji. Gdyby oczekiwania sprawdziły się, ceny obligacji mogą jeszcze lekko wzrosnąć. W odmiennym scenariuszu (brak sygnału o końcu zacieśniania polityki pieniężnej za oceanem) należałoby się spodziewać gwałtowniejszej reakcji graczy.
Wydaje się zresztą, że w najbliższych dniach to właśnie zachowanie walut będzie (obok jutrzejszych danych o płacach) decydującym czynnikiem kształtującym obraz rynku. Publikowane dziś dane o inflacji tylko w przypadku dużej rozbieżności z prognozami (1,3 proc.) znajdą odbicie w rentowności. W przeciwnym razie zostaną raczej zignorowane. Wczoraj o godz. 15.00 rentowności dwulatek sięgnęły 4,75 proc., pięciolatek 5,18 proc., a dziesięciolatek 5,27 proc.