Inwestorzy nie cenią zabezpieczeń

Michał Sadrak, Open Finance
opublikowano: 2012-09-11 00:00

Komentarz do rynku Catalyst

Zabezpieczony dług spółek przeciętnie daje zarobić więcej niż papiery niezabezpieczone. Taki rezultat może zdumiewać w okresie wszechobecnej niechęci do ryzyka, lecz to nie przypadek. Średnie oprocentowanie obligacji korporacyjnych notowanych na rynku Catalyst wynosi 10,94 proc. Przeciętny kupon od papierów zabezpieczonych wynosi 11,09 proc., czyli o 0,27 pkt proc. więcej niż w przypadku obligacji niezabezpieczonych. Porównując oprocentowanie ważone wartością emisji, przewagę na korzyść tych ostatnich widać jeszcze bardziej. Średnia stopa papierów zabezpieczonych wynosi 10,52 proc., a niezabezpieczonych 8,65 proc.

Wydawałoby się, że rynkowe wyceny obligacji notowanych na GPW powinny być bardziej łaskawe dla papierów zabezpieczonych. Tymczasem na 55 ze 160 instrumentów dłużnych, które notowane są poniżej wartości nominalnej, 27 stanowią papiery niezabezpieczone. Wynik ten nie wskazuje, aby relatywnie bezpieczniejsze instrumenty cieszyły się większym uznaniem inwestorów.

Pierwszorzędne znaczenie ma dla nich zdolność emitenta do spłaty zobowiązań. Traktowanie na równi papierów zabezpieczonych i niezabezpieczonych, które może w pierwszej chwili zdumiewać, jest tego najlepszym przykładem. Obligatariusze od dużych przedsiębiorstw o ugruntowanej pozycji nie wymagają zabezpieczenia. Takie podejście nie zawsze okazuje się zasadne, o czym przekonali się właściciele papierów dużych spółek budowlanych. Z drugiej strony są natomiast deweloperzy, którzy pomimo częstego zabezpieczenia obligacji (najczęściej hipoteką) wciąż znajdują się w niełasce inwestorów.