Inwestorzy nie dają ponieść się emocjom

opublikowano: 19-01-2016, 22:00

Czy obecnie Polska to miejsce dla zagranicznych firm? Negatywnego sygnału nie ma, ale pozytywnego też...

Polska od lat chwali się dobrym klimatem inwestycyjnym, ale z nim jest jak z pogodą: przychodzi front i zmiana. Zamieszanie wokół Polski — już nie tylko w mediach, ale również na forum Komisji Europejskiej — mu nie służy.

Sławomir Majman
Wyświetl galerię [1/2]

Sławomir Majman MW

Jest niepokój…

Marek Grodziński, dyrektor Europejskiej Sieci Centrów Usług Wspólnych Capgemini, napisał na platformie blogowej Dyskusja. biz, że pierwsi zagraniczni inwestorzy zaczynają wątpić w stabilność polskiej gospodarki. „(…) już usłyszałem pierwsze pytanie od lekko skonfundowanego potencjalnego klienta o to, jak to będzie z tą Polską pod nowymi rządami. Zapewniałem, że nic wielkiego się nie powinno wydarzyć i że biznes sobie, jak zawsze do tej pory, poradzi” — czytamy we wpisie.

Zmianę na gorsze obserwuje Andrzej Bartkowski, prezes biura podróży Mazurkas Travel, które rocznie sprowadza do Polski 70 tys. zagranicznych turystów.

— Na razie nowe władze skutecznie zniechęcają do przyjazdów. Mamy już tego dowody w postaci licznych odwołań planowanych podróży i rezerwacji hotelowych — mówi Andrzej Bartkowski. Anonimowo problem potwierdza przedstawiciel audytorskiej „wielkiej czwórki”. — Jeden z klientów mówił, że jest zaskoczony wiedzą kolegów z zarządu spółki. Znają nazwiska polityków. To znaczy, że są zaniepokojeni i bacznie przyglądają się Polsce — uważa rozmówca „PB”.

…ucieczki nie ma

Twardych dowodów na razie brak. — Żadna z firm, z którą współpracujemy, jeszcze nie zrezygnowała. Polska nadal jest brana pod uwagę jako miejsce inwestycji. Przyszłość pokaże, czy będzie spływało ich mniej. Zdecyduje pierwszy kwartał i decyzje rządu. Na razie nie było wyraźnego sygnału dla zagranicznych inwestorów, że trzeba się bać — dodaje anonimowy ekspert.

Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) ma wręcz więcej pracy niż rok temu: obsługuje 186 projektów, o 35 więcej niż na początku 2014 r. — Przez ostatnie dwa miesiące roku przybyło 15 projektów. Mamy 14 gotowych wniosków od inwestorów ubiegających się o grant rządowy — mówi Sławomir Majman, prezes PAIIZ.

Wielkość rynku wewnętrznegoDostępność materiałów i komponentówStabilność politycznaKultura organizacyjna firm działających na rynku

Lojalność pracownikówWydajność pracyJakość gruntów inwestycyjnychMożliwość pozyskania finansowaniaDostępność wykwalifikowanych kadr Inwestorzy przychodzą do agencji i pytają, jaka będzie dalsza polityka rządu wobec kapitału zagranicznego.

— Wiceminister Radosław Domagalski powiedział podczas forum inwestycyjnego w Japonii, że Polska jest otwarta na zagraniczne inwestycje, a japońscy inwestorzy są mile widziani przez nowy polski rząd. Sam mówiłem w Tokio podczas spotkania ze 120 przedsiębiorcami, że Polska jest stabilna i nikt na sali nie protestował. Biznes nie reaguje tak emocjonalnie jak media — uważa Sławomir Majman. Ucieczki inwestorów nie widzą też inni eksperci.

— Jest ogólne podenerwowanie, ale dotyczy ono wszystkich, nie tylko zagranicznych przedsiębiorstw. Wszyscy pytają, co będzie, ale nie ma radykalnych ruchów ani odsuwania w czasie decyzji — mówi Ewa Kaucz, wiceprezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej. W podobnym tonie wypowiada się Przemysław Polaczek, partner zarządzający w Grant Thorntonie.

— W ostatnich tygodniach pracujemy z jednym potencjalnym inwestorem zagranicznym, ale temat wydarzeń politycznych w Polsce czy niepewności ekonomicznej z tym związanej w naszych rozmowach się nie pojawił — mówi Przemysław Polaczek.

Cenna stabilność

Z opublikowanego na początku grudnia badania PAIIZ, Grant Thorntona i HSBC wynika, że Polska ma rekordowo wysokie notowania wśród zagranicznych inwestorów: zdobyła 3,7 pkt. na 5 możliwych, najwięcej w historii raportu przygotowywanego od 2007 r. Największym atutem Polski jest stabilność ekonomiczna, za którą przedsiębiorcy przyznali 3,91 pkt. Na czwartym miejscu jest stabilność polityczna — 3,71 pkt. © Ⓟ

Cięcie ratingu przez Standard & Poor’s (S&P) zapowiadało trzęsienie zmieni na rynkach finansowych i sporą wyprzedaż aktywów nad Wisłą. Już w piątek po decyzji było gorąco jak złoty zaczął osłabiać się do niemal 4,5 za euro. W poniedziałek od rana inwestorzy zaczęli trawić ratingową wiadomość na rynku długu i giełdzie. Tąpnięcie było natychmiastowe, ale sytuacja szybko się uspokoiła. Kolejny dzień przyniósł już stabilny sentyment rynkowy do Polski, a nawet lekkie odrabianie strat naszej waluty. Inwestorzy powoli przyzwyczają się do decyzji S&Pi na razie nie widać skłonności do kolejnej fali przeceny. Niewątpliwie znaleźliśmy się jednak na radarze inwestorów, którzy będą teraz dwa razy oglądali każde euro czy dolara, za które mieliby kupić akcje na warszawskim parkiecie czy sprzedawane przez rząd papiery.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu