Inwestorzy negatywnie przyjęli prezydenckie weto
Udany debiut Polskiego Koncernu Naftowego dawał pod koniec minionego tygodnia nadzieję na kontynuację wzrostowej tendencji na warszawskim parkiecie. I choć ze względu na wysoki kurs PKN, który zachęcał do sprzedaży akcji monopolisty i realizacji zysków z tej inwestycji, analitycy oczekiwali ewentualnej korekty, to większość z nich jednak optymistycznie patrzyła na rynek. Otoczenie parkietu wydawało się bowiem na tyle stabilne, a czynniki zewnętrze mało istotne, że klimat wokół giełdy wydawał się sprzyjać inwestycjom na rynku akcji. Jedyną niewiadomą pozostawało stanowisko prezydenta w sprawie przyszłorocznych podatków. I, jak się okazało w niedzielę wieczorem, jego decyzja o zgłoszeniu weta do ustawy o podatku od osób fizycznych będzie, przynajmniej w najbliższych dniach, decydująca dla przebiegu notowań na GPW.
JAK MOŻNA było przypuszczać, negatywna w rozumieniu niektórych inwestorów decyzja szefa państwa przyczyniła się do przeceny na warszawskim parkiecie. Wystarczyła jedna iskra zapalna, by koniunktura z miejsca została załamana. Dowodzić to może kruchości dotychczasowych podstaw do wzrostów, które jednak, jakkolwiek by patrzeć, skonfrontowane zostały z jedną z najważniejszych dla kraju ustaw.
OCZYWIŚCIE można mieć wątpliwości co do tego, czy prezydent miał rację zgłaszając swój sprzeciw wobec ustawy. Jednego jednak faktu nie można kwestionować. Była to przegrana koalicji dokonana na własne życzenie. Trudno bowiem nie zgodzić się z prezydentem, że rządząca koalicja miała kilkanaście miesięcy na przygotowanie odpowiednich, skonsultowanych z opozycją projektów. Czas ten został jednak zmarnowany, a próby przeforsowania ustawy kuchennymi drzwiami wzbudziły niechęć nie tylko lewej strony parlamentu.
Nic więc dziwnego, że wczorajsza sesja stała pod znakiem obaw o możliwą rezygnację Leszka Balcerowicza z zajmowanego stanowiska ministra finansów. Szczególnie wyczuleni na ten problem są zagraniczni inwestorzy, którzy postrzegają polskiego wicepremiera jako twórcę i największego propagatora naszych dotychczasowych osiągnięć gospodarczych. Dlatego też, przy takim rozwoju wypadków należało oczekiwać nerwowej reakcji inwestorów, która zresztą nastąpiła.
SKUTKIEM TEGO był spadek wszystkich giełdowych indeksów. Najwięcej straciły na wartości MIDWIG (-2,7 proc.) oraz WIG 20 (-2,6 proc.). Nieco lepiej wypadł na tym tle WIG, który zanotował 2,5-proc. korektę. Poniedziałkowe spadki spowodowane zostały głównie przez duże spółki, których udział w strukturze indeksów jest bardzo istotny. Z kolei piątkowy debiutant PKN, mimo że ciągle sprzedawany, przeceniony został zaledwie o 0,9 proc. Jednak w transakcjach pakietowych papierem tym handlowano nawet po 17,70 zł. Ograniczenie wartości obrotów na GPW wskazuje, że wczorajsze załamanie może mieć jedynie charakter korekcyjny, a silnym wsparciem będzie bariera 15,5 tys. punktów w przypadku indeksu WIG. Zwłaszcza że w trakcie dogrywki odnotowano niezaspokojony popyt na wybrane walory.