W USA inwestorzy zawiedli się nieco na Cisco. Spodziewali się dobrych wyników i zapowiedzi, że wydatki biznesu na technologie zwiększają się. Wydawało się, że to jest gra w otwarte karty, bo J. Chambers słynie ze swojego optymizmu. Tak nie było. Spółka podała wyniki nieco lepsze od prognoz, ale to było już w cenach. Większy zysk okupiono drastyczną redukcją wydatków na prace badawczo-rozwojowe, a to będzie dużym negatywem w przyszłości. Poza tym szef spółki, powiedział, że „jest za wcześnie, aby określić zwiększenie się zamówień na rynku w USA jako powstanie wyraźnego trendu”. Prognoza na dalsza część roku była zupełnie bez wyrazu, co negatywnie wpłynęło na sesję w USA i posłużyło jako pretekst do realizacji zysków.
Danych makro praktycznie nie było. Trudno bowiem za takie dane uznać większy od prognoz przyrost zapasów w hurtowniach i do tego przed wojną (w marcu). To zupełnie o niczym nie mówi. Pozytywnych informacji też rynek nie otrzymał oprócz tego, że Morgan Stanley podniósł rating dla Coca-Coli. Warto odnotować wzmocnienie dolara, ale to nic innego jak korekta, a pretekstem do niej było zapewnienie sekretarza skarbu Jacka Snowa, że USA chcą nadal silnej waluty. Sesja była bezbarwna i nic nie wniosła do obrazu rynku. Dzisiaj może być bardzo podobnie.
W Eurolandzie dobre (w stosunku do prognoz) wyniki podały Commerzbank i BNP Paribas, co pomagało sektorowi finansowemu. Bardzo dobry wynik podał tez Bayer. W tej sytuacji inwestorzy europejscy prawie zlekceważyli to, co działo się po sesji w USA, a indeksy trzymały się blisko wtorkowego zamknięcia, ale przed otwarciem w USA rozpoczęła się realizacja zysków, która doprowadziła do negatywnego zamknięcia. To nie było nic innego jak korekta. Nie ma sygnałów końca trendu wzrostowego.
Dzisiaj nie będzie istotnych informacji ze sfery makro. Oczywiście, jak zwykle we czwartek, dowiemy się jaka była liczba nowo rejestrowanych bezrobotnych w ostatnim tygodniu (prognoza: 440 tys.). Rynek pracy jest coraz bardziej i z coraz większym niepokojem obserwowany, więc można oczekiwać reakcji rynku na te dane. Dzisiaj również o 15.15 w Chicago będzie wypowiadał się prezes Fed, ale nie można oczekiwać, że Alan Greenspan powie coś nowego, skoro niedawno mówił na temat gospodarki w Kongresie, a poza tym było również posiedzenie Fed zakończone komunikatem. Dla rynków europejskich ważne będzie posiedzenie ECB, który o 13.45 poinformuje o swojej decyzji odnośnie poziomu stóp procentowych. Jeśli weźmie się pod uwagę stan gospodarki europejskiej to należałoby oczekiwać obniżki. Jednak większa część analityków nie przewiduje takiego ruchu. Decyzja banku często jest niespodzianką, więc inwestorzy będą jednak na nią czekali. Obniżka zostałaby przyjęta bardzo pozytywnie. Jej brak nie musi wywołać spadków (rynek będzie czekał na taki ruch w czerwcu) o ile sytuacja na rynkach światowych będzie pozytywna.
Nasz rynek ma bardzo niewielką korelację z innymi giełdami. To, że jakiś papier zachowuje się dobrze na danej sesji wcale nie oznacza, że tak będzie na następnej. Popyt jest „rwany” – ktoś ma zamiar kupić trochę akcji spółki to kurs rośnie, ale nie ma stałego dopływu kapitału zapewniającego utrwalenie trendu wzrostowego takiego, jaki panuje teraz na innych giełdach. Dlatego nie można sugerować się tym, co dzieje się na świecie - trzeba patrzyć wyłącznie na nasz rynek. Wczoraj był słaby i w dalszym ciągu szczególnie słabo zachowywały się kursy banków. Tak będzie przynajmniej do czasu zdyskontowania wyników kwartalnych. Specyfiką sesji były przetasowania w funduszach. Na wielu dużych spółkach było widać duże wymiany akcji. Takie wymiany często następują przed większym ruchem rynku. GPW zainteresował się większy kapitał, ale podaż jest równie duża, a popyt nie jest agresywny. Dzisiaj sytuacja nie powinna się znacznie zmienić, a do linii trendu na WIG jest jeszcze daleko.